„Dojście do władzy PiS będzie oznaczać krzywdę dla wielu ludzi - stwierdził publicysta Wirtualnej Polski Waldemar Kuczyński w rozmowie z Piotrem Śmiłowiczem.” Kuczyński jest (delikatnie mówiąc) osobą niezrównoważoną i niezbyt inteligentną. Bardziej tym, którym się szczuje, niż cynicznym manipulatorem. Dlatego jego strach wygląda na rzeczywisty, tym bardziej, że ma pewne podstawy. Dał mu wyraz jeszcze parokrotnie: „Będzie wielkie polowanie na niewinnych.” „Gwarantowany jest zamęt w kraju, nieszczęścia wielu niewinnych, którzy znajdą się na drodze nagonki posmoleńskiej…”
Czego się tak boi i czy słusznie? Trzeba przypomnieć, że Kuczyński zapisał się w naszej posmoleńskiej historii jako jeden z najokrutniejszych oszczerców. W programie Lisa z 7.06.2010 roku rzucił w przestrzeń publiczną swoje paranoicznie insynuacje wobec ofiar katastrofy: „Załamał się formalny system kierowania statkiem powietrznym … Ta załoga została de facto ubezwłasnowolniona. Tam się dowódcą statku zrobił Prezydent Lech Kaczyński. Jego dowódcą operacyjnym do spraw lądowania gen. Błasik.” Jeśli ktoś chce się katować, to może otworzyć filmik od ok. 30 min. i posłuchać. Lis dobrze wiedział kogo i po co zaprasza, bo Kuczyński kilka dni wcześniej na swoim blogu zamieścił to. Tamten występ miał dwojakie znaczenie. Ludzi zaślepionych nienawiścią do braci Kaczyńskich tak jak sam Kuczyński utwierdzał w błędnym przekonaniu i zachęcał do podobnych zachowań. Pozostałych oszukiwał, że tak można. Z pewnością wszystkich nie oszukał i Kuczyński musiał się po tamtym zdarzeniu nieraz nasłuchać, że jest podłą hieną, bydlakiem, świnią, itp. Musiał spotkać się i z agresją w sieci i z pogardą wielu ludzi, których spotykał na swojej drodze. Myślę, że to stąd bierze się jego autentyczny, w mojej ocenie, strach.
Oczywiście Kuczyński nie pisze prawdy o tym strachu. Stara się go „racjonalizować” wymyślając tak samo paranoiczne teorie jak ta z 7.06.2010 dotycząca przyczyn katastrofy i tak samo jak wtedy jest użyty do szczucia i siania nienawiści. Ciągnącym za sznurki chodzi jak zwykle o to samo i wykorzystują biednego opętanego starca nie przejmując się jego autentycznym strachem. Ich interesuje tylko to, żeby Kaczyński nie doszedł do władzy, a nie samopoczucie Kuczyńskiego.
Tak naprawdę Kuczyński boi się prostej do zdefiniowania rzeczy – normalności. Polski, w której ludzie przypomną sobie, że rzucanie fałszywych oskarżeń na zmarłych jest nikczemne i niedopuszczalne. W której nikt nie poda mu ręki, nie zaprosi do żadnego programu w TV, nie wpuści na salony. Boi się myśli, która musi czasami błąkać się z tyłu jego głowy – że na to właśnie zasługuje.
Jeśli chodzi o mnie, to proszę się nie bać, Panie Waldemarze. Nie chcę Pana palić na stosie. Chciałbym tylko, żeby przeprosił Pan publicznie rodziny Lecha Kaczyńskiego, gen. Błasika i mjra Protasiuka. Czy to aż tak straszne?
PS Tydzień temu Śmiłowicz kłamał we Wprost, że według IES to nie drugi pilot tylko jakiś niezidentyfikowany mężczyzna czytał „dwieście pięćdziesiąt metrów”, dzisiaj szczuje Kuczyńskim. Na zbieg okoliczności to nie wygląda. Zastrzegam, że czytałem tylko część wywiadu z wp.pl. Kupowanie dostępu do całego (nie mówiąc o papierowej wersji tego szmatławca) uważam za nieetyczne.



Komentarze
Pokaż komentarze (42)