j.k.50 j.k.50
461
BLOG

Czy ksiądz Mądel może publicznie przepraszać?

j.k.50 j.k.50 Polityka Obserwuj notkę 1

 

 

Mało kto zwraca uwagę, że zakaz wypowiedzi publicznych nałożony na księdza Mądela przez jego przełożonego stwarza ten problem. Tymczasem Ksiądz bardzo takiej możliwości potrzebuje. Oczywiście miał ją wcześniej i z niej nie skorzystał. Nie oznacza to jednak, że przestała ona mu być potrzebna. Nie chodzi mi o przeprosiny księży, których obrażanie zostało podane w uzasadnieniu zakazu wypowiedzi publicznych. Tutaj najlepsze byłyby przeprosiny osobiste. Publiczne przeprosiny byłyby najbardziej potrzebne w odniesieniu do rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Przede wszystkim rodzin gen. Błasika i gen. Buka. Stanowiły dobry przykład dla licznych osób, które w tej sprawie mają tak samo nieczyste sumienie jak ks. Mądel.

Nie wiem co spowodowało, że Ksiądz zwrócił się przeciwko ofiarom tej strasznej katastrofy. Podejrzewam, że został najzwyklej oszukany przez złych ludzi, o czym zresztą mu pisałem. Uwierzył, że ofiary są winne i pomylił swoją wiarę z wiedzą pewną i niepodważalną. Za negatywny przełom (przynajmniej tu w s24) uznać należy jego notkę Smoleńskie przesądy z 21.01.2013, w której oddawał się niczym nieskrepowanym spekulacjom dotyczącym katastrofy. W części Naciski, świadomy ich braku, właśnie tym brakiem przewrotnie obciążył ofiary. Wszyscy tam powinni naciskać na wszystkich, żeby nie dopuścić do katastrofy. Są winni ponieważ tego nie zrobili. Ta niezwykła teza wymagała oczywiście wielu pomówień ofiar i ich deprecjonowania. Przykładowo gen. Błasik „…tuż przed wypadkiem, w najtrudniejszym momencie lotu, wszedł do kokpitu. Czuwał nad wszystkim, choć o niczym nie miał zielonego pojęcia.”  „Publicystykę techniczną” Księdza zawsze uważałem za pozbawioną znaczenia i nigdy jej nie komentowałem. Najtrafniej podsumował ją chyba wczoraj Michał Jaworski pod notką Administracji „Wypisywał nie wiadomo gdzie wyczytane i zasłyszane dyrdymały, za które każda szanująca się firma już dawno udzieliłaby swojemu pracownikowi zakazu wypowiadania się pod jej szyldem.” W przeciwieństwie do zacytowanego, interesowały mnie jednak bardziej aspekty etyczne jego smoleńskiej publicystyki. Skąd takie nieskrępowane insynuacje wobec ofiar i skąd taka niewrażliwość na oczywiste kłamstwa o „debeściakach”, „jak nie wyląduję…” itp. Zawsze miałem nadzieję, że Ksiądz musi kiedyś otworzyć oczy na te problemy i starałem się go do tego zachęcić. Niestety pogrążał się coraz bardziej, aż do wyjątkowo nieetycznego komentarza na blogu Grzegorza Wszołka, któremu poświęciłem specjalną notkę. Niestety zdecydował się tylko na wymianę komentarzy za pośrednictwem PW. Szanując tę decyzję nie będę ich ujawniał. Napisze tylko, że były one dla mnie potwierdzeniem przypuszczenia, że został oszukany (o czym mu zresztą napisałem). Ksiądz sam nie wymyślił obecności w kokpicie generałów Błasika i Buka. Ta narracja powstała gdzieś w okolicach Czerskiej, w celu przykrycia upadku dowodów na obecność gen. Błasika w kokpicie po upublicznieniu stenogramu IES.  Nie jest to jednak usprawiedliwieniem rozpowszechniania i propagowania jej przez Księdza, jak własnej.

Można mieć nadzieję, że zakaz nałożony przez prowincjała sprawi, że i w sprawie Smoleńska ks. Mądel więcej zacznie myśleć o zgubnych skutkach pomylenia swojej naiwnej wiary z wiedzą pewną i niepodważalną. Można też chyba liczyć na wyrozumiałość prowincjała, gdy jego podwładny zdecyduje się na publiczne przeprosiny rodzin Andrzeja Błasika, Tadeusza Buka i innych generałów, którzy zginęli pod Smoleńskiem za słowa:

Reasumując, nie mamy całkowitej pewności, że kokpicie był gen. Błasik, ale mamy pewność, że było tam dwóch generałów, z których jeden to prawdopodobnie Buk, a drugi to prawdopodobnie Błasik.”

j.k.50
O mnie j.k.50

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka