j.k.50 j.k.50
979
BLOG

Smoleńskie wizje i traumy Aleksandra Kwaśniewskiego

j.k.50 j.k.50 Polityka Obserwuj notkę 41

Precz z komuną!!! Tak Wojciech Cejrowski w dziesiątym numerze Do Rzeczy zareagował na pytanie dotyczące nowej inicjatywy politycznej Aleksandra Kwaśniewskiego. Ta reakcja jest bliska memu sercu, tym bardziej, że sposób powrotu do polityki tak kochanego przez miliony moich rodaków prezydenta dziesięciolecia dowodzi, że po komunie nigdy nie można spodziewać się niczego dobrego. Kwaśniewski nie pozostawia złudzeń, że będzie zabiegał o głosy jakichś przyzwoitych ludzi. Dostępny na wp.pl fragment wywiadu zawiera niemal wszystkie narracje szyte dla najbardziej zaślepionego nienawiścią antypisowskiego elektoratu. Jest i o Wawelu i incydencie gruzińskim i niepotrzebnej wizycie i niekompetencji mjr Protasiuka. O dziwo tylko gen. Błasikowi nie dostało się tym razem. Zwraca przy tym uwagę fakt, że Kwaśniewski mówi rzeczy dość niemądre, powierzchowne i naciągane, świadczące albo o niewiedzy, albo o złej woli i świadomości, że swoje „przemyślenia” adresuje do ludzi, których rozum na hasło „Smoleńsk” zostaje wyłączony. Przyjrzyjmy się bliżej fragmentom wywiadu.

A to decyzja o Wawelu przesunęła katastrofę w stronę mitologii.” Na czym owa mitologia miałaby polegać już nie wyjaśnia. Czy chodzi mu o to, że katastrofa jest tylko mitem i wcale jej nie było? Może Lech i Maria Kaczyński byli jego zdaniem postaciami mitycznymi?  Może o to, że na Wawelu pochowani są wyłącznie bohaterowie mityczni? A może po prostu tylko o to, żeby jeszcze raz obszczekać bezmyślnie tę decyzję?

Prezydent chciał rozpocząć swoją kampanię prezydencką w Katyniu, dwa dni po wizycie Tuska i Putina. W związku z tym skład prezydenckiej delegacji był na najwyższym poziomie hierarchii, ci ludzie mieli uhonorować moment rozpoczęcia kampanii.” Nie powiedział jednak niestety, czy do swoich byłych partyjnych koleżanek i marszałka Szmajdzińskiego też ma pretensję, że polecieli na tę inaugurację kampanii wyborczej Lecha Kaczyńskiego. To, że Kwaśniewskiemu uroczystości katyńskie mogą kojarzyć się wyłącznie z bieżącą polityką nie dziwi. W końcu sam poleciał tam kiedyś jak za karę i aż musiał się upić, żeby jakoś to przetrwać. Trochę jednak szacunku dla wszystkich ofiar tej katastrofy mógłby mieć. Chyba, że celowo taki szacunek wyklucza.

A wtedy poleciał, z całym szacunkiem, ale młody pilot i jeszcze z traumą tego słynnego lotu gruzińskiego.” Jakąż to traumę przeżył zdaniem Kwaśniewskiego kpt. Protasiuk w czasie tego „słynnego lotu gruzińskiego”. I o jaki słynny lot chodziło? Czy Kwaśniewski miał na myśli lot prawie pustym samolotem z Gandżi do Tbilisi, czy może powrotny lot z Tbilisi z delegacją. Nie ujawnia jakie nieprzyjemności i z czyjej strony spotkały w czasie któregoś z tych lotów kpt. Protasiuka i po jakich objawach tę traumę rozpoznał. Ma jakieś nieznane opinii publicznej informacje na ten temat, bredzi czy celowo manipuluje tymi, którzy w tej sprawie mają wyłączony rozum lub jej dokładnie nie znają i tylko reagują jak psy Pawłowa na hasło „incydent gruziński”?

"Pilot powinien, czego nie zrobił, a może zrobił, ale nie zostało to wysłuchane, poinformować, że warunki pogodowe na lotnisku w Smoleńsku są takie, że nie można lądować.” Zrobił w takim razie czy nie zrobił, zdaniem Kwaśniewskiego? Wiemy ze stenogramów dość dokładnie co zrobił kpt. Protasiuk. Podjął decyzję o zejściu do 100 m, poinformował dyr. Kazanę, że najprawdopodobniej nie uda się wylądować i potem nie lądował tylko podjął decyzję o odejściu na drugi krąg. Kwaśniewski tego nie wie, czy tylko świadomie wybiera insynuacje i niedomówienia?

Piloci samolotu, wiedząc, że warunki są złe i że nie powinno się tam lądować, prawdopodobnie, gdyby byli pozostawieni sami sobie, nie próbowaliby lądować, tylko odeszliby na ten drugi krąg... Nie jestem komisją, mówię na mojego nosa, jak by to się odbywało, gdybym ja tam był.” Wcześniej mówi, że przeżył na pokładzie tupolewa 154 M 001 najwięcej czasu ze wszystkich ludzi. Szkoda, że nie powiedział w takim razie ile razy piloci prosili go, żeby za nich zdecydował, czy realizować taki czy inny manewr i ile razy za nich decydował. Ile razy na jego rozkaz odchodzili na drugi krąg, a ile razy schodzili do 100 metrów. Obstawiam, że ani razu i nie było to wnioskowanie na podstawie własnych doświadczeń tylko pusta insynuacja, podobnie jak ta, że piloci nie byli pozostawieni sami sobie 10-tego kwietnia.

Nie można być oczywiście pewnym, czy Kwaśniewski był trzeźwy udzielając tego wywiadu, co sprzyja też czarnym wizjom.  Można dobrodusznie uznać, że nie za bardzo wiedział co mówił. Bardziej prawdopodobne jest jednak, że cynicznie grał pod najtwardszy smoleński elektorat. Owych Opętanych 2010 których mamy około 22% (według sondażu sprzed roku).  Analizując ich polityczne znaczenie, trzeba brać pod uwagę bardzo silną motywację tych ludzi, którzy pójdą nawet w ogień jeśli tylko Kaczyński pójdzie w przeciwną stronę. Odsetek głosując wśród nich jest znacznie wyższy niż w całej populacji uprawnionych. Dlatego te 22% mogą przełożyć się nawet na 40 przy ok. 50% frekwencji. Oczywiście większość z nich głosuje na PO jako największego gwaranta niedopuszczenia do władzy Kaczyńskiego. Jednak swój ostatni sukces wyborczy zawdzięcza im również Palikot, a i Miller odebrał mu ich znaczną część dlatego, że w przeciwieństwie do Napieralskiego, dogadzał ich gustom. Teraz do walki o ten tłusty kawałek wyborczego tortu włączył się Kwaśniewski.

Można by pocieszać się, że skoro Kwaśniewski zabierze PO trochę głosów Opętanych, to osłabi poparcie dla tej źle rządzącej Polską partii. Chodzi jednak najwyraźniej tylko o wybory do parlamentu europejskiego. Potem do łask Opętanych wróci PO, żeby tylko „ten okropny Kaczor nie rządził”. Nienawiść podsycana przez Kwaśniewskiego i innych rywalizujących o ich poparcie pozostanie jedynym trwałym skutkiem. Dlatego powtarzam za Cejrowskim. Precz z komuną!!!

j.k.50
O mnie j.k.50

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (41)

Inne tematy w dziale Polityka