Przyczyn jest wiele. Część z nich opisał wczoraj Łukasz Warzecha(1). Skupię się na tej którą pominął.
PiS nie potrafiło przeciwstawić się czarnej kampanii smoleńskiej swoich przeciwników politycznych.
W poniedziałek rano słuchałem w Trójce Brudzińskiego, który wymienił agresywny spot PO, jako jedną z przyczyn zmiany korzystnego dla PiS trendu w ostatnim tygodniu kampanii. Czy rozumiał jednak dlaczego PO mogła pozwolić sobie na zrównanie starszych pań spod Pałacu Prezydenckiego z brutalnymi kibolami? Dlaczego mogła wykorzystywać wszechobecną pogardę dla osób, którym należy się empatia (ze względu na ich cierpienie) i szacunek (chociażby ze względu na wiek)? Czy wie skąd wzięła się popularność Palikota, któremu PO musiała odbijać elektorat tym spotem? Czy PiS wie, że miliony Polaków wciąż chcą wierzyć, że przyczyną katastrofy były naciski prezydenta? Że następne miliony chcą o tej katastrofie i zajętej wobec zmarłego prezydenta postawie zapomnieć? Że gardzą tymi, którzy chcą o niej pamiętać? Że nazywają ich smoleńską sektą?
W jaki sposób PiS przeciwstawiło się rusko-michnikowszczyznowej propagandzie pomówień ofiar katastrofy. Czy obnażało i piętnowało jej kłamstwa? Nie. Zamiast tego obiecywało pełne wyjaśnienie katastrofy i pozwoliło, żeby kojarzono je z hipotezami zamachowymi. Czy taka narracja miała szansę dotrzeć do milionów, które wyżej wymieniłem? W PiS dobrze wiedzą, że nie. Dlatego zawiesili sprawę Smoleńska w kampanii licząc naiwnie, że to wystarczy. To nie wystarczy. Jeśli PiS tego nie zrozumie, jeśli nie przebije się do tych ludzi, to nigdy nie wygra.
Można wierzyć, że jeśli poznamy prawdziwą i pewną przyczynę katastrofy, to wszystkie kłamstwa na jej temat upadną. Jednak z każdym kolejnym miesiącem szanse na to maleją, a PiS po porażce będzie jeszcze bardziej bezradne niż dotąd. Naprawdę nie trzeba tej przyczyny znać, żeby wiedzieć, że rzucanie niepopartych dowodami oskarżeń na zmarłych jest niedopuszczalne. Dotarciu tej prawdy do wszystkich Polaków powinno poświęcić PiS cały swój smoleński przekaz. Zamiast obiecywać gruszki na wierzbie, skupić uwagę na tym, co już wiadomo – że żadnych nacisków nie było, że były one podłym wymysłem, stworzonym dla politycznych korzyści. Musi przełamać się i wykorzystać ustalenia komisji Millera w tej sprawie(2). Nawet jeśli komisja ta w prawie przyczyny katastrofy, a zwłaszcza tego co wydarzyło się w ostatnich kilkunastu sekundach, podała tylko słabo umotywowane i niespójne hipotezy.
Co konkretnie można zrobić już w tej chwili pisałem w apelu do Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010(3). PiS powinien wspomóc tę sprawę, może też sam wytaczać procesy ewidentnym smoleńskim kłamcom.
W wieczór wyborczy Jarosław Kaczyński wspomniał Węgry. Trzeba mu przypomnieć, że sukces Orbana był możliwy dzięki moralnemu ożywieniu jego rodaków. Nie da się go powtórzyć w kraju, w którym łamanie ósmego przykazania (i to wobec niedawno tragicznie zmarłych) było i jest normą.
- http://lukaszwarzecha.salon24.pl/352423,czekanie-na-rewolucje-czy-realizm
- http://j.k.50.salon24.pl/332529,zly-wybor-pis-po-raporcie-millera
- http://j.k.50.salon24.pl/347432,apel-do-stowarzyszenia-rodzin-katyn-2010



Komentarze
Pokaż komentarze (35)