Trzeba uczciwie przyznać, że w wywiadzie udzielonym PAP dr Lasek broni wersji komisji Millera, a nie MAK jak w filmie „Śmierć prezydenta”, w którym odegrał taką właśnie haniebną rolę (o czym pisałem tutaj). Powiedział jednak między innymi:
„Instytut Sehna potwierdził, że w kabinie była więcej niż jedna obca osoba. Mówienie, że to nagrane głosy z korytarzyka lub saloniku prezydenckiego, kiedy nie jesteśmy w stanie dosłyszeć głosów załogi rejestrowanych przez te same mikrofony, może świadczyć tylko o złej woli wypowiadających takie opinie.”
IES faktycznie potwierdził, że w kokpicie lub jego pobliżu wypowiadali się oprócz członków załogi stewardesa i dyrektor Kazana. Jeśli uznać ich za „obcych”, to pierwsze zdanie Laska jest prawdziwe. W przeciwnym przypadku jest ono poważnym nadużyciem. Czy stewardesę można jednak uznać za osobę obcą? Dlaczego dr Lasek użył tak kuriozalnego i enigmatycznego określenia? Wcześniej przekazywał opinii publicznej nieprawdziwe informacje na temat ekspertyzy IES (jakoby był tam odsłuch „Uwaga generałowie” o czym pisałem tutaj) i nigdy ich, według mojej wiedzy, nie prostował. Dlatego uznaję, że dr Lasek celowo manipuluje sugerując, że chodzi mu o inne „obce osoby”, których wskazania unika. Świadczy o tym zresztą również drugie zdanie cytowanej wypowiedzi.
Argumentacja Laska wykluczająca możliwość zarejestrowania przez mikrofony kokpitu głosów dochodzących z korytarzyka lub saloniku prezydenckiego opiera się na nieprawdziwym stwierdzeniu, że „nie jesteśmy w stanie dosłyszeć głosów załogi rejestrowanych przez te same mikrofony”. Jest dokładnie odwrotnie. To zdecydowaną większość głosów załogi można „dosłyszeć”, a zdecydowanej większości „głosów tła” „dosłyszeć” nie można. Nie „dosłyszały” jej, ani komisja Millera, ani MAK. Prawie wszystkie te głosy pojawiły się dopiero w stenogramie IES. Nie ma żadnych rzeczywistych przesłanek do stwierdzenia, że mikrofony nie mogły zarejestrować głosów spoza kokpitu, którego drzwi (jak wiemy) były otwarte. Co więcej, na konferencji prezentującej ustalenia IES rzecznik prokuratury mówił nawet o stewardesie i dyr. Kazanie jako o osobach, które wypowiadały się w kokpicie lub jego pobliżu (!) (link). Nie ma w tej sprawie żadnego oficjalnego ustalenia. Takie fałszywe i absurdalne założenie przyjmują powszechnie wyznawcy „nacisków”. Wielokrotnie pytałem ich o jakieś uzasadnienie i nie otrzymałem żadnego argumentu poza zaklęciami, do których i Lasek się ogranicza, przypisując złą wolę tym, którzy tego założenia nie przyjmują. Tymczasem, jak wszyscy wiemy, to dr Lasek dawał wcześniej w tej sprawie dowody swojej złej woli. Dodam jeszcze, że zarejestrowanie przez mikrofon głośnej wypowiedzi niesionej korytarzem nie musi wcale być mniej prawdopodobne od zarejestrowania cichej wypowiedzi członka załogi, który np. akurat odwróci głowę od mikrofonu.
Wobec braku oficjalnych informacji należy tę sprawę rozstrzygać metodą pośrednią analizując stenogram. Głosy te pojawiają już na pierwszej jego stronie. Poza wyjątkami dotyczącymi dyr. Kazany i stewardesy nie wchodzą one w dialog z członkami załogi. Wypowiedzi te są pourywane, mieszają się licznymi odsłuchami bez rozszyfrowanej treści. Są to strzępy rozmów, których tylko niewielka część dotarła do mikrofonów. Liczne głosy kobiet wskazują dość jednoznacznie na pomieszczenie dla stewardes, które znajduje się bliżej kokpitu niż pierwsza salonka (i o którym Lasek zapomniał). Czy można sobie np. wyobrazić że kilka osób weszło do kokpitu tylko po to, żeby się pośmiać (8:06:29.9) i zostawić niezrozumiałe wypowiedzi albo, że jakiś mężczyzna wszedł tam tylko po to, żeby powiedzieć „…proszę przejść, bo…” (8:08:03) lub, że jakaś kobieta weszła tam tylko po to, żeby spytać ”- Halo?” (8:24:17,1). Układanie z tych strzępów rozmów zdarzeń mających miejsce w kokpicie prowadzi do absurdu, tym bardziej, gdy weźmiemy pod uwagę jego pojemność. Szczególnie wymownym przykładem jest odsłuch „Siadajcie”, „…siadaj” (8:37:51,6) w zestawieniu z tylko jednym wolnym miejscem do siedzenia w kokpicie. W mojej ocenie zdecydowana większość tych wypowiedzi pochodzi spoza kokpitu. Przypisanie części z nich pomieszczeniu stewardes, korytarzykowi czy pierwszej salonce jest bardziej naturalne niż wpychanie wszystkich do ciasnego kokpitu. Dodam dla porządku, że mogą być wśród tych głosów również (raczej nieliczne) pochodzące z kokpitu wypowiedzi członków załogi, których nie udało się im przypisać. Należy to brać pod uwagę ponieważ w stenogramie są odsłuchy przypisywane załodze ze znakiem zapytania, co według dołączonej legendy oznacza, że osoba jest tylko prawdopodobna.
IES przypisując jednoznacznie mjr Grzywnie rzekome wypowiedzi gen Błasika wskazał poważny błąd komisji Millera. Ta nigdy go nie sprostowała tracąc całkowicie wiarygodność w tej (i nie tylko tej) sprawie. Dr Lasek w linkowanym wywiadzie najwyraźniej broni tego, czego obronić się nie da. Puszcza jednocześnie oko w stronę zmanipulowanych kłamstwem o naciskach. W szczególności kłamstwem o generałach w kokpicie, które zostało wymyślone w celu neutralizowania ustaleń IES i które, jak wiemy, wcześniej kolportował.



Komentarze
Pokaż komentarze (23)