Nienawiść do ofiar katastrofy smoleńskiej związanych z PiS, przede wszystkim Lecha Kaczyńskiego, jest kluczem do rozumienia naszej polityki. Nienawiść tę przeciwstawiono już w tygodniu żałoby narodowej, powszechnie wtedy manifestowanym, współczuciu i solidarności z ofiarami. Bo gdy miłość się „panoszy”, to sama obojętność jej nie pokona. Potrzebna była nienawiść. Należało ją wyzwolić z ograniczeń i uaktywnić najszybciej jak to możliwe. Dlatego już we wtorek 13.04.2010 złamano żałobę i rozpoczęto „debatę” w sprawie pochówku na Wawelu, a już tydzień po pogrzebie pary prezydenckiej uderzono naciskami na lądowanie Smoleńsku (por. Moją definicję Gazety Wyborczej).
Palikot w typowej dla siebie roli został przez PO uaktywniony dopiero po wyborach prezydenckich. Wyskoczył z krwią na rękach prezydenta Kaczyńskiego i potrzebą zbadania jego krwi na zawartość alkoholu. Został w PO specjalistą od produkcji Opętanych 2010 i po oddelegowaniu do opozycji miał ogromny kapitał ich głosów. Było to powodem jego sukcesu wyborczego, osiągniętego głównie kosztem SLD, która pod przewodnictwem Napieralskiego nie dbała o ten istotny kawałek elektoratu. Oczywiście sporą część Opętanych zabrał też PO, o których ta musiała desperacko (ale skutecznie) walczyć w ostatnim tygodniu kampanii wyborczej do sejmu spotem „Oni pójdą zagłosować, A ty?”.
Powrót do aktywnej polityki Leszka Millera, którego bez wątpienia można zaliczyć do smoleńskich oszczerców wiązał się z powrotem głosów Opętanych 2010 i tym samym słabnięciem Palikota. Dlatego ten musi im o sobie sugestywnie przypominać. Ponieważ ich ulubiona narracja o naciskach na lądowanie w Smoleńsku jest coraz bardziej zepchnięta w sferę marzeń, które nie mają żadnych szans realizacji, więc trzeba próbować innych sposobów.
Nie tak dawno premier przy okazji „przepraszania” za pomyłki przy identyfikacji zwłok użył narracji o niepotrzebnej wizycie. Palikot z właściwym sobie „wdziękiem” przebił swojego pryncypała dodając do tego całonocne pijaństwo, kontynuowane później na pokładzie samolotu. Palikot sprzedaje to co prawda jako przeciwstawienie się nazwaniu przez Jarosława Kaczyńskiego katastrofy smoleńskiej zbrodnią po ujawnieniu przez Rzeczpospolitą informacji o materiałach wybuchowych. Jednak Opętani 2010 dobrze wiedzą co w wypowiedzi Palikota było najważniejsze(*).
Prawda, drodzy Opętani 2010, że podoba się wam narracja o pijaństwie "pisowskich" ofiar katastrofy smoleńskiej.
(*) Ciekawa jest rola Moniki Olejnik i Radia Zet w tej sprawie.



Komentarze
Pokaż komentarze (18)