Była niezbędnym elementem narracji obciążającej Lecha Kaczyńskiego odpowiedzialnością za katastrofę. Była motywem przewodnim przekazów TVN, GW i wielu innych ośrodków opiniotwórczych dotyczących katastrofy smoleńskiej przez 15 miesięcy. Była „istotną okolicznością i przyczyną katastrofy” zdaniem premiera Tuska. Dlatego werdykt komisji Millera, który całkowicie ją eliminuje jest zaskakujący i wymaga wyjaśnienia. Dlaczego 34 członków komisji nie uległo naciskom premiera i „opinii publicznej” i jednogłośnie uznało, że tej presji nie było? Dlaczego jej przedstawiciele z taką determinacją przekonywali o tym w czasie swojej konferencji? Przedstawiam własną, prostą hipotezę na ten temat.
Jedynymi słowami gen. Błasika odczytanymi z kopii zapisu czarnej skrzynki były informacje o wysokości podawane za wysokościomierzem barometrycznym oraz krótkie zdanie „Nic nie widać”.
O godz. 6:40:44,5 (98 m nad poziomem lotniska, 113 m wg RW, w odległości 2291 m od progu DS 26) Dowódca Sił Powietrznych powiedział: „100 metrów”(raport, str. 215).
Sekundę później taką samą informację przekazuje dowódcy nawigator. Po kolejnych pięciu sekundach padają cytowane już słowa gen. Błasika - „Nic nie widać”. Po upływie 1,5 sekundy dowódca podaje komendę odejścia.
Najprawdopodobniej ktoś z komisji, po analizie przytoczonych tu informacji powiedział:
- Jeśli po tym co tu zobaczyliśmy i usłyszeliśmy pozostawimy najmniejszy chociaż margines dla spekulacji o naciskach gen. Błasika na lądowanie, to kiedyś będziemy wszyscy smażyli się w piekle.
Pozostali członkowie komisji musieli przyznać mu rację.



Komentarze
Pokaż komentarze (79)