jacek piasecki jacek piasecki
93
BLOG

Debata: czy dojdzie do powtórki „ustawki” z niedzieli ?

jacek piasecki jacek piasecki Polityka Obserwuj notkę 0

Gdyby dzisiejsza debata pomiędzy Jarosławem Kaczyńskim a Bronisławem Komorowskim miała powielić niebezpieczną dla zdrowia psychicznego Rodaków formułę wypróbowaną już raz w niedzielę, to będzie można mówić o istotnej porażce sztabowców PIS-u. Bo w jaki inny sposób, jak nie w swobodnej dyskusji, z możliwością szybkiej reakcji na brak elementarnej logiki w wywodach p. Komorowskiego, Jarosław Kaczyński miałby szansę wykazać, że w przeciwieństwie do swego oponenta, on doskonale wie, o czym mówi. Inaczej, głupstwa, które wygaduje p. Komorowski, ujdą mu na sucho! A jeśli będzie im towarzyszyć agresywny ton czy w miarę barwne  epitety to mogą one nawet wzbudzić zachwyt szerokiej publiki, która przyjmie je za dobra monetę.

W niedzielę np. p.Komorowski uderzając w miło brzmiące nie tylko dla ucha lewaków pacyfistyczne nuty, próbował zaprezentować się jako przeciwnik „polityki ekspedycyjnej”, ba, wręcz postkolonialnej i pseudoimperialnej. W przeciwieństwie do niego Jarosław Kaczyński miałby być zagorzałym militarystą, zwolennikiem „polityki ekspedycyjnej”, który – w domyśle – nic sobie nie robi z daniny polskiej krwi.
W tego rodzaju „ustawkach” nie ma większego znaczenia fakt, że udział polskiego kontyngentu w misji afgańskiej „od zawsze” aktywnie wspierało zaplecze polityczne B.K., czyli PO, a on sam 13 kwietnia br. już jako p.o. prezydenta podpisał się pod dokumentem zwiększającym nasze zaangażowanie w Afganistanie. Chodzi przecież jedynie o wytworzenie pewnego, choćby i ulotnego, wrażenia. Zasugerowanie czegoś, co bynajmniej nie musi mieć nic wspólnego z prawdą. Bo dla większości widowni liczą się nie fakty (mało kto nimi tak naprawdę się interesuje), lecz umiejętność negatywnego zaetykietowania przeciwnika: To ja, Komorowski, jestem „gołąbkiem pokoju”, a ten gardłujący za silną armią Kaczyński – niepoprawnym militarystą! Dlatego – znowu w domyśle – nie wiadomo w jaką jeszcze awanturę nas wepchnie Kaczyński, jeśli zostanie prezydentem RP, bo z samej definicji jest przecież nieobliczalny.
Tę w istocie rzeczy prostą jak budowa cepa socjotechniczną manipulację miała jeszcze dodatkowo wzmocnić wręczona J. K. przez Komorowskiego kartka z tekstem depeszy PAP-u dotyczącej pewnej jego wypowiedzi z 2006 r., w której Kaczyński miał rzekomo poprzeć wykorzystanie środków przeznaczonych dotąd na dopłaty unijne dla rolników na sfinansowanie utworzenia armii europejskiej. To jawne nieporozumienie było już wprawdzie wielokrotnie dementowane przez J.K. Ale przydało się, aby utwierdzić zwłaszcza lewacko (co nie znaczy, że wszystkich z lewicy !) nastrojoną część publiki w przekonaniu, że ten straszny Kaczor nie dość, że jest heroldem „IV Rzeczpospolitej”, to w dodatku okazuje się jeszcze zwolennikiem egzotycznych ekspedycji z udziałem WP.
Chyba nikt z komentatorów niedzielnej debaty nie zwrócił przy tym uwagi, że w swoich chaotycznych supozycjach Komorowski próbował zarysować z gruntu fałszywą alternatywę. A mianowicie opozycję pomiędzy użyciem polskiej armii do realizacji celów owej napiętnowanej przez niego „polityki ekspedycyjnej” (popieranej przez Kaczyńskiego) a ze wszech miar pożądanym ograniczeniem jej roli do obrony terytorium państwa polskiego i do wypełniania sojuszniczych zobowiązań wynikających z Artykułu 5 Traktatu Waszyngtońskiego (będącego fundamentem NATO).
Dziennikarka prowadząca tę część debaty nie zaprotestowała, że takie stawianie sprawy jest jawnym absurdem. Bo przecież cała misja NATO w Afganistanie, a co za tym idzie także udział w niej polskiego kontyngentu, od początku nie była niczym innym jak właśnie praktycznym zastosowaniem przez kraje członkowskie NATO owego Artykułu 5.
W dotychczasowej historii NATO to właśnie atak terrorystyczny na USA (World Trade Center i Pentagon) z 11 września 2001 r, zgodnie z literą Artykułu 5, po raz pierwszy został uznany przez sojuszników USA za atak na nich samych i pociągnął za sobą konieczność zbrojnej reakcji na atak wymierzony w jednego z członków Paktu. Próba sugerowania, że rzeczy mają się inaczej, jest robieniem Polakom przysłowiowej wody z mózgu.
Jest rzeczą karygodną, że prowadząca debatę nie zwróciła uwagi widzów na tę cyniczną manipulację. Jestem przekonany, że gdyby Jarosław Kaczyński miał możliwość bezpośredniej riposty, to wytknąłby Komorowskiemu, że wykorzystując brak powszechnej wiedzy o elementarnych faktach, próbuje wprowadzać opinię publiczną w błąd. Nie mógłby więc bezkarnie tworzyć niebezpiecznej iluzji, że jest rzekomo możliwa jakaś alternatywa dla polskiej polityki bezpieczeństwa, której filarem jest i musi pozostać nasza wiarygodność jako członka NATO właśnie.      
Jacek Piasecki

polonista z wykształcenia, absolwent polsko-francuskiego MBA, z zawodu redaktor, zainteresowany historią, ale nie tylko, piłsudczyk - jeśli chodzi o stosunek do Rzeczypospolitej, wrażliwy społecznie konserwatysta, nie wierzy, że niewidzialna ręka rynku wszystko załatwi za nas i za państwo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka