j.k.50 j.k.50
1269
BLOG

Co Kaczyński może zyskać na zamachu i naciskach

j.k.50 j.k.50 Polityka Obserwuj notkę 92

 

Przewidywałem, że Kaczyński raczej straci na zaostrzeniu narracji zamachowej. Przede wszystkim dlatego, że odizoluje go ona od sporej części potencjalnego elektoratu. Z perspektywy dwóch tygodni sprawa nie wygląda już tak jednoznacznie i dlatego dzisiaj zajmę się potencjalnymi jego zyskami.

Gdy Kaczyński mówił „zamachu nie można wykluczyć” rozmywało się to i było bagatelizowane. Gdy powiedział „katastrofa coraz bardziej wygląda na zamach”, to większość Polaków przypomniała sobie, że „zamachu nie można wykluczyć”. Nawet jeśli ktoś uważa zamach za mało prawdopodobny, to postawienie takiej możliwości w centrum uwagi przypomina o tym, że katastrofa jest wciąż niewyjaśniona, co jest oczywiste dla zdecydowanej większości Polaków. W sondażu dla GW tylko 16% udzieliło przeciwnej odpowiedzi.  Słowa Kaczyńskiego wymusiły na drugiej stronie konfliktu zmianę narracji z najkorzystniejszej dla niej „katastrofa została wyjaśniona i należy o niej zapomnieć” na znacznie bardziej ryzykowną. Właśnie mamy za sobą jej najdrastyczniejsze przykłady – Michnika, który insynuuje, że Kaczyński może być postrzegany na zachodzie jako rosyjski agent i Tuska nazywającego zdrajcami tych, którzy domagają się zwrotu wraku. Czy takie przekazy mają szanse przebić się do niezdecydowanych? Czy raczej oddzielają od nich Tuska z Michnikiem „kordonem sanitarnym” i zamykają ich w „antykaczystowskiej sekcie”?  Podobnie należy interpretować odgrzewanie kampanii naciskowej.

W dzisiejszym wywiadzie dla wPolityce.pl Kaczyński sugeruje, że montowana jest nowa odsłona nacisków. Nie wiem czy Kaczyński prowokuje drugą stronę, czy rzeczywiście coś jest na rzeczy. Nie ma to większego znaczenia. W każdym bowiem przypadku stawianie dzisiaj nacisków w centrum uwagi jest dla Kaczyńskiego korzystne. Dlatego, że z jednej strony od czasu ekspertyzy Instytutu Sehna jest oczywiste, że żadnych nacisków nie było nie ma i nie będzie, a z drugiej strony, według linkowanego już sondażu 22% Polaków wciąż w nie wierzy. Najprawdopodobniej uwierzyli w szczycie kampanii naciskowej parę tygodni po katastrofie, a potem przestali interesować się sprawą.  Dlatego media michnikowszczyzny starały się sprawę jak najbardziej przemilczać. Po zaostrzeniu retoryki zamachowej pękły jednak i biorąc pod uwagę nieobecność Błasika w kokpicie, zaczęły odgrzewać łagodniejszą wersji o odczuwanej przez Protasiuka presji, która miałaby wynikać z incydentu gruzińskiego. Sprawa dęta, nielogiczna i znowu mogąca przekonać tylko już dawno przekonaną „antykaczystowską sektę”.   Trudno oczekiwać, żeby dzisiaj ktokolwiek nowy uwierzył w naciski. Łatwo sobie natomiast wyobrazić, że zainteresowanie tą sprawą spowoduje, że część z owych 22% zderzy się z prawdą, a potem może również zastanowić się kto ich oszukał i wyciągnąć z tego wyborcze konsekwencje.

Dlatego, choć brzmi to paradoksalnie, stawianie w centrum uwagi opinii publicznej zarówno zamachu jak i nacisków może Kaczyńskiemu istotnie pomóc. Zwłaszcza, gdy pomyśli się o trwałych zmianach w świadomości społecznej. A do następnych wyborów daleko.

j.k.50
O mnie j.k.50

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (92)

Inne tematy w dziale Polityka