j.k.50 j.k.50
1096
BLOG

Zakaz przepraszania Ewy Błasik

j.k.50 j.k.50 Polityka Obserwuj notkę 30

Został ogłoszony już w niedzielę przez Stefana Niesiołowskiego. Wobec dalszych wydarzeń nikt mi nie wmówi, że ten wywiad był tylko bredzeniem opętanego posła. Polityczne znaczenie zakazu i innych elementów nowej narracji omówiłem w poprzedniej notce. Nie będę powtarzał. Zachęcam do przeczytania.
Wyjątek od zakazu zrobiono tylko w przypadku Edmunda Klicha. Pod warunkiem jednak, że po przeprosinach zapewni, że nadal uważa, że gen. Błasik był w kokpicie. Przeprosić nie mogli już, ani Morozowski i Sekielski, którzy wspólnie z Klichem tam generała umieścili, ani TVN, która zorganizowała to przedsięwzięcie. Przeprosić nie mogą też przedstawiciele pozostałych mediów, które w 80% lansowały tę teorię, ani nikt z setek dziennikarzy, czy milionów Polaków. Zakaz przeprosin obejmuje też członków komisji Millera, którzy „na ucho” przypisali Błasikowi słowa, których nigdy nie powiedział.
Zastanawiam się z czego wynika taki respekt Polaków dla tego zakazu? Czy chodzi o to, że jeśli ktoś raz się ześwini, to musi być świnią już do końca życia? Przyjrzyjmy się przykładowo Andrzejowi Stankiewiczowi. Znałem go z Antysalonu Ziemkiewicza i lubiłem, aż do jego występu w TVP Info po wywiadzie z Ewą Błasik (14.03.2011). Powiedział wtedy, że gen. Błasik jest ofiarą nagonki ale sam też nie jest bez winy, bo nie powinno go być w kokpicie i nie powinien wypić tego kieliszka wódki. Co przeszkadza red. Stankiewiczowi powiedzieć dzisiaj „Przepraszam, Pani Ewo”? Czy inne świnie go za to zeżrą? Raczej tylko wypędzą do lasu. Nie jest tam tak ciepło i bezpiecznie jak w chlewie, ale za to jest się wolnym, a do jedzenia też się coś znajdzie. Może spytać swoich „leśnych” kolegów, których spotyka w Antysaloniku.
Swoją drogą, skąd ten Orwell pisząc Folwark zwierzęcy mógł tak dobrze znać polski establishment i rządzących A.D. 2012? (1) (2)
W całej tej sprawie pocieszające jest tylko to, że Ewa Błasik może już obejść się bez przeprosin. Dzięki ustaleniom krakowskich śledczych wie teraz, to o czym wcześniej tylko była przekonana – jej męża tam nie było. Może patrzeć na te kłębiące się stada świń z jak najbardziej uzasadnioną wyższością. Nie wiem czy z pogardą, czy z politowaniem, czy ze współczuciem. Nic złego nie potrafią już jej zrobić.


 

  1. Tym, którzy zapomnieli lub nie czytali wyjaśniam, że folwarkiem zwierzęcym rządziły świnie.
  2. Przepraszam wszystkie świnie. Wiem, że porównanie z polskim establishmentem po katastrofie smoleńskiej jest dla was uwłaczające.
     

 

j.k.50
O mnie j.k.50

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (30)

Inne tematy w dziale Polityka