Dzisiaj stawiam pytanie w oderwaniu od konkretnych zdarzeń i osób z nadzieją, że ułatwi to zaglądającym otwarcie się na problem i przełamanie własnych uprzedzeń.
Wyobraźmy sobie człowieka bardzo rozpoznawalnego i obdarzonego autorytetem u wielu osób. Nieważne, czy jest to wybitny artysta, uczony, polityk, zasłużona postać historyczna czy celebrity. Jak powinniśmy zareagować, gdy człowiek ten rzuca nieuprawnione oskarżenia i podejrzenia na zmarłych, raniąc boleśnie ludzi pogrążonych w rozpaczy po ich stracie?
Potrafię wyobrazić sobie 3 reakcje.
- Pomawiający całkowicie traci autorytet, zostaje odrzucony, a jego wcześniejsze dokonania ulegają deprecjacji. Nie chcemy już obcować z jego dziełami, podważamy dorobek naukowy czy historyczne zasługi.
- Jego zachowanie spotyka się z gwałtownym oporem. Ni e przekreślamy jednak człowieka. Wyrażamy swój sprzeciw z intencją zawrócenia go ze złej drogi. Potępiamy czyn, ale nie całą wcześniejszą biografię. Wierzymy, że kiedyś zrozumie, jak okropną rzecz zrobił i będzie chciał ją naprawić, przepraszając wszystkich, których skrzywdził. Staramy się go do tego skłonić.
- Wybaczamy mu bezwarunkowo. Chcemy zapomnieć o przykrym zdarzeniu i pamiętać tylko jego dawne osiągnięcia.
Za najwłaściwszą uważam drugą postawę. Jest jednak najtrudniejsza i nie zawsze mnie na nią stać. Pierwszą uważam za najbardziej naturalną. Ostatnią uważam za najgorszą. Za obdarzoną autorytetem cmentarną hieną podążają tabuny innych. Zgodnie z zasadą – skoro tak wspaniały człowiek może, to ja też. Takie zjawisko obserwuję w dzisiejszej Polsce i nigdy się z nim nie pogodzę.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)