j.k.50 j.k.50
2432
BLOG

O upadku Uważam Rze, ku pokrzepieniu serc

j.k.50 j.k.50 Polityka Obserwuj notkę 11

Koniec Uważam Rze to bolesna strata dla wielu ludzi. Daje jednak pewną nadzieję na przyszłość. Przede wszystkim z powodu solidarności całej ekipy. Repa była rozkładana na łopatki stopniowo. Trzeba było ponad roku, żeby ze znakomitej gazety Lisickiego zrobić dzisiejszą nędzę, chociaż zmiany na gorsze odczułem prawie natychmiast po przyjściu Wróblewskiego. Pisałem zresztą o tym na swoim blogu tu i tu. Cieszę się, że tego samego scenariusza nie udało się zrealizować w przypadku tygodnika. Zamiast niezauważalnego domykania układu medialnego dostaliśmy silny wstrząs, który powinien dotrzeć nawet do najbardziej inteligentnych inaczej miłośników mainstreamu. Największy tygodnik opinii został zniszczony przez jego właściciela. To wyjaśnia usytuowanie Hajdarowicza w naszym układzie polityczno medialnym. Jego rzekome motywacje czysto biznesowe można teraz skwitować tylko pobłażliwym uśmiechem. Na dodatek rysuje się szansa, że pismo szybko odrodzi się (najprawdopodobniej „W sieci”) i czytelnicy długo nie pozostaną osieroceni. Co więcej, można liczyć na ich mobilizację i nowy entuzjazm.

Przypomina mi się sytuacja sprzed afery Rywina. Też nie było wtedy normalnej telewizji, normalnej prasy, normalnego radia. Michnikowszczyzna zawłaszczyła wszystko. Na koniec czerwoni pokłócili się jednak z różowymi. Skończyło się to istotnym osłabieniem jednych i drugich. Potem mieliśmy podwójne zwycięstwo wyborcze nowej siły. Mało kto pamięta, że nasz medialny pluralizm zaczął się właśnie wtedy. Przed 2005 nie oglądałem wiadomości i polityki w TV tak samo jak obecnie. Nie dało się, po prostu. Tak samo jak obecnie. Potem zrobiło się ciekawiej. TVP po zmianach zaczęła stanowić jakąś przeciwwagę dla stacji komercyjnych nazywanych przez  niektórych żartobliwie „ubeckimi”. Narodziła się też nowa Rzeczpospolita.

Brak pluralizmu jest zabójczy dla systemu medialnego. Degeneruje się on, zatraca wyczucie sytuacji. Zjada sam siebie. Oddala się od rzeczywistości. Oferuje coraz głupsze narracje, zniechęcając do siebie coraz więcej ludzi. Dzisiejsi "trzymający wajchę" nie pokłócili się w walce o swoje wpływy. Byli ostrożniejsi od bohaterów afery Rywina. Nauczyli się na ich błędach. Jednak „układ” z zaciszy gabinetów znów wyszedł na światło dzienne, w postaci „biznesmena” Hajdarowicza, który swoje „biznesowe” decyzje konsultuje po nocy z rzecznikiem rządu i zaraz potem niszczy własne gazety. Mamy inny rodzaj przesilenia. Inny impuls wychodzący z mediów. Nie przegapmy go. Odwracanie się ludzi od mediów głównego nurtu i podejmowanie wyborczych decyzji ponad ich przekazami jest nieuniknione. Największą szansę widzę w Internecie, chociaż wierzę też, że nowy tygodnik niepokornych powstanie i odniesie sukces większy niż Uważam Rze. Ten sukces będzie pracował na upadek obecnego układu. Chociaż kupiłem bodajże wszystkie numery tego, już byłego, tygodnika, to jednak od czasów Hajdarowicza z pewnym oporem, że nabijam mu kasę. Teraz nie będę miał żadnych oporów. Jak będzie trzeba, to kupię dwa, trzy i będę rozdawał znajomym. Może tych kilkunastu niepokornych zmieni Polskę? Cieszmy się, że poszli na swoje i pomóżmy im zwyciężyć.

j.k.50
O mnie j.k.50

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka