jacek piasecki jacek piasecki
94
BLOG

Po ostatniej debacie TV Kaczyński bliżej zwycięstwa !

jacek piasecki jacek piasecki Polityka Obserwuj notkę 0

Jarosław Kaczyński w środowej debacie TV w pełni potwierdził swą klasę polityka – męża stanu europejskiego formatu i zarazem doskonałą formę intelektualną. W efekcie osiągnął znacząco lepszy wynik w niektórych ostatnio publikowanych sondażach .

Dla wszystkich niedowiarków stało się jasne, jeśli chodzi o zrozumienie wyzwań (ale i potencjalnych szans !), jakie stoją przed Polską w najbliższym 10-leciu, bije on na głowę nie tylko swego konkurenta, ale i wyrasta o kilka głów ponad krajową przeciętną na scenie politycznej.
Wbrew moim wcześniejszym obawom, wyrażonym w tekście opublikowanym 30.06 na łamach Salonu 24 („Debata: czy dojdzie do powtórki <ustawki> z niedzieli ?”) J.K. udało się niemal w pełni wykorzystać nie najszczęśliwszą formułę debaty narzuconą sztabowcom J.K przez sztab Bronisława Komorowskiego. Choć i tym razem Kaczyński nie miał możliwości bezpośredniego ripostowania, to jednak nie dał się Komorowskiemu ustawić w fałszywej roli zwolennika polityki „ekspedycyjnej”i rzekomo poskolonialnej , w przeciwieństwie do niego – rzekomo „gołąbka pokoju”. Szkoda tylko, że J. Kaczyński nie oświadczył z całą mocą, że obecność polskiego kontyngentu w Afganistanie wynika wprost z Artykułu 5 Traktatu Waszyngtońskiego. A co za tym idzie jakieś wcześniejsze, samowolne wycofanie naszego kontyngentu z Afganistanu nie  byłoby niczym innym: jak narażeniem na szwank naszej wiarygodności sojuszniczej w ramach NATO. A to jest fundament polskiej doktryny obronnej. Sam fakt wprowadzenia do debaty wyborczej tej kwestii w chwili, gdy „nasi chłopcy” zmagają się z ofensywą talibów, jest po prostu skandalem, bo bezpośrednio naraża ich bezpieczeństwo.    
W przeciwieństwie do swego konkurenta J.K. operował konkretami w kwestiach dotyczących perspektyw rozwoju polskiej gospodarki i wyrównywania różnic międzyregionalnych w poziomie rozwoju. W niedzielę Komorowski usiłował manipulować faktem zróżnicowania poziomu osiąganego dochodu przez mieszkańców poszczególnych regionów Polski, twierdząc, że Kaczyński, jak zwykle, dzieli Polskę, tym razem na A, B, C, podczas gdy Polska jest jedna. W środę J. Kaczyński już na samym wstępie pozbawił swego konkurenta możliwości robienia Wyborcom „wody z mózgu”. Wręczył mu bowiem dokument opisujący dość dokładnie te różnice. Aby był to ni mniej ni więcej tylko „Raport Polska 2030”, opracowany przez zespół rządowy Platformy pod kierownictwem ministra M. Boniego.
Receptę Komorowskiego na gospodarkę należy zaliczyć do gatunku tzw. „humoru zeszytów szkolnych”,  a sprowadza się ona do stwierdzenia, że „Trzeba rozwijać rozwój gospodarczy”. Ten bon mot na pewno zajmie poczesne miejsce w sztambuchu „złotych myśli Marszałka B.K”. Raz jeszcze miliony widzów mogły się przekonać,  że umiejętność samodzielnego analizowania zagadnień społeczno-gospodarczych  i trafnej argumentacