j.k.50 j.k.50
845
BLOG

Pusta pisanina Czarneckiego o zdrajcach

j.k.50 j.k.50 Polityka Obserwuj notkę 67

 

Czytając kolejną notkę Czarneckiego o zdrajcach właściwie trudno przyczepić się do jakiegokolwiek zdania. Zgadzam się z tym, że termin ten nie powinien być zakazany również w dzisiejszych czasach.  Gdybym przeczytał ten tekst nie wiedząc, że pisał go polityk PiS, to nie miałbym żadnych zastrzeżeń. Co mi w takim razie przeszkadza? Właśnie to, że pisał go polityk. Interpretacja, że traktuje ludzi ze swojego środowiska politycznego jako patriotów, a z obozu przeciwnego jako zdrajców, sama się narzuca, chociaż (na szczęście) o patriotach tym razem nic nie pisze. Czarnecki nie definiuje zdrajców, nie wskazuje zachowań które w dzisiejszej Polsce można nazwać zdradą, stąd każdy, kto nie popiera jego partii może uznać, że rzuca obelgę na niego. Jego przekaz istotnie różni się od wypowiedzi samego Kaczyńskiego, który pytany o to przez Karnowskich powiedział, że on tak nie myśli, że polityk nie powinien mówić takich rzeczy w przeciwieństwie do poety (Rymkiewicza). Z drugiej jednak strony Kaczyński w żaden sposób nie przywołuje swojego człowieka do porządku. Wygląda na to, że politycy PiS zapatrzyli się w duet Tusk-Palikot. Nie potrafię powiedzieć, czy tego rodzaju polityka przyniesie im takie same sukcesy jak tym, których naśladują. I nie chcę tego rozważać, bo nie akceptuję takich metod. Zamiast tego napiszę, jak ja widzę tę sprawę, co mi przeszkadza i co pozytywnego można zrobić.

Przede wszystkim trzeba zdefiniować zdradę do jakiej doszło w naszej najnowszej historii, nie pozostawiać jej w sferze niedomówień. Wiadomo, że chodzi o katastrofę smoleńską. Rosyjska racja stanu była prosta i skutecznie realizowana – my niewinni, winni Polacy. Nasza racja stanu nie jest tak prosta do zdefiniowania, chociaż nie ulega wątpliwościom, że była w opozycji do rosyjskiej. Jej elementy, z którymi każdy powinien się zgodzić, to godność ofiar i dążenie do wyjaśnienia przyczyn. W tym kontekście łatwo zdefiniować zdradę - wspieranie rosyjskiej racji stanu przeciwko polskiej. Najbardziej jaskrawą jej realizacją było tworzenie wersji o naciskach na lądowanie. Ułatwiało to Rosjanom zrzucenie całej odpowiedzialności na Polaków. Uderzało też w godność ofiar i oddalało od poznania przyczyn katastrofy, czyli wymierzone było w te elementy polskiej racji stanu, które nie budzą  wątpliwości.

Nie należy mówić o patriotach. Katastrofa, chociaż obudziła uczucia patriotyczne, nie wymagała od nikogo żadnego heroizmu. Nikt nie powinien wywyższać się tylko dlatego, że zachował się przyzwoicie. Bardziej uczciwy jest tu podział na zdrajców i zwykłych ludzi. Należy przy tym pamiętać, że nikt nie jest czarny ani biały i trudno jest ustalić granicę, której przekroczenie pozwala człowieka nazwać zdrajcą. Dlatego nie należy definiować zdrajców, tylko zdradę. Każdy wciąż powinien mieć wybór, czy chce być zdrajcą, czy przyzwoitym człowiekiem. Nawet najważniejsze „twarze” narracji naciskowej, wciąż mogą wybierać. Ich ekspiacja byłaby szczególnie cenna.

Należy przypominać o zdradzie, stawiać ją w centrum uwagi opinii publicznej. Nie pozwolić na utrwalenie negatywnych postaw. Dawać impuls do przemyśleń i przewartościowań. Chodzi mi o konkretne działania, a nie narracje polityczne. Takim impulsem był  dla wielu stenogram Instytutu Sehna. Po jego ujawnieniu aż prosi się o wytoczenie procesów i żądanie sprostowań  podawanych przez TVN i GW nieprawdziwych informacji dotyczących rzekomo odczytanych fragmentów czarnych skrzynek.

Każdy taki proces przyniósłby PiS więcej pożytku niż pusta pisanina Czarneckiego o zdrajcach.  Przyniósłby też bez wątpienia więcej pożytku Polsce.

j.k.50
O mnie j.k.50

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (67)

Inne tematy w dziale Polityka