Gdy Putin budował swoją narrację o winie polskich pilotów naciskanych na lądowanie przez prezydenta za pośrednictwem gen. Błasika, wszystko wyglądało na bezbłędnie poukładane. Polskiemu premierowi opłacało się „kupić” tę wersję, żeby zabić odruchy współczucia, które mogły doprowadzić do tworzenia się mitu tragicznie zmarłego prezydenta i wzmocnić opozycję. Polskie, sterowane politycznie, media z licznymi agentami wpływu, gwarantowały propagandowe wsparcie tej wersji. Dodatkowo brak rzetelnego śledztwa utwierdzał sporą część Polków w przekonaniu, że katastrofa była wynikiem zamachu. Ułatwiało to rozgrywanie pozostałych przeciwko nim i przekonywanie ich do rosyjskiej wersji.
Gdzie widzę błąd? Polska i rosyjska demokracja są coraz bardziej do siebie podobne. Jednak państwa istotnie się różnią. W Rosji nie jest możliwe, żeby rządowa komisja sprzeciwiła się woli premiera. Tymczasem u nas już komisja Millera nie spełniła jego oczekiwań i całkowicie wyeliminowała naciski z przyczyn katastrofy. Premier mógł ratować się tylko przesunięciem ogłoszenia raportu na środek wakacji, żeby jak najbardziej zneutralizować tę informację. Teraz śledczy z Instytutu Ekspertyz Sądowych przekazali wyniki swoich badań wykluczające obecność gen. Błasika w kokpicie. Przy okazji upadł też mit o korzystaniu z niewłaściwego wysokościomierza i okazało się, że czarne skrzynki nie zarejestrowały „kluczowego” odgłosu zderzenia z brzozą. Oczywiście w Rosji taka rzecz nie mogłaby się zdarzyć. Wyniki badań byłyby na bieżąco monitorowane i każdy śledczy wiedziałby, że jeśli odkryje nie to co trzeba, to może np. zostać ze skutkiem śmiertelnym pobity przez „nieznanych sprawców”.
Rosyjskiej wersji broni tylko największa słabość naszej demokracji – media. Wydaje się jednak, że te bardziej walczą już o swoją skórę niż utrzymanie wersji o winie ofiar katastrofy. Dotarcie do Polaków prawdy, że byli okłamywani przez 20 miesięcy, byłoby dla obecnego układu medialnego zabójcze.
Trudno powiedzieć, czy Putin poniesie konsekwencje swojego błędu. Zrujnowanie jego narracji powoli przebija się do polskiej opinii publicznej, a cóż dopiero do światowej. Tam wciąż obowiązuje przekaz zgodny z rosyjską racją stanu – Rosjanie niewinni, winni Polacy.



Komentarze
Pokaż komentarze (91)