Pan Profesor Artymowicz zamieścił wczoraj notkę, której tytuł obraża ludzką inteligencję. Przecież wszyscy wiemy, że zamykanie lotnisk z powodu mgły jest zjawiskiem powszechnym na całym świecie. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę frazę „lotnisko zamknięte z powodu mgły” lub „airport closed because of fog”. Można też używając tłumacza Google dostać szybko napisane cyrylicą zdanie „aeroport zakryt iz-za tumana”. W każdym przypadku dostaniemy mnóstwo informacji o lotniskach pozamykanych z powodu mgły. Po co więc pytać o tak oczywistą rzecz?
Zajrzałem zatem, żeby sprawdzić, czy Pan Profesor oszalał czy może napisał tekst obliczony na Opętanych 2010, którzy kupią każdą bzdurę, żeby tylko presja głównego pasażera na pilota mogła być przyczyną katastrofy. Wszystko wskazuje, że mamy jednak do czynienia z tą drugą możliwością.
Już w pierwszych zdaniach Pan Profesor wyjaśnia, że nie chodzi tu tylko o obsługę lotniska, ale również o „logikę” w Moskwie, która tym lotem kierowała, żeby czytelnicy nie mieli wątpliwości, że nikt w Rosji w żaden sposób nie mógł zapobiec tej tragedii. Dalej mamy taktykę na zamęczenie czytelnika. Dużo tekstu, nieistotnych szczegółów, fachowych skrótów i wytłuszczony stosunek do stanowiska Klicha „Ja w to nie bardzo wierzę, gdyż trudno mi sobie wyobrazić, aby akredytowany nie znał zasad lotnictwa ani przepisów lotniczych”. Potem zaś Pan Profesor przekonuje zawzięcia, że według FAA i ICAO pilot jest pierwszy po Bogu. Nic mu oczywiście nie przeszkadza, że tysiące tych pierwszych po Bogu musiało wielokrotnie w swej karierze odlatywać znad lotnisk zamkniętych z powodu mgły, często przedtem nad nimi kołując.
Dalej Pan Profesor relacjonuje dyskusję, która odbyła się po katastrofie smoleńskiej, nic z nią nie miała wspólnego i dotyczyła lotnictwa cywilnego. Zmienia jednak temat i wypisuje długo i fachowo czego nie powinien robić pilot. Dorzuca też gen. Błasika, żeby Opętanym 2010 trochę adrenalinę podnieść. Chociaż nie ma on nic wspólnego z tezą notki. Następnie wytłuszcza parę komunałów mających przekonać, że kontroler nic nie może. Tylko, że mjr Protasiuk nic o tym nie wiedział najwyraźniej mówiąc „Proszę o pozwolenie na dalsze zniżanie”. Nie wiedział też o tym płk Pluskin bezskutecznie próbując chwilę wcześniej przekonać Krasnokuckiego „Trzeba go wygonić”.
Profesor Artymowicz z kolei „nie wie”, czy przepisy wojskowe nie mówią inaczej niż on pisze. Wie natomiast z całą pewnością, że musi dodać do notki pustą insynuacji, jakoby z korespondencji telefonicznej wieża-Moskwa mogło wynikać, że „w istocie Rosjanie byli przekonani, że decyduje o podejściu pierwszy pasażer (lub kapitan)” (nawias mój).
W ten sposób Profesor Artymowicz dochodzi w końcu do istoty swojej notki. Dlaczego na całym świecie nie zamyka się lotnisk z powodu mgły i nie zabrania się pilotom wykonywać w trudnych warunkach podejść kontrolnych? Dlatego, że Opętani 2010, muszą wciąż być przekonani, że za całą tę katastrofę odpowiedzialny jest „główny pasażer”.



Komentarze
Pokaż komentarze (219)