Stosunek wielu Polaków do zbiórki Owsiaka wynika z jego usytuowania w wojnie polsko-polskiej po michnikowskiej stronie. Nie oszukujmy się, gdyby taką samą akcję prowadziła osoba o prawicowych poglądach, to większość krytyków stałaby się gorącymi jej orędownikami i odwrotnie. Inna sprawa (i niezwiązana z przesłaniem notki !), że nikt o prawicowych poglądach nie dostałby takiego instytucjonalnego wsparcia.
Akcja może i jest dość absurdalna, wszak Owsiak wyręcza państwo w jego obowiązkach i korzysta z czasu antenowego oraz innego wsparcia, które może łącznie kosztować więcej niż Orkiestra zbierze. Jej istota polega jednak na tym, że ludzie, którzy ją wspomagają mogą poczuć się lepszymi. W tym jednym dniu w roku łatwo zamienić się w Samarytanina i czuć wspólnotę z innymi Samarytaninami. Czy należy ludziom w tym przeszkadzać? Uderzać w to, co często uważają w sobie za najlepsze? Jakkolwiek naiwna byłaby ich postawa – uważam, że nie. Rybitzki przedwczoraj uderzył, a dzisiaj wskazuje przykłady agresji zwolenników owsiakowych serduszek. Może trzeba to potraktować jednak jako słuszny gniew? Może czasem warto powstrzymać się od krytyki?
Powiem prosto. Nawet jeśli za plecami całej akcji czai się hipokryzja michnikowszczyzny, to wolę taką właśnie jej twarz – zachrypniętego Owsiaka i naiwne, uśmiechnięte buzie nagabujących mnie pod kościołem dziewcząt i chłopców. To znacznie lepsze od sączonej przez pozostałe dni pogardy i nienawiści, od pomówień smoleńskich i plucia na groby.
Nie zapominajmy się w wojnie polsko-polskiej, nie róbmy z niej wojny totalnej. Krytykujmy, to co najpodlejsze z drugiej strony, a nie to co nikomu nie szkodzi, a nawet może pomóc. Niech Owsiak bez przeszkód zbiera swoje datki, a walczmy o to, żeby nie znalazł się następny Cyba, który pójdzie zabijać, bo „Lech Kaczyński spóźnił się na samolot…”.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)