j.k.50 j.k.50
1450
BLOG

Znaki szczególne zwolennika PO, a nadchodzące „expose”

j.k.50 j.k.50 Polityka Obserwuj notkę 61

Po czym można poznać, że przygodnie spotkany człowiek jest zwolennikiem PO? Oczywiście nie lubi PiS. To jednak banał, o którym wszyscy wiedzą. Chciałbym wskazać inne znaki rozpoznawcze.

Drogi. Jeśli ktoś z ogromnym zaangażowaniem rozprawia o budujących się drogach, to bez wątpienia popiera Tuska. Miałem nawet przyjemność podróżować z gościem, któremu nie przeszkadzał  półgodzinny korek spowodowanym robotami drogowymi - bo przecież budują. Znam też innego, który każdy kontakt z Internetem zaczyna od strony GDDKiA. Nie interesują go żadne inne newsy (chociaż nie jest z branży) i najchętniej opowiadałby tylko o tym, gdzie jaką obwodnicę planują, co na to miejscowa ludność itd. W sumie to drogowe zakręcenie nawet mi się podoba. Jest takie patriotyczne. Pozytywne. Nie przeszkadza mi, że dość bezrefleksyjne i naciągane. Gorszy jest następny znak rozpoznawczy.

Fatalizm. Nadchodzi kryzys, który zupełnie od nas nie zależy i na który nikt Polsce nic nie poradzi. Jakiego pecha ma ten rząd. Mniej więcej w ten sposób ludzie wypierają możliwość odpowiedzialności rządu za ich złą lub niepewną sytuację. Jest to postawa aspołeczna. Pesymizm, odwracanie się od rzeczywistości i rezygnacja z jakiegokolwiek swojego wpływu na to co robią rządzący. Ten fatalizm łączy się paradoksalnie z euro-entuzjazmem. Skoro tyle korzystamy z przynależności do UE i generalnie sprawy idą dzięki temu w dobrym kierunku, to musimy się pogodzić, że nie wszystko od nas zależy i że jednak nie zawsze idą.

Dość Smoleńska. Ile można o tym Smoleńsku skoro jest tyle ważniejszych problemów. Zwracam uwagę, że ta postawa kłóci się z poprzednią. Nie warto przecież skupiać się na ważnych problemach, bo nie można im w żaden sposób w Polsce zaradzić. Przychodzą z zewnątrz. Zwolennicy PO chcą zapomnieć o Smoleńsku głównie po to, żeby nie brać pod uwagę nowych informacji, burzących narracje, którym ulegli w pierwszych miesiącach po katastrofie. Dla wielu czas zatrzymał się dawno przed ekspertyzą IES, a nawet przed raportem KBWL. Nie wiedzą, że gen. Błasika nie było w kokpicie w czasie lotu do Smoleńska, a nawet o tym, że komisja Millera wykluczyła naciski. Wolą pozostać przy postawach wdrukowanych przed ponad dwoma laty. Nikt nie lubi przyznawać się do tego, że został oszukany. Zwłaszcza, gdy został oszukany na własne życzenie. Niestety drążąc temat przekonamy się, że co drugi z nich jest Opętanym 2010.

Oczywiście opisane postawy są pochodną medialnych przekazów i narracji samej PO. Szczypta optymizmu, brak odpowiedzialności rządzących za złą sytuację i wyparcie Smoleńska – wszystko czego PO potrzebuje. Z ciekawością zajrzę do stenogramu zapowiadanego na piątek wystąpienia premiera. Sprawdzę czy będzie coś o wybudowanych drogach i o światowym kryzysie, który tak utrudnia sytuację jego biednego rządu. Ciekawi mnie też czy zapali ogarek szatanowi, który opętał owych Opętanych 2010. Niedawno musiał to zrobić nawet przy okazji swoich przeprosin. Czy w „expose” będzie budził te same demony?

j.k.50
O mnie j.k.50

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (61)

Inne tematy w dziale Polityka