Postawiłem znak zapytania, żeby było jasne, że to tylko najbardziej prawdopodobny scenariusz w mojej ocenie. Nie znamy kulis całej sprawy i wciąż nie wiemy co tak naprawdę się wydarzyło. Same wtorkowe wydarzenia nosiły znamiona dość dobrze przemyślanej akcji propagandowej. Nagłośnienie publikacji Rzeczpospolitej przez wszystkie media, które zwykle ociągają się z przekazywaniem tego typu informacji. Wyczekanie z konferencją prokuratury do zakończenia posiedzenia zespołu parlamentarnego i ostrych wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego. Wreszcie samo sformułowanie Szeląga, że „uspokaja” opinię publiczną. Jednak przypuszczenie, że celowo podrzucono Gmyzowi nieprawdziwe informacje, żeby sprowokować opozycję i oddalić ją od „niezdecydowanych” nie broni się. Dlatego z upływem czasu widzę raczej improwizację i szybką, dobrze zorganizowaną odpowiedź na niebezpieczeństwo jakie niosła publikacja Rzeczpospolitej. Myślę, że jednak Gmyz miał poważne informacje z poważnych źródeł. Świadczy o tym chociażby sama mętność prokuratorskiego dementi. Coś było, ale nie można o tym jeszcze mówić. Co gorsze, badane będzie przez Rosjan. Czyli może nigdy nie będzie można o tym mówić. Wszystko to sprawia, że cała rzecz w dłuższej perspektywie będzie raczej przybliżać „niezdecydowanych” do hipotezy zamachu, co przemawia na niekorzyść spiskowej teorii celowej „wrzutki”.
Gmyz raczej nie wycofa się z tego co napisał. Nic na to nie wskazuje. Dlatego najprawdopodobniej zostanie wyrzucony z Rzepy. To będzie duża strata dla tej gazety i dla całego dziennikarstwa śledczego bo w innym miejscu będzie miał z pewnością mniejsze możliwości skutecznej pracy. Jest to jednak niezbędne z punktu widzenia obowiązującej obecnie w głównych mediach narracji, że Gmyz nie miał żadnych podstaw, żeby napisać to co napisał.
Wróblewski pozostaje dla mnie zagadką. Najpewniej to on decydował o publikacji. Kto wie czy nie konsultował jej z postawionymi wyżej. To dobrze tłumaczyłoby rozwój wtorkowych wydarzeń. Może była to improwizacja ale rozpoczęta przez wtajemniczonych już w poniedziałek wieczorem. Pewnym potwierdzeniem tej spiskowej teorii byłaby realizacja tytułowego scenariusza. Jednak też nie stuprocentowym. Wróblewski dość głęboko „pokajał się”. Rzepa zdementowała mniej więcej tak samo mętnie jak prokuratura. Tak też będzie można wytłumaczyć ewentualną litość okazaną Wróblewskiemu. Nowego naczelnego Rzepy postrzegałem jednak od początku jako człowieka Hajdarowicza i kojarzył mi się z „pacyfikacją” tej gazety. Linia gazety zmieniła się na gorsze, o czym pisałem niedługo po tej zmianie w dwóch notkach. Cześć starych publicystów jeszcze „dokazuje”. Jednak zmiany w polityce informacyjnej były dla mnie rażące. Chociaż i tak przestała już być moim głównym „oknem na świat”, to z przykrością przewiduję jeszcze większe jej przesunięcie w stronę mainstreamu po „rozwiązaniu” problemu wtorkowej publikacji. Niezależnie od tego czy Wróblewski uchowa się, czy zostanie wymieniony na kogoś jeszcze gorszego.
Obstawiam jednak tak jak w tytule i ciekawią mnie merytorycznie uzasadnione przewidywania ewentualnych komentatorów.
PS Dość ciekawie oświadczenie rady nadzorczej skomentował dziś Darq.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)