j.k.50 j.k.50
3475
BLOG

Największe błędy smoleńskiej polityki PiS

j.k.50 j.k.50 Polityka Obserwuj notkę 138

Ostatnio PiS ma dobre sondaże i wygrał parę lokalnych wyborów. PO słabnie. Niektórzy entuzjastycznie dopatrują się w tym pozytywnych skutków smoleńskiej polityki PiS, inni przeciwnie jej wyciszenia. Co zatem Prawo i Sprawiedliwość powinno robić dalej w sprawie Smoleńska? Unikać tematu czy przeciwnie? Właściwie przed wszystkimi wyborami ostatnich trzech lat takie wyciszenie ze strony PiS mieliśmy. Bilans ogólnopolskich wyborów jest jednak dla partii fatalny. PiS przegrał wszystko. Prezydenta, samorządy i parlament. Wyciszanie Smoleńska nic nie pomogło i nie pomoże. Tym bardziej, że przeciwnik polityczny zawsze nim grał i będzie grał. Niewyjaśniona katastrofa skazana jest na pozostawanie w centrum uwagi i rozgrywanie polityczne. PiS też musi to robić. Przegrywa nie tylko z powodu siły przeciwnika, ale również z powodu własnych błędów. Każdy przekaz smoleński PiS był, jest i będzie deformowany przez wrogie mu media. Jarosław Kaczyński i jego partia chociaż często to podkreślają, to zapominają o konieczności dostosowania swoich przekazów do tej sytuacji. Gorzej, ich błędy ułatwiają przeciwnikowi zadanie.

Zamach. Przedstawiany jest przez przeciwników PiS jako element mobilizujący elektorat tej partii, a przekonanie o nim dużej części Polaków jako skutek działań Macierewicza i jego zespołu parlamentarnego. To obraz fałszywy przez swoją jednostronność. Równolegle przecież, przekonanie, że zamachu nie było mobilizuje negatywny elektorat tej partii, a forsowanie hipotezy zamachu przez zespół Macierewicza dodatkowo go do niej zniechęca. Pogląd w sprawie zamachu najprościej można przedstawić w jednym z trzech stwierdzeń – był, nie było, nie wiem. Który z tych poglądów daje największe szanse na zaufanie i życzliwość ludzi posiadających jeden z pozostałych? Odpowiedź nie pozostawia wątpliwości. Dodać należy, że nawet najgorliwsi wyznawcy „był” bądź „nie było” pozostawiają sobie margines wątpliwości, czyli pogląd „nie wiem” w pewnym stopniu podzielają prawie wszyscy. Wynika stąd, że sklejenie PiS z hipotezą zamachu nie przynosi tej partii pożytku. Czy większa powściągliwość wobec tej hipotezy mogłaby odebrać PiS głosy tych, którzy uważają, że „był”? Nie widzę racjonalnych powodów, dla których miałoby się tak stać. Na kogo innego mogliby zagłosować? Czy zrezygnowaliby z udziału w wyborach? Są skazani na PiS również w przypadku, gdy ten o zamachu będzie mówił mniej zdecydowanym i bardziej podzielonym głosem. Z drugiej strony, nie tylko najtwardsi przeciwnicy PiS uważają, że zamachu „nie było” i jest bardzo liczna grupa tych, którzy „nie wiedzą”. Dlatego PiS nie może pozwolić się zamknąć w „zamachowym getcie” i odciąć od głosów obu tych grup. Musi się temu skutecznie przeciwstawiać.  W sprawie zamachu powinien jednoczyć się pod hasłem wciąż nierozstrzygniętej hipotezy, którą trzeba badać i zostawić swoim politykom i wyborcom wolność przekonań w tej sprawie. Dobry przykład poprzedniej jesieni dał prof. Gliński. Taka postawa wytrąca broń z ręki przeciwników PiS. Są mocni i skuteczni deprecjonując ślepą wiarę w zamach, słabi przerysowując i krytykując wyważone „nie wiem” Glińskiego. W tym kierunku powinien zmierzać cały PiS. Gdyby po upublicznieniu znalezienia śladów materiałów wybuchowych na wraku Jarosław Kaczyński ograniczył się do stwierdzenia (zgodnego z prawdą!), że to istotna przesłanka przemawiająca za zamachem wygrałby tę sprawę propagandowo. Wszyscy pamiętamy co mieliśmy zamiast tego. Dziś, po ponownym wskazaniu materiałów wybuchowych przez detektory, mamy ciszę nauczonego tamtą porażką lidera. To przykład dobrze charakteryzujący niestety całą kulejącą smoleńską politykę PiS. Zespół parlamentarny też powinien unikać formułowania ostatecznych tez i obietnic szybkiego rozstrzygnięcia tej sprawy. Wystawia się w ten sposób na łatwe ataki, bo każdy wie, że bez dostępu do materialnych dowodów zawsze będzie poruszał się w sferze hipotez. Tak właśnie, jako hipotezy, powinien formułować swoje ustalenia i ograniczać się do podważania fałszywych, czy nieuprawnionych tez MAK i KBWL. Wielu Polakom łatwiej byłoby np. uznać, że smoleńska półbeczka wykręcona z wysokości pięciu metrów była fizycznie niemożliwa, gdyby nie przekonanie, ze obalana jest w celu udowodnienia zamachu. Zmiana zamachowej polityki PiS nie może mieć charakteru gwałtownej wolty, bo zaraz przedstawiona zostałaby przez wrogie media jako kapitulacja i brak wiarygodności. Ludzie nie mogą zmieniać poglądów z dnia na dzień. Można jednak bardziej dopuścić do głosu tych, którzy „nie wiedzą”, a takich przecież nie brakuje i w PiS.

