Nie chciało mi się wierzyć w narrację PiS po przejściu Łukasza Gibały do Palikota. Postanowiłem sprawdzić na stronie partii. Wisi tam niestety przedruk artykułu z GPC. W nim wielkie znaczenie tego wydarzenia, osłabienie PO, przedterminowe wybory i podobne bzdury.
Niedawno mieliśmy osłabienie narracji o opozycyjności Palikota spowodowane przechodzeniem działaczy jego ruchu do SLD i opowiadaniem przez nich czym tak naprawdę ten ruch jest. Z tego punktu widzenia przejście Gibały do Palikota jest dla PO newsem bardzo pożytecznym. Doskonale przykryło poprzednie informacje. Palikot znowu ustawiony został w opozycji do Tuska. Doskonale rozumiem dlaczego traktowanie tej sprawy z wielką powagą pomaga PO i dlaczego tak bardzo jest ona nagłaśniana przez media michnikowszczyzny.
Nie potrafię jednak zrozumieć PiS. Czy nie mogli powiedzieć: nie nasz cyrk, nie nasze małpy? Czy musieli ulec pokusie nagłaśniania rzekomego słabnięcia Tuska? Czy nie rozumieją, że cała ta „opozycyjność” Palikota pracuje tylko przeciwko nim i służy PO? Na dodatek wyskoczyli w takim momencie z pomysłem konstruktywnego wotum nieufności, dając tym samym szanse absurdalnym spekulacjom o rządzie fachowców wspieranym przez całą „opozycję”. Czyli na przyklejanie do siebie Palikota (i SLD) po myśli PO i wspierających ją mediów. Widzę konkretne straty i enigmatyczne zyski.
Może PiS ma jakieś racjonalne powody dla swojej narracji? Może ktoś mi je wskaże, bo w mojej ocenie PiS dał się po prostu zrobić w Gibałę.



Komentarze
Pokaż komentarze (66)