j.k.50 j.k.50
1040
BLOG

Marsz PiS, Rzepa, Psy II

j.k.50 j.k.50 Polityka Obserwuj notkę 18

 

Myślę, że wczorajsza manifestacja trochę wzmocniła Kaczyńskiego. Z pewnością nie osłabiła i powinien być umiarkowanie zadowolony. Ilość uczestników była przyzwoita, obyło się bez jakichkolwiek incydentów, przemówienie było niezłe, choć mogło być lepsze. Nie podobało mi stawianie za wzór Chin (bo głupie), jednoznaczne tłumaczenie politycznych decyzji Tuska i Sikorskiego ich planami przyszłej kariery w EU (bo nigdy nie podobają mi się takie rzeczy) i „Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie” (bo ułatwi oponentom przypisanie łatki „oszołomów”, lepszy byłby hymn). Główne cele – pokazanie, że to PiS jest obecnie spadkobiercą niepodległościowych idei Solidarności i wskazanie zagrożeń wynikających z ostatnich kontrowersyjnych decyzji rządu – zostały osiągnięte.

W sobotniej notce pisałem, że Rzepa schodzi na psy. Stąd tytuł dzisiejszej. W niedzielnej zapowiedziałem, że relacja z Marszu Niepodległości i Solidarności będzie moim „papierkiem lakmusowym”.  Jednak to nie sama relacja (do której nie mam zarzutów) powoduje moją negatywną ocenę Rzepy. Miałem wczoraj dużo zajęć, jednak w przerwach zaglądałem na stronę tej gazety w różnych porach dnia szukając jakiejkolwiek informacji o marszu. Nie znalazłem najmniejszej wzmianki.  Czy to normalne, że największa partia opozycyjna organizuje swoją manifestację, a opiniotwórczy dziennik milczy o niej jak grób aż do 18-tej? Nie znalazłem nawet żadnego polemicznego felietonu w tym temacie. Pozostawia to wrażenie zarządzenia zakazu napisania choćby jednego słówka o marszu. Zwracam uwagę, że wśród czytelników Rzepy wciąż przeważają sympatycy PiS i dlatego milczenie tej właśnie gazety mogło mieć negatywny wpływ na frekwencję.

Utwierdzam się w zarysowanym wcześniej obrazie zmian zachodzących w Rzepie. Starzy publicyści mogą wciąż dokazywać (prawie do woli), a polityka informacyjna dryfuje w stronę prorządowego i antypisowskiego mainstreamu.

Nawiązując do publicystów. Znalazłem wczoraj ciekawy felieton Skwiecińskiego. Dowiedziałem się z niego, że Tomasz Kalita – wieloletni rzecznik SLD, utożsamił PiS z Solidarnością pisząc „Stan wojenny to była nienajlepsza decyzja. Ale wtedy „S” nie była „hufcem aniołów”. To był taki dzisiejszy PiS”. W ten sposób (najpewniej niechcący) przemycił prawdę o największej wartości i atucie PiS. W niedzielę wyraziłem przekonanie, że wiedzą o tym i sam Kaczyński i jego najwięksi przeciwnicy. Oczywiście ci drudzy starają się jak mogą to ukryć i zakłamać. Dlatego Kalicie nieźle dostało się za to, co napisał.

j.k.50
O mnie j.k.50

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka