j.k.50 j.k.50
1180
BLOG

Blaski i cienie TS dla Kaczyńskiego i Ziobry

j.k.50 j.k.50 Polityka Obserwuj notkę 31

 

 

Ponad tydzień temu wypłynęła ponownie sprawa postawienia przed Trybunałem Stanu Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry. Wnioski podobno są już gotowe, Grupiński ze Schetyną przedstawiają sprawę jako poważną i bliską finału. Jednak ostateczna decyzja wydaje się wciąż wątpliwa. Nawet Kalisz stracił w tej sprawię wiarę w PO. Co partia władzy chce osiągnąć i czego się obawia? To naturalne pytania, na które wypada znaleźć jakieś sensowne odpowiedzi.

Dostrzegam dwa dna narracji o TS i dwie grupy docelowe.

Im trudniejsze czasy i im bardziej nieprzyjemna dzisiejsza rzeczywistość, tym bardziej trzeba zadbać o to, żeby ludzie jak najgorzej wspominali czasy rządów PiS. Jakby nie patrzeć, były to czasy o wiele lepsze od dzisiejszych. Nie chodzi tylko o tempo wzrostu gospodarczego i wzrostu poziomu życia. Chodzi też o pewne ożywienie, nadzieję, dynamikę, prawdziwą politykę jaka rozgrywała się wtedy, wiarę w demokrację. Coś się działo.  Dzisiejsze czasy są nudne i smutne w zestawieniu z tamtymi. Również dla wielu ludzi przeciwnych Kaczyńskiemu. Dlatego trzeba dbać, żeby rozczarowani wyborcy PO docenili jednak to co mają teraz. Łatwiej im to przyjdzie, gdy lata 2005-2007 będą kojarzyć głównie ze „zbrodniami” Kaczyńskiego i Ziobry.

Jest też jednak istotna grupa osób, którzy autentycznie pragną, postawienia Kaczyńskiego przed TS, a nawet skazania i wyeliminowania w ten sposób z polityki. To ludzie najbardziej negatywnie zmotywowani. Przede wszystkim Opętani 2010, którzy przez blisko 2 lata karmieni byli naciskami  na lądowanie w Smoleńsku. Naciskowa narracja zamiera w zderzeniu z brakiem nacisków i teraz największą troską jej twórców i konsumentów jest to, żeby owi opętani stopniowo zapominali o niej, ale jednocześnie, żeby nie osłabło  „uczucie” jakie żywią do Kaczyńskiego. TS jest taką właśnie namiastką „nacisków”, podtrzymującą Opętanych 2010 na duchu.

TS jest jednak narracją wątpliwą i obarczoną ryzykiem. Nawet sprawa przedstawienia wniosku sejmowi wiąże się z pewnymi stratami. Swego czasu Czuma narobił tu trochę bałaganu PO swoim raportem. Wybór stanowiska Kalisza zamiast Czumy może zaszkodzić PO w oczach postsolidarnościowego elektoratu. Pal sześć Czumę. Kto jeszcze pamięta Czumę? Załóżmy, że wniosek zostanie przedłożony sejmowi. Odrzucenie wniosku byłoby jednak pewną wizerunkową porażką PO. Jeśli natomiast zostanie poparty, to sprawą będzie musiał zająć się TS. Co dalej? Długie postępowanie oczywiście spełniałoby pożyteczną rolę w punktu widzenia PO. Musiałoby jednak zakończyć się jakimś werdyktem. Oczyszczenie z zrzutów byłoby dotkliwą porażką PO. Wyroki skazujące, choć mało prawdopodobne, nie są niemożliwe. W końcu sędziowie TS są też tylko ludźmi. Jednak skazanie Kaczyńskiego odebrane byłoby powszechnie jako koniec demokracji w Polsce. Wylądowalibyśmy w okolicach Ukrainy. Wyrok „niejednoznaczny” byłby dla rządzących najlepszy, bo najłatwiejszy do politycznego rozgrywania. Trudno sobie jednak taki wyobrazić. Dlatego PO wciąż zachowuje ostrożność i pewnie będzie sama to „postępowanie” wydłużać, angażując w sprawę Giertycha z lubością opowiadającego o zbrodniach Kaczyńskiego swojej ulubionej ostatnio gazecie. Poprzednią odsłonę tematu mieliśmy w marcu. Zaraz po tym jak Grupiński ze Schetyną wyskoczyli z tym pomysłem, Tusk go łagodził zapraszając Kaczyńskiego. Robiło to nawet wrażenie improwizacji i jakiejś wewnątrzpartyjnej rozgrywki. Oczywiście od marca PO miała dość czasu, żeby te sprawy poukładać. Role zostały rozdane (zaakceptowane), co wydaje mi się wiązać z polityczną marginalizacją Schetyny i Grupińskiego.

Za najbardziej prawdopodobny scenariusz uważam zatem „grzanie” tematu od czasu do czasu bez konkretnych działań. Schetyna z Grupińskim będą w tej sprawie robić za Palikota, a Tusk za mędrca opatrznościowego dbającego o naszą demokrację nawet kosztem wyrozumiałości dla politycznych "zbrodniarzy".

j.k.50
O mnie j.k.50

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (31)

Inne tematy w dziale Polityka