Wczoraj, zatroskany losem swoich kibiców, prezydent Putin zatelefonował do naszego premiera. Z całego komunikatu CIR najbardziej zainteresował mnie ten fragment:
„…Tusk podkreślił także, jak ważne jest dla dobrych relacji obu krajów szybkie sprowadzenia do Polski wraku samolotu Tu-154M.”
Jest to zupełnie nowa polityczna narracja. Dodatkowo wypuszczona w kontekście bójek rosyjskich kiboli z polskimi, co też nie jest bez znaczenia. Dlaczego przy okazji radosnego święta, gdy wszyscy cieszymy się sportową postawą naszych piłkarzy i zapominamy o polskich problemach premier przywołuje tragedię smoleńską? Dlaczego przypomina, że wciąż nie mamy wraku Tu154M? Jeszcze niedawno wyzywał od zdrajców tych, którzy domagali się jego zwrotu. Wrak nie jest przecież do niczego potrzebny, katastrofa już dawno została wyjaśniona i przyczyniła się do poprawy polsko-rosyjskich stosunków, według dotychczasowych oficjalnych narracji. A tu taki zgrzyt. Kilkuset polskich chuliganów bije się z rosyjskimi, a premier przywołuje poważny konflikt polsko-rosyjski, chociaż dotąd przekonywał, że go nie ma. Może ktoś rozumie tę woltę?



Komentarze
Pokaż komentarze (36)