Solidarni 2010 w swojej nazwie jednoznacznie się określają – są solidarni z ofiarami katastrofy smoleńskiej i ich rodzinami. Nazwa ta nawiązuje też do ruchu Solidarność.
Jeden z naszych kolegów, najwyraźniej w nawiązaniu do tej nazwy, wybrał sobie nick Opętani2010. Trudno jednoznacznie rozstrzygać jakie były jego intencje (zawsze może je ujawnić), jednak prawdopodobna jest hipoteza, że nick miał być karykaturą Solidarnych 2010. Niezależnie od intencji naszego kolegi, udało mu się stworzyć najbardziej trafne określenie dużej grupy naszych rodaków. Grupy znacznie wykraczającej poza użytkowników s24.
Opętani2010 to ludzie opętani wiarą, że katastrofa smoleńska była wynikiem nacisków Lecha Kaczyńskiego. Najczęściej dochodzi do tego przekonanie, że to Jarosław najpierw naciskał na Lecha, ten na gen. Błasika, a ten na pilotów. Jak to z opętaniem bywa, ludzie nim owładnięci są całkowicie oderwani od rzeczywistości. Nie przeszkadza im fakt, że MAK, który potrzebował dowodów takich nacisków, żeby uwiarygodnić swoją narrację, nie znalazł żadnego. Nie przeszkadza im fakt, że komisja Millera, która też badała ten wątek, nie tylko nie znalazła śladów nacisków, ale wykluczyła nawet hipotetyczną możliwość ich wpływu na decyzje pilotów – bo te były właściwe. Opętani2010 wiedzą lepiej - decyzje pilotów nie mogły być właściwe, bo inaczej Lech Kaczyński nie mógłby odpowiadać za katastrofę. A że nikt nie znalazł nacisków – przecież to wcale nie znaczy, że ich nie było. Prawda?
Opętani2010 swoją wiarę opierają najczęściej na incydencie gruzińskim. Z upodobaniem powtarzają, że skoro wtedy Lech Kaczyński naciskał na lądowanie w Tbilisi, to tak samo musiał naciskać w Smoleńsku, a przynajmniej piloci musieli się obawiać jego gniewu. Oczywiście, jak to z opętanymi bywa, nie ma dla nich żadnego znaczenia, że Lech Kaczyński nie naciskał na lądowanie w Tbilisi. Niektórzy powtarzają to kłamstwo, wierząc w nie. Inni wiedząc, że było inaczej, ale kto by się przejmował takim drobiazgiem, że nie można naciskać na lądowanie samolotu, który właśnie stoi na płycie lotniska. Z pewnością opętanie i logika nie idą w parze. Artykuły GW z 24 i 28 kwietnia 2010 mogły zbudować poczucie jakiegoś związku tych wydarzeń z katastrofą smoleńską tylko u ludzi już wcześniej opętanych. Opętani2010 łyknęli tę narrację, bo byli tacy już wtedy – mieli ogromne poczucie krzywdy wynikające z pochowania Lecha Kaczyńskiego na Wawelu. Oczywiście w tym też największy udział miała GW. Dlatego należy ją uznać za biblię Opętanych2010. Niezależnie od tego czy ją czytają, czy nie.
Opętani2010 nie przejmują się ósmym przykazaniem Dekalogu, szacunek dla śmierci też nie jest dla nich żadnym tabu. Swoją postawę często tłumaczą tym, że inni wierzą w zamach. Logiki w tym nie ma żadnej – jak zwykle u ludzi opętanych.
Do Opętanych2010 zaliczyć można niestety wielu przedstawicieli establishmentu – Wałęsa, Kuczyński, Palikot. Najsłynniejszym Opętanym2010 obecnie jest jednak Ryszard Cyba, który swoją wiarę przedstawił jako główny motyw zabójstwa.
Na swoim blogu próbuję czasem pomagać Opętanym2010. Niestety z mizernym skutkiem, bo nie jestem egzorcystą.
1143
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (79)