j.k.50 j.k.50
479
BLOG

Pogańskie rytuały Millera skuteczniejsze od tych Palikota

j.k.50 j.k.50 Polityka Obserwuj notkę 12

Leszek Miller kończył swoje rządy w cieniu afer Rywina i starachowickiej. Zepchnął swoją partię do drugiej ligi oddając pole PO-PiS-owi. Wydawało się, że postkomuniści już na niego nie postawią, pamiętając jak kończył. Jednak odmłodzenie i złagodzenie oblicza, które przyniosło im dość dobry wynik w wyborach prezydenckich, kompletnie zawiodło w parlamentarnych. Palikot ograł SLD zabierając tej partii dobrych kilka procent głosów. Dlatego stary lis został przywrócony do łask.

Powracający Miller dobrze musiał zdawać sobie sprawę z tego, że lewactwo, to tylko połowa klucza do sukcesu Palikota. W końcu SLD też był za aborcją, trawką, związkami homoseksualnymi, walką z Kościołem, itp., a jednak został przez Palikota rozgromiony. Stało się tak z powodu zaniechania przez SLD pomówień smoleńskich, które były Palikota specjalnością. Miller z dużym pożytkiem dla swojej formacji i ze szkodą dla Polski uzupełnił tę lukę.

Jak wyjaśniałem niedawno, pomiędzy obecnym SLD i Palikotem rozgrywa się rywalizacja o głosy Opętanych 2010. Te 22% (według sondażu z kwietnia), to łakomy kąsek, nawet jeśli przyjmiemy, że co najmniej połowę z nich zagospodarowuje PO. To głównie oni wprowadzili Palikota do sejmu. Wielu kosztem SLD, bo ta partia była zbyt litościwa dla ofiar katastrofy i ich rodzin. Warto zwrócić uwagę, że postawa Opętanych dość dobrze współgra ze światopoglądową lewicowością. W swojej nienawiści do ofiar katastrofy są oni głęboko niechrześcijańscy. Po katastrofie, prowadzeni przez najważniejsze ośrodki opiniotwórcze (takie jak GW i TVN) oraz liczne „autorytety”, oddawali się czemuś w rodzaju bezczeszczenia zwłok znienawidzonego wroga. Pomówienia o spowodowanie katastrofy, krzyże z puszek po piwie Lech, dowcipy o kaczce po smoleńsku, to zachowania o takim właśnie charakterze. Odrzucający tradycyjne wartości naszego kręgu kulturowego i nie uznający żadnych tabu (takich jak szacunek dla śmierci), chętnie kupują „wartości” lewackie. Palikot z Millerem łączą je z odprawianymi co jakiś czas pogańskimi rytuałami pastwienia się nad ofiarami katastrofy.

Dlaczego jednak Miller ogrywa Palikota?

Palikot przyzwyczaił się działać jak taran, który burzy społeczne opory i wypuszcza najbardziej bulwersujące i absurdalne narracje, zagospodarowywane potem przez bardziej „umiarkowanych” polityków PO. Tak było zaraz po wyborach w 2010, gdy zgłosił potrzebę badania krwi zmarłego prezydenta na zawartość alkoholu. Prokuratura ogłosiła następnego dnia, że było takie badanie przeprowadzone przez Rosjan i alkoholu nie wykryto. Zaraz potem Graś przedłużał „palikotowską” narrację stwierdzając, że takie pytanie było jak najbardziej zasadne (!) i dobrze, że sprawa wyjaśniła się tak szybko. Dziś, chociaż Palikot został oddelegowany do opozycji, główną korzyść z jego pogańskich „happeningów” wciąż czerpie PO, a nie jego nowa niby-partia. Miller gra tylko na własne konto i dzięki temu jest skuteczniejszy.

Porównajmy ich wypowiedzi. Palikot: „Pili do późna w nocy i spóźnili się pół godziny”, „Jedna osoba, która brała udział w tym pijaństwie, przeżyła, bo nie wstała, tak była upita. Następnego dnia leczyli kaca na pokładzie samolotu”. Miller: „Winni są wszyscy, którzy podjęli decyzję o lądowaniu w Smoleńsku w warunkach, które na to nie pozwalały”, „Na pokładzie samolotu byli ludzie, którzy nic nie mogli i tacy, którzy mogli wszystko, łącznie z lądowaniem na innym lotnisku albo powrotem do Warszawy. Lech Kaczyński należał do tej drugiej grupy”.

W kłamstwo Palikota chyba nikt nie wierzy. Palikot sam sprzedaje je jako odpowiedź na słowa Jarosława Kaczyńskiego o zbrodni. Pokazuje siebie jako negatywny przykład, jednak rzekomo nie aż tak negatywny jak Kaczyński mówiący o zamachu. Poświęca się dla wzmocnienia, służącej PO, medialnej narracji o niedopuszczalności słów Kaczyńskiego. Miller powtarza tylko kłamstwa rozpowszechniane od dawna przez GW i innych, których urokowi większość Opętanych 2010 już dawno uległa. To taka narracja zastępcza, namiastka dawnych nacisków na lądowanie, którymi nie można już grać wprost. Miller mówi to, w co Opętani 2010 wierzą. Schlebia ich potrzebom i odzyskuje  ich poparcie dla swojej partii.

Prawda, drodzy Opętani 2010, że łatwiej byłoby wam podpisać się pod cytowanymi słowami Millera niż Palikota?



PS Dziękuję blogerowi Darqowi za komentarz pod moją przedostatnią notką, który był inspiracją do napisania dzisiejszej.

j.k.50
O mnie j.k.50

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka