Wszystko dlatego, że Kaczyński zadał niepotrzebnie dwa pytania zamiast jednego.
„- Chciałbym wiedzieć, dlaczego minister spraw zagranicznych Polski już niewiele po (godz.) 9. (...) wiedział, że wszyscy zginęli. Skąd wiedział? Kilkanaście minut późnej wiedział już, że katastrofa była wynikiem błędu pilota. Skąd mógł to wiedzieć? - pytał Kaczyński" ( cytuję za Rzeczpospolitą).
Pomyślmy, na które z tych pytań Sikorski nie miał dobrej odpowiedzi?
Kaczyński zadał dwa pytania. Jedno głupie, drugie mądre. Nic dziwnego, że Sikorski skupia uwagę opinii publicznej na tym pierwszym. Nie wiem, czy celowo podał odpowiedź niepełną i nic nie wyjaśniającą, żeby tylko ta sprawa była drążona. Jeśli tak, to udało mu się (wystarczy np. zerknąć na naszą SG). Brak odpowiedzi na niewygodne pytanie pozostaje dzięki temu niezauważony.
Skąd kilkanaście minut później Sikorski mógł wiedzieć, że katastrofa była wynikiem błędu pilotów?
Nie usłyszymy odpowiedzi na to pytanie. Warto samemu sobie na nie odpowiedzieć. Czy Sikorski uwierzył Rosjanom? Czy był za słaby, żeby przeciwstawić się ich przedwczesnemu werdyktowi? Czy może uznał, że przyjęcie już 10-go kwietnia rosyjskiej wersji o winie polskich pilotów opłaca się jego formacji politycznej?
Oczywiście pytania te dotyczą również, i to w większym stopniu, premiera Tuska.



Komentarze
Pokaż komentarze (51)