PiS i przychylne tej partii media wybierając totalny atak na raport Millera straciły szansę postawienia z centrum dyskursu publicznego najważniejszego jej ustalenia - piloci podejmowali słuszne decyzje i żadne naciski (których zresztą nie stwierdzono) nie mogły przyczynić się do katastrofy. Jest zupełnie jasne, że PO i ośrodki opiniotwórcze, które przez kilkanaście miesięcy skutecznie przekonywały Polaków, że to naciski zadecydowały o katastrofie, będą starały się tę sprawę jak najbardziej przemilczeć i tylko strona PiS-owska mogła zadbać o jej właściwe nagłośnienie.
Uważam, że położenie akcentu na tę sprawę przyniosłoby PiS znacznie więcej pożytku niż całkowite odbieranie wiarygodności komisji Millera i składanie obietnicy (bez pokrycia) ustalenia prawdy. Większość Polaków nie wierzy w możliwość wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej. Znaczna część chciałaby o niej zapomnieć, często z powodu przyjętej wobec niej podłej postawy. Postawy braku współczucia i szacunku dla zmarłego prezydenta, gen. Błasika i pilotów. Naciski usprawiedliwiały i utrwalały taką postawę. Zderzenie się z prawdą, że nacisków nie było, mogłoby tę postawę zmienić. W ten sposób negatywny elektorat PiS zostałby uszczuplony. Osłabiony zostałby też wpływ wrogich PiS ośrodków medialnych, którym ustalenia komisji Millera odbierają wiarygodność.
Podzielam wiele zastrzeżeń do komisji Millera. Brak bezpośredniego dostępu do dowodów uniemożliwiał jej ustalenie prawdy. Komisja przedstawiła niepewne hipotezy jako przyczyny. Pominęła wiele zagadnień obciążających rząd i zrzuciła całą winę na wojskowych. Jednak opierając się na materiałach rosyjskich mogła obalić kłamstwo MAK o złych decyzjach pilotów powodowanych presją głównego pasażera i gen. Błasika. Mogła też udowodnić współodpowiedzialność strony rosyjskiej. To właśnie zrobiła i w ten sposób stała się sprzymierzeńcem PiS w walce o prawdę. Trzeba wyraźnie podkreślić, że wyeliminowanie nacisków było w wyraźnej opozycji do oczekiwań premiera wyrażonych 19-tego stycznia w sejmie. Należy przypuszczać, że wymagało to wielkiej determinacji ze strony członków komisji. Determinację tę widziałem w czasie konferencji prasowej.
PiS nie powinien atakować totalnie swojego niespodziewanego sojusznika, tylko prowadzić z nim wyważoną dyskusję doceniając dokonania (obalenie nacisków) i ustawiając go w opozycji do premiera i wspierających go ośrodków opiniotwórczych. Powinien powtarzać do znudzenia słowa premiera:
„Być może dla kogoś byłoby wygodne, aby poprzestać na konkluzji, że samolot spadł, bo pomylili się piloci, którzy byli pod naciskiem, którzy działali w atmosferze nacisku, związanego z polityczną potrzebą głównego pasażera. Tak, pojawiały się takie sugestie, że to wyczerpuje problem. Otóż chcę powiedzieć państwu, że nie ma przecież wątpliwości, że to są istotne okoliczności i przyczyny katastrofy.”(*)
Powinien przypominać wszystkie obalone przez raport Millera kłamstwa GW, TVN i innych, domagać się sprostowań i przeprosin.
Niestety przyjęta przez PiS narracja sprawia, że wielu Polaków nie zdaje sobie nawet sprawy z tego jak bardzo w opozycji do premiera i wspierających go ośrodków jest raport Millera. Przekaz o raporcie jest zafałszowany w sposób najbardziej dla PiS niekorzystny.
(*)http://www.wprost.pl/ar/227899/Sejmowe-wystapienie-premiera-Donalda-Tuska/



Komentarze
Pokaż komentarze (46)