Spór toczy się tak naprawdę o to, czy Ona jest czy była. W takim kształcie wpisany jest w dzisiejszą politykę. Przeciwnicy Kaczyńskiego chcą widzieć ją wyłącznie w czasie przeszłym. Zwolennicy chcą, żeby wciąż była. Wiąże się to z historią samych Kaczyńskich, którzy nie byli znaczącymi postaciami dawnej opozycji (Lech był trochę znaczniejszą niż Jarosław). Stali się natomiast najważniejszymi politykami Solidarności dopiero w czasach bardziej współczesnych. Wyjaśniałem to kiedyś w notce O dwóch takich co ukradli Solidarność. Nie będę powtarzał.
Zadowoleni z obecnego kształtu Polski, chcą pogrzebać Solidarność ostatecznie. Spełniła swoją rolę, dała nam tak upragnioną wolność. Cieszmy się i korzystajmy z niej. Niezadowoleni, chcieliby znów widzieć ją na barykadach, kończącą swoją rewolucję.
Nie wiem, czy jeszcze jest czy tylko już była. Chciałbym, żeby jeszcze była. Ostatni raz widziałem ją w kwietniu 2010 na Krakowskim Przedmieściu. Było jej do twarzy w czarnym kolorze. Jej piękno i siła przeraziły przedwczesnych jej „grabarzy”. Szybko ją stamtąd przepędzono, a jej znicze i kwiaty wrzucono do worków na śmieci. Może wczoraj szła gdzieś z boku opatulona z powodu mrozu i w moherowym berecie. Nie rzucała się oczy.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)