Ktoś może obruszyć się. Jak to? Przecież cała akcja była tak czytelna i szyta grubymi nićmi. Po propozycji prof. Kleibera mamy personalne ataki na ekspertów ZP, które oddalają możliwość debaty. Każdy rozsądny człowiek powinien przecież wyciągnąć stąd wniosek, że w merytorycznej dyskusji atakujący nie mieliby szans i powinien bardziej ufać atakowanym.
W zasadzie racja. Problem polega jednak na tym, że w sprawie Smoleńska michnikowszczyzna nie kieruje swoich przekazów do ludzkiego rozsądku, tylko do emocji i robi to skutecznie już od ponad trzech lat. Naciski na lądowanie były szyte bardziej grubymi nićmi, mimo to skutecznie zatruwały (i zatruwają do dziś) serca i umysły milionów. Dziś ta sama grupa docelowa w przyjemnością słucha bajdurzeń o „smoleńskiej sekcie” i obłąkanych, niekompetentnych uczonych. Karmi tym swoją nienawiść i pogardę.
A co z mniej zaangażowanymi? Nawet jeśli o cynglach Michnika mają wyrobione zdanie, to mają dość tych kłótni o Smoleńsk. A tu nowa wojna, bo oczywiście druga strona odpowiada atakami na członów KBLW. Dość Smoleńska! Nikt nigdy z nikim się w tej sprawie nie porozumie i nic nie wyjaśni. Trzeba o tym zapomnieć. Bezradni wobec Smoleńska chowają głowy w piasek licząc, że ten bolesny polski problem zniknie, gdy nie będzie się o nim mówić.
Jednocześnie skutecznie przykryte zostały niedawno ujawnione uwagi Edmunda Klicha. Po trzech dniach nieobecności zajrzałem do s24, a tu kilka notek w dziale 'Katastrofa smoleńska". Wszystkie na nowy temat, wszyscy zapomnieli nagle o haniebnych decyzjach ekipy Tuska z grudnia 2010, która wbrew zaleceniom akredytowanego postanowiła żyrować rosyjski raport zamiast go odrzucić w całości. Pod notkami wielka aktywność Monet i Artymowiczów wszelkiej maści. Łatwiej im teraz. Mogą znów zwalczać swoją dobrze rozpracowaną „smoleńską sektę” zamiast akredytowanego Klicha, którego dość trudno było do niej wrzucić, nawet jeśli jego zdaniem winni byli Rosjanie.
Jakby zatem nie patrzeć, strzał z Kublikowej był celny. Michnik zyskał, a Kaczyński stracił.



Komentarze
Pokaż komentarze (123)