Norbert Maliszewski sprowokował mnie do ponownego podjęcia tematu reakcji premiera na raport MAK, brakiem odpowiedzi na mój komentarz do jego dobrej (!) notki:
http://malinyioskary.salon24.pl/273696,kryzys-tuska.
Przyczepiłem się właściwie tylko do jednego zdania „Późniejsza mowa obronna premiera w sejmie była znacznie lepsza” http://malinyioskary.salon24.pl/273696,kryzys-tuska#comment_3900203, ponieważ uważam, że właśnie ta mowa najbardziej przyczyniła się do spadku notowań PO.
Jak napisałem w komentarzu, zgadzam się, że premier sprawnie zrealizował założony plan, jednak plan był zły, ponieważ nie trafiał w oczekiwania większości Polaków, w tym również części elektoratu PO. Premier brnął w nieprawdziwy przekaz o przechytrzeniu Rosjan, gdy wszyscy widzieli, że to on został przechytrzony. Pozostawił też wrażenie, że nie interesuje go ustalenie prawdziwych przyczyn katastrofy, tylko ogłoszenie „prawdy” o wspólnej winie Rosjan, polskiego rządu i ofiar katastrofy, z akcentem na to ostatnie. Cytował stanowisko MAK „że samolot spadł, bo pomylili się piloci, którzy byli pod naciskiem czy działali w atmosferze nacisku związanego z polityczną potrzebą głównego pasażera” i dodał komentarz, „że nie ma przecież wątpliwości, iż są to istotne okoliczności i przyczyny katastrofy”.Nawet najgorliwsi jego zwolennicy musieli odczuć jakiś dysonans w zestawieniu z konferencją komisji Millera z poprzedniego dnia. Premier posunął się jeszcze dalej strasząc osoby wznoszące przeciwko niemu okrzyki trzymaną w zanadrzu „prawdą” która zamknie im usta. Tak jakby rywalizował z Palikotem.
Dlatego ta sprawnie powiedziana i dobrze prowokująca opozycję mowa ostatecznie zaszkodziła premierowi. To ona spowodowała i spadek notowań PO i krytykę Grzegorza Schetyny, który dobrze rozpoznał jej znaczenie. Premier miał szansę wybrać inne rozwiązanie. Korzystając z ogromnej popularności i zaufania mógł zrewidować dotychczasową linię propagandową i dostosować ją do nowej sytuacji. Nie zrobił tego tak samo jak w przypadku OFE, o czym wyczerpująco napisał Norbert Maliszewski. Poszedł w zaparte, że wszystko idzie dobrze, zgodnie z planem i pozostawił wrażenie desperacji. Obraził inteligencję Polaków. Wrażenie tej desperacji potęguje piątkowa reakcja na „tajną instrukcję” Komsomolskiej Prawdy – rzecznik rządu chwycił się tej wiadomości rano jak tonący brzytwy (bo idzie po linii „prawdy” przedstawionej przez premiera) i potem musiał wszystko odwołać.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)