Spisek Tuska z Putinem. W niedawnym wywiadzie dla Spiegla Michnik mówił, „że 30 procent Polaków wierzy, że katastrofa smoleńska, w której prezydent Lech Kaczyński stracił życie, była skutkiem spisku premiera Donalda Tuska i Władimira Putina”. Monika Olejnik już w drugą rocznicę katastrofy raczyła swoich słuchaczy opinią „teraz już obowiązująca prawda PiS, to wspólny zamach Putina i Tuska”. Nie ma tu znaczenia, że Michnik i Olejnik kłamali. Ważne, ze kłamali skutecznie i PiS nie potrafił (lub nie chciał) się tym kłamstwom przeciwstawić. Sam fakt, że wrogie PiS środowiska forsują taką narrację najlepiej pokazuje komu ona służy, a komu szkodzi. Wplątanie Tuska w zamach stawia go w roli ofiary pomówień. Utrudnia adekwatnie ostrą ocenę jego zachowania przed katastrofą i po niej. Oczywiście pewna część zwolenników hipotezy zamachu wierzy i w udział w nim Tuska. Nigdy nie widziałem żadnego sondażu na ten temat i trudno ocenić jak duża. Wrzucanie do tego kotła wszystkich przekonanych o zamachu jest jednak ewidentnym kłamstwem. Błędem Jarosława Kaczyńskiego jest brak zdecydowanego przeciwstawienia się tej narracji. Napisałem kiedyś, co powinien powiedzieć, żeby wytrącić przeciwnikom tę broń z ręki. Tu nie ma miejsca na żadne niedomówienia nawet jeśli żarliwa nienawiść do Tuska części elektoratu wydaję się kusząca. Za duże straty przynosi wiara znacznie większej populacji w bzdury opowiadane w tej sprawie przez Michnika, Olejnik i spółkę.

Naciski na lądowanie w Smoleńsku. Nie ma ich dzisiaj w przestrzeni publicznej. Tak jakby wszyscy nagle zapomnieli o insynuacjach, które ją wypełniały, gdy jeszcze o katastrofie niewiele wiedziano i kłamstwach kolportowanych, gdy okazywało się, że wszelkie dostępne informacje naciskom przeczą. Nacisków nie ma. Nienawiść, którą produkowały jednak została i dalej jest politycznie rozgrywana. Została tęsknota za nimi i wypierane wyrzuty sumienia, które nie pozwalają wielu ludziom przyjąć do wiadomości np. braku dowodów na obecność gen. Błasika w kopicie i oczywistych błędów komisji Millera w tej sprawie. Sprzyjają natomiast chętnemu kupowaniu głupich i niesmacznych narracji o niepotrzebnej prywatnej wizycie inaugurującej kampanię wyborczą, prezydenckim samolocie czy lądowaniu we mgle (niedawno ujawnione stanowisko PO). PiS nie dba o to, żeby prawda o naciskach, nie została zapomniana, chociaż są one obecnie mocnym atutem tej partii i słabością tych, którzy kłamali i insynuowali na ten temat. Historia nacisków obnaża najważniejszych przeciwników PiS i dlatego dziś w interesie tej partii jest jej przypominanie i odkłamywanie. Pamiętać należy i o tym, że propagowanie nacisków było ewidentnym działaniem na szkodę Polski i na rzecz wrogiego mocarstwa, przez które zostało skonsumowane i na konferencji MAK i w jej raporcie.

Nieprawidłowo zdefiniowany przeciwnik polityczny. Głównym smoleńskim przeciwnikiem PiS jest putinowska Rosja. Niezależnie od przyczyny katastrofy można po tych trzech latach stwierdzić, że prowadzi smoleńską grę osłabiającą i deprecjonującą Polskę. Coraz więcej Polaków jest o tym przekonanych. Smoleński konflikt powinien być przedstawiany przede wszystkim jako konflikt interesów polskich i rosyjskich, a nie wojna polsko–polska. PiS powinien wskazywać stronie rządowej konieczność przeciwstawiania się Rosji i krytykować za nieudolność, a nie ustawiać jako sprzymierzeńca Rosji przeciwko sobie. Za bardzo ulega pokusie przypisywania PO całego smoleńskiego zła. Rozumiem, że to z PO ma wygrać wybory. Jednak takie stawianie sprawy daje obraz nieprawdziwy i przez to łatwy do zaatakowania. Przykładowo, wspomnianymi naciskami trudno jest obciążać bezpośrednio polityków PO. Sam Tusk tylko raz według mojej wiedzy promował je otwartym głosem w sejmie 19.01.2011. Spotkało się to zresztą z adekwatną krytyką tylko Ludwika Dorna, który już wtedy nie był w PiS. Natomiast Palikot, który pełnił w PO funkcję smoleńskiego oszczercy został przeniesiony do opozycji (w mojej ocenie między innymi z tego powodu). Inni politycy PO byli w tej sprawie bardziej ostrożni i powściągliwi. Całą brudną robotę wykonywały tu wrogie PiS media. Głównie TVN i GW, choć oczywiście nie tylko one. Raport rządowej komisji był w swej wymowie dużo łagodniejszy niż narracje forsowane przez te media. Mało kto pamięta, że to właśnie ona wykluczyła definitywnie naciski. Trudno zresztą to pamiętać skoro dzisiaj dr Lasek ewidentnie przeszedł na stronę MAK i GW. W sprawie Smoleńska PiS skazany jest zatem na walkę z mediami, bo to one budowały i budują przewagę PO i to one dużo bardziej niż rządowa komisja realizowały interes putinowskiej Rosji. Nie można też mieć złudzeń, że kiedykolwiek przestaną zwalczać PiS. Zamazywanie ich roli w całej sprawie i przypisywanie ich działań PO tylko je wzmacnia i tym samym osłabia PiS. Pomysł, że PiS dobierze się do skóry PO w studiu TVN uważam za absurdalny. Warunkiem powodzenia PiS jest przekonanie jak największej liczby Polaków, że te media kłamią. Wygrać może tylko ponad ich przekazami. W niedawnej notce przedstawiłem argumenty przemawiające za bojkotem TVN przez PiS. Równolegle powinno się stawiać w centrum uwagi oczywiste dziś smoleńskie medialne kłamstwa. Może nie jest jeszcze za późno na wytoczenie TVN i GW procesów za „jak nie wyląduję…”.

Jak już wiemy, PO ma przygotowane smoleńskie narracje na nadchodzący nowy sezon polityczny. A co z PiS? Czy dalej będzie pomagał TVN i spółce udawać, że są normalnymi mediami? I czy dalej nie będzie im przeszkadzał w przekonywaniu Polaków, że w żadnym wypadku nie mogą głosować na PiS, bo to niebezpieczna sekta pałająca rządzą zemsty na Tusku, który razem z Putinem zorganizował zamach na jej prezydenta?

j.k.50
O mnie j.k.50

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (138)

Inne tematy w dziale Polityka