j.k.50 j.k.50
4379
BLOG

Dlaczego dr Maciej Lasek przeszedł na stronę MAK?

j.k.50 j.k.50 Polityka Obserwuj notkę 130

Zwracam uwagę na istotną rzecz, którą większość komentatorów zgubiła w totalnej (zresztą jak najbardziej zasłużonej) krytyce filmu Śmierć prezydenta. Jerzy Miller i Wiesław Jedynak w zasadzie przedstawiają w filmie stanowisko KBWL. Nie można tego niestety powiedzieć o dr Macieju Lasku. Część jego wypowiedzi jest sprzeczna z raportem KBWL i polskimi uwagami do raportu MAK, wpisywała się natomiast w rosyjską narrację. Co gorsza w ewidentne kłamstwa MAK wymierzone w polską rację stanu. Sekwencja związana z tzw. incydentem gruzińskim ma w filmie uzasadnić decyzję kpt. Protasiuka o schodzeniu do 100 m. Dr Lasek mówi:

Należało od razu po uzyskaniu informacji o mgle i widzialności od razu podjąć decyzję o locie na lotnisko zapasowe” (ok. 34 minuta filmu).

Oczywiście w takiej opinii osoby prywatnej nie byłoby nic szczególnego. Jednak w ustach człowieka przedstawionego jako ekspert KBWL słowa takie mają zupełnie inne znaczenie. Zawierają ocenę decyzji o zejściu jako niewłaściwej. Nic takiego nie znajdziemy w raporcie KBWL. Decyzja ta nie została wymieniona w przyczynach i okolicznościach katastrofy. Co więcej na konferencji prezentującej raport Jerzy Miller powiedział wprost „"Załoga podejmowała właściwe decyzje, ale nie potrafiła ich właściwie zrealizować" (11:22), a na stronie 224 raportu możemy przeczytać „Lot wg przepisów IFR może odbywać się do wysokości określonej jako DA(DH) lub MDA(MDH) wyłącznie wg wskazań przyrządów i występująca powyżej tej wysokości mgła w żaden sposób nie obniżała poziomu bezpieczeństwa wykonywanego podejścia”.

Cała ta sekwencja filmu idzie dokładnie po linii MAK, który swój tzw. imperatyw kategoryczny „lądować za wszelką cenę” wyprowadza wprost z incydentu gruzińskiego opierając się przy tym na dwóch istotnych i powtórzonych w filmie kłamstwach dotyczących nacisków w czasie lotu i konsekwencji jakie rzekomo poniósł kpt. Pietruczuk.

W jednym z tych kłamstw znów bierze udział dr Lasek, który mówi:

W Polsce znali, znali sytuację sprzed kilku lat kiedy kapitan pełnił rolę drugiego pilota w locie do Azerbejdżanu. Jego dowódca miał polecenie, żeby lądować, lądować w Gruzji i nie zastosował się do tego polecenia.”

Wypowiedź tę przepleciono filmikiem pokazującym lecących wspólnie Protasiuka i Pietruczuka. Można oczywiście naiwnie przypuszczać, ze Lasek nie wiedział jak zostanie wkomponowana w film jego wypowiedź. Jednak to, że mówił o rzeczy, której w jego raporcie nie było i którą jego komisja oprotestowała w polskich uwagach do raportu MAK było sprzeniewierzeniem się komisji, w której wcześniej pracował. Co gorsza wypowiedź Laska przemyca kłamstwo o naciskach na lądowanie, gdy w rzeczywistości chodziło o lot. To kłamstwo było propagowane po katastrofie przez większość polskich mediów. Stwarzało pozorną analogię zupełnie nieprzystających do siebie sytuacji i wprowadziło w błąd wielu nie znających sprawy ludzi, którzy uwierzyli, że prezydent Kaczyński w czasie lotu wchodził do kabiny pilotów i naciskał na lądowanie. Podobnie napisał MAK w swoim raporcie, chociaż tu podejrzewać należy raczej celowe kłamstwo niż głupotę.

Kłamstwo o naciskach na lądowanie w Tbilisi (u Laska w Gruzji) ma podobny charakter co „polskie obozy zagłady”. Bronić można niby jednego i drugiego. W końcu Niemcy wybudowali te obozy na terenach, które przed wojną i po wojnie należały do Polski. Dlaczego nie można więc zamienić słowa „niemieckie” na „polskie”? W końcu samolot, który wystartuje musi wylądować. Dlaczego nie można więc zamienić słowa „lot” na „lądowanie”. Różnica dotyczy tylko skali. Jednak charakter obu kłamstw jest podobny i oba są wymierzone w polską rację stanu. Zachowanie Laska w filmie Śmierć prezydenta jest analogiczne do użycia przez jakiegoś polskiego dyplomatę zwrotu „polskie obozy zagłady” w materiale, który obejrzy cały świat.

Nie potrafię odpowiedzieć na tytułowe pytanie. Warto jednak mieć je na uwadze śledząc obecne poczynania dr Laska. Ktoś może machnąć ręką – MAK czy KBWL jeden pies. Może z punktu widzenia przybliżenia do poznania przyczyn katastrofy taka opinia jest słuszna. Jednak z punktu widzenia gry na upokorzenie Polski i deprecjonowanie ofiar katastrofy już nie. Tutaj bardziej zasadna jest opinia „Lasek czy MAK jeden pies”. Może niejednemu byłemu członkowi KBWL nóż otwierał się w kieszeni, gdy oglądał Laska w filmie Śmierć prezydenta, może zgrzyta zębami, śledząc pozostałe jego obecne popisy. To jednak temat na osobną dyskusję.

j.k.50
O mnie j.k.50

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (130)

Inne tematy w dziale Polityka