Moim zdaniem nie mają. Wynika to wprost z Mojej definicji Gazety Wyborczej.
Tym, którzy nie lubią otwierać linków wyjaśniam, że tego prawa bezpowrotnie pozbawiła ich wielka promocja „imperatywu kategorycznego” Tatiany Anodiny, którą rozpoczęli tuż po katastrofie, czyli dziewięć miesięcy przed ogłoszeniem go w raporcie MAK i ze zmiennym nasileniem prowadzą do dziś.
Słabiej zorientowanym wyjaśniam, że ten przypisany naszym pilotom „imperatyw” to „wylądować za wszelką cenę” i „sformułowała” go według MAK „Spodziewana kara w przypadku odejścia na lotnisko zapasowe”.
Jasne jest zatem, że redaktorzy GW w temacie patriotyzmu mają już tylko prawo do hipokryzji, z którego, jak widać, bez zahamowań korzystają.
PS Bardzo nie lubię zaglądać na stronę GW. Może ktoś z lepiej poinformowanych potrafi odpowiedzieć na któreś z moich pytań:
1. Ile głów będzie miał ten orzeł z czekolady?
2. Czy organizatorzy tego wesołego święta planują rozrywanie pluszowych kaczorów?



Komentarze
Pokaż komentarze (33)