Gdybym był spin doktorem Kaczyńskiego zaleciłbym mu następujące wystąpienie:
„Nawet gdyby okazało się, że w Smoleńsku doszło do zamachu, to przypuszczenie, że angażował się w to Donald Tusk jest pozbawione sensu. Tusk to polityk, któremu nic się nie udaje, który nic nie może, polityk nie na poważnie, a zamach to poważna sprawa i niestety trzeba by powiedzieć, że udana, gdyby taka rzeczywiście była przyczyna katastrofy.
Oczywiście Donald Tusk ponosi ogromną odpowiedzialność polityczną związaną z katastrofą. Wojnę polityczną ze Ś.P. Lechem Kaczyński doprowadził do takiego absurdu, że dał się Putinowi wplątać we wspólną grę przeciwko niemu. Doprowadziło to do nadania wizycie prezydenta w Katyniu mniejszej rangi i niedostatecznego jej zabezpieczenia. Wiadomo, że ułatwiłoby to zadanie potencjalnym zamachowcom. Podobnie jak przekonanie, że premier polskiego rządu nie zadba o wyjaśnienie katastrofy. Przekonanie, które jasno wynikało z jego wcześniejszej postawy i w pełni potwierdziło się po katastrofie.
Niezależnie jednak od ogromnej politycznej odpowiedzialności, trzeba wyraźnie stwierdzić, że przypuszczenie, że Donald Tusk mógł brać w takim zamachu udział lub, że został w takie plany wtajemniczony jest idiotyczne. Chłopcy w krótkich spodenkach nie nadają się do organizowania zamachu ani do tego, żeby powierzać im takie tajemnice. Dlatego apeluję do wszystkich, którzy spekulują na temat udziału Tuska w zamachu. Do tych nielicznych z moich zwolenników, którym gniew odbiera zdrowy rozsądek i do moich przeciwników, którzy tak chętnie i kłamliwie przypisują mi takie spekulacje. Przestańcie spekulować o zamachu Tuska i przestańcie mnie w to mieszać. Oświadczam, że nawet gdyby udowodniono, że to był zamach, to myśl, że Tusk o tym wiedział nigdy nie przyszłaby mi do głowy.”
Na zaostrzenie przez Kaczyńskiego retoryki zamachowej, michnikowszczyzna odpowiedziała narracją o wojnie domowej. Celowo deformuje jego przekaz, sprowadzając wszelkie spekulacje o zamachu do ataku na państwo i jego demokratycznie wybrane struktury, bo to premier ma być pomawiany o zamach. Proponowane przemówienie Kaczyńskiego całkowicie zrujnowałoby tę narrację pokazując, że nie chodzi tu o żadną wojnę domową, tylko najwyżej o wojnę polsko-rosyjską. Łatwiej byłoby mu dotrzeć do niezdecydowanych z ważną prawdą - próbujący wmówić Polakom, że katastrofa jest wyjaśniona, nie stają w istocie w obronie polskiego państwa tylko w obronie interesów rosyjskich. Odcięcie się przez Kaczyńskiego od spekulacji na temat zamachu Tuska musi być ostre, jednoznaczne i dobrze słyszalne. Nie może być żadnej narracji równoległej. Jeśli Kaczyński choć mrugnie okiem w stronę zwolenników zamachu Tuska, to medialny front jego przeciwników wykorzysta to bezbłędnie.
PS Oczywiście nie jestem specjalistą od pisania przemówień. Proszę nie przywiązywać wagi do formy, tylko skupić się na treści.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)