j.k.50 j.k.50
1060
BLOG

Zrozum, Kataryno :(

j.k.50 j.k.50 Polityka Obserwuj notkę 33

 

To nie było tak, że katastrofa zjednoczyła wszystkich Polaków. Podczas gdy jedni  manifestowali swój ból i współczucie na Krakowskim Przedmieściu,   inni w domach ze zdumieniem i zgrzytając zębami patrzyli jak ulubiona telewizja pokazuje ładną twarz znienawidzonego przez nich człowieka i tłumy oddające mu hołd.  „Demony polskiego patriotyzmu” wyszły z grobów warszawskich powstańców, patriotów mordowanych przez UB, gdyńskich stoczniowców, ofiar stanu wojennego i zawładnęły sercami milionów Polaków.  W tym samym czasie w milionach innych serc czaiły się wygłodniałe  cmentarne hieny z podkulonymi ogonami. Wiele z nich padło już w pierwszych dniach tygodnia żałoby narodowej. Trzeba było koniecznie coś zrobić, zahamować ten niebezpieczny proces. Nie dotrzemy, Pani Kataryno, do kulis podejmowanych wtedy decyzji. Który z dwójki przyjaciół – Michnik czy Wajda pierwszy wpadł na pomysł z Wawelem? Może ktoś inny? Wiemy, że jeden z nich podpisał list swoim nazwiskiem, a drugi opublikował go w swojej gazecie, której redakcja jednogłośnie (!) następnego dnia wyraziła niezadowolenie z pochówku na Wawelu. Cmentarnym hienom rzucono pierwsze krwawe ochłapy. Nażarte wyszły z ukrycia.  Znowu przestało być wstyd nienawidzić Lecha Kaczyńskiego. Podziwiam przenikliwość Michnika i Wajdy, ich odwagę przekraczania granicy podłości, burzenia nienaruszalnego, jak mi się zdawało, tabu. Myślę, że dobrze wiedzieli, co robią. Zadecydowali o wyniku nadchodzących wyborów,  gdy ja jeszcze nie zdążyłem pomyśleć, że Jarosław Kaczyński w nich wystartuje.

Koncentruje się Pani w swojej notce na nieistotnej dyskusji, kto podjął decyzję o pochówku na Wawelu. To naprawdę nie jest ważne. Prowadzenie tej dyskusji w tygodniu żałoby nie było niczym innym niż owym karmieniem cmentarnych hien. Z perspektywy czasu nabrałem przekonania, że gdyby Prezydenta pochowano na Powązkach, czy gdziekolwiek, to znalazłby się inny sposób. Pewnie już w tygodniu żałoby usłyszelibyśmy o locie do Tbilisi, wymuszaniu lądowania itp. Wawel był tylko pretekstem do tego, co musiało się stać.

Nie interesuje mnie jaką rolę pełniła Pani Monika w tej układance. Czy była jednym ze świadomych kreatorów zjawiska, czy po prostu hiena cmentarna wylazła z jej serca tak samo jak z serc milionów innych Polaków. Ta wiedza nie jest mi do niczego potrzebna.

j.k.50
O mnie j.k.50

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (33)

Inne tematy w dziale Polityka