Skoro nie mogą być niemieckie, powinny być polsko-żydowskie. Skoro nazwa ma pochodzić nie od twórców tych obozów tylko od ich ofiar, to pominięcie Żydów jest nietaktem. To prawda, że w obozach tych ginęli głównie obywatele Polski. Nie można jednak zapominać o tym, że przeważały wśród nich osoby narodowości żydowskiej.
Nazwa polskie obozy zagłady jest przejawem antypolonizmu. Połączenie nas z Żydami w jednej nazwie szybko wyleczyłoby administrację USA i innych z jej używania. Jednocześnie przypominałoby o naszym wspólnym, tragicznym polsko-żydowskim losie w czasie II Wojny Światowej. Nasi przodkowie żyli wtedy razem i razem byli mordowani.
Głosy oburzenia polskich Żydów bardzo cieszą. Są wyrazem tej polsko-żydowskiej solidarności. Podobnie jak głos wielkiego przyjaciela Polski Szewacha Weissa. Należy jednak uświadomić głównie Żydom amerykańskim, że prezydent Obama mówił tak naprawdę o polsko-żydowskich obozach zagłady. Tylko to powstrzymałoby podobne incydenty w przyszłości.
W licznych głosach oburzenia na gafę Obamy brakuje mi właśnie tego polsko-żydowskiego akcentu. Niemieckie, albo polsko-żydowskie. Niech Obama wybiera, które z tych dwóch określeń bardziej mu odpowiada.



Komentarze
Pokaż komentarze (40)