Tytuł notki najtrafniej oddaje mój stosunek do braci Kaczyńskich.
Nie byli oni znaczącymi postaciami opozycji w PRL. Z dwójki mało znanych współpracowników KOR, tylko Lech był skromnym uczestnikiem Sierpnia i tylko on został internowany w stanie wojennym. Gdyby w 90 roku ktoś mi powiedział, że 20 lat później uznam braci Kaczyńskich za najważniejszych polityków Solidarności, to tylko uśmiechnąłbym się pobłażliwie.
W czasie przemówienia na zjeździe rocznicowym 30 sierpnia 2010 Jarosław Kaczyński nie musiał już mnie przekonywać, że Solidarność jest w jego posiadaniu. Zdawali się to również rozumieć i entuzjastycznie oklaskujący go związkowcy i bezradnie manifestujący dezaprobatę przeciwnicy. O bracie mówił jako o człowieku, dla którego uczestnictwo w wydarzeniach sierpniowych było zaszczytem, a o sobie, że tylko go zastępuje na tej uroczystości(1). Wszyscy jednak wiedzieli, że to najważniejsza osoba na zjeździe. Na wiecu w 2006 roku, gdy wypowiadał słynne słowa o stojących tam gdzie ZOMO, najchętniej (i najczęściej bez zrozumienia) cytowane przez jego przeciwników(2), nie było to aż tak jasne i wzbudziło ogromny opór. Dopiero w ciągu następnego roku Kaczyńscy konsekwentnie realizując swoje zapowiedzi zagrabili Solidarność ostatecznie, tracąc przez to władzę i szansę na realizację swoich projektów. Zamiast zabiegać o poparcie establishmentu, oligarchii, służb specjalnych, wypowiedzieli im wszystkim wojnę stając po stronie tych, których nowa rzeczywistość skrzywdziła lub nie satysfakcjonowała. Jeden walczył z układem, rozwiązywał WSI, powoływał CBA, uchwalał ustawę lustracyjną, drugi budował nową politykę historyczną, wyciągał z niepamięci niedocenionych patriotów i nagradzał ich orderami. Razem zabiegali o podmiotowość polskiej polityki zagranicznej napotykając opór tzw. „gmachu”. Do władzy wyniosła ich idea budowy nowego sprawiedliwego państwa (IVRP) i pozostali jej wierni. Chcieli ostatecznie obalić komunizm, tak jak Solidarność w 80 roku i tak samo jak Ona przegrali.
Na początku roku 2010 porażkę tę uznawałem za ostateczną. Czy można obalać komunizm po 20-tu latach demokracji? Nadal myślę, ze ostatnia szansa pojawiła się w 2005 roku i została przegrana. Jednak katastrofa smoleńska pokazała, że gdzieś w sercach Polaków Solidarność wciąż żyje. Zdumiony i poruszony patrzyłem na Warszawiaków tłumnie witających trumnę Lecha Kaczyńskiego i potem Polaków z całego kraju oddających mu hołd na Krakowskim Przedmieściu. Nieprzypadkowo nazwanych Solidarnymi 2010. Jarosław, niesiony naturalnym współczuciem Polaków dla jego brata, wybory prezydenckie przegrał o włos. Moim zdaniem przeważyła skuteczna kampanii „elit” i ośrodków opiniotwórczych, którym udało się przekonać wielu ze „zdezorientowanych” po katastrofie Polaków, że to nie jest wstyd nienawidzić Lecha Kaczyńskiego również po jego śmierci(3).
Nadal bardzo sceptycznie oceniam szanse Jarosława Kaczyńskiego na powrót do władzy. Jego partia zdziesiątkowana katastrofą smoleńską, a potem dodatkowo odejściem PJN, jest najsłabsza od lat, sytuacja w mediach również jest gorsza niż kiedykolwiek, przeciwnik polityczny ma narzędzia prowadzenia najbrudniejszej kampanii i nie zawaha się ich użyć. Sama idea Solidarności coraz mniej porusza Polaków. Wreszcie jeden Kaczyński, to znacznie mniej niż dwóch.
Niezależnie od moich przyszłych politycznych wyborów, chcę jasno napisać, że bracia Kaczyńscy już dawno mają u mnie swój pomnik, a na jego cokole widnieje napis Solidarność. Nie zburzą go żadne nowe rewelacje cmentarnych hien o Lechu i żadne nowe „zbrodnie” i „paranoje” Jarosława. Zawsze będę o nich ciepło myślał jako o ostatnich ważnych kontynuatorach Sierpnia.
- http://blogmedia24.pl/node/35846
- http://wyborcza.pl/1,76842,3655708.html?as=2&startsz=x
- http://j.k.50.salon24.pl/275046,z-inspiracji-grossa-o-wspolczesnym-okrucienstwie
P.S. Przed publikacją notki wpisałem w wyszukiwarkę jej tytuł. O dziwo znalazłem jakiś bardzo nieprzychylny braciom Kaczyńskim wpis kopiowany na różne fora. Uznałem, że nie będę zmieniał tytułu, który bardzo mi się podoba. Niech pozostanie świadectwem, że za kradzież Solidarności można Kaczyńskich i nienawidzić i kochać.



Komentarze
Pokaż komentarze (34)