Stefan Niesiołowski postrzegany jest na ogół jako człowiek poddający się emocjom, a jego wypowiedzi traktowane są jako bardzo osobiste. Czy tak należy rozumieć również dzisiejszy wywiad? Uważam, że nie. Jest to przemyślany polityczny przekaz, który odsłania obecną strategię całej formacji. Daje pełniejszą informację o niej niż artykuł GW, który opisywałem wczoraj. Przyjrzyjmy się najważniejszym jego elementom.
- Nic się nie zmieniło. Wiadomość jest nieważna. Nawet jeśli generała Błasika nie było w kokpicie, to nie ma to wpływu na ocenę przyczyn katastrofy. Brak wiarygodnych dowodów też wcale nie musi oznaczać , że go tam nie było. Jest przecież jeszcze raport MAK. Niesiołowski, tak jak wczoraj GW, przekręca i wzmacnia jego ustalenia stwierdzając, że ciało gen. Błasika znaleziono w kokpicie.
- Nie należy przepraszać Ewy Błasik. To bardzo ważny element z wielu względów. Niesiołowski daje osobisty negatywny przykład, że można zachować pogardę dla ofiar katastrofy i ich rodzin. Stara się też stworzyć pozory, że to co pisano i mówiono dotąd na temat gen. Błasika było zupełnie normalne. Chroni tym samym najbardziej zaangażowane w kampanię pomówień ośrodki opiniotwórcze. Jakiekolwiek przeprosiny z czyjejkolwiek strony uwypuklałyby okrucieństwo i cynizm GW, TVN i innych.
- Obciążamy bezpośrednio Lecha Kaczyńskiego. Skoro ubyło jedno ogniwo w łańcuchu nacisków, to nie ma innego wyjścia. Wizyta w Katyniu to zbędna eskapada, a incydent gruziński może być „dowodem” presji niezależnie od faktów. Nienawiść do tragicznie zmarłego prezydenta musi pozostać usprawiedliwiona.
- Wojna z PiS. Należy wyzbyć się wszelkich ludzkich odruchów wobec gen. Błasika i jego rodziny, bo PiS rozpętuje nowe „smoleńskie piekło”. Jest wojna. Wszyscy, którzy okażą współczucie stają się wrogami.
Wywiad Niesiołowskiego wydaje się zbyt agresywny i głupi. Pozornie jest skierowany tylko do ludzi, których nazwałem niedawno Opętanymi2010. Nie stanowią oni oczywiście całego elektoratu PO. Niesiołowskiego użyto jednak jako tarana. Wziął na siebie najobrzydliwszą (mówiąc jego językiem) część zadania. Oczywiście znajdą się inni politycy partii władzy (prawdopodobnie premier), którzy odetną się od Niesiołowskiego. Każda część elektoratu dostanie coś dla siebie.
Niezależnie od specyficznej roli Niesiołowskiego uważam, że wypunktowane elementy jego przekazu będą budowały narrację całej michnikowszczyzny. Formacja ta musi wszelkimi sposobami chronić Polaków przed prawdą, że nacisków na lądowanie nie było, nie ma i nie będzie i że były one tylko jej wymysłem produkowanym dla celów politycznych. Bowiem każdy, kto to sobie uświadomi będzie dla michnikowszczyzny bezpowrotnie stracony.



Komentarze
Pokaż komentarze (13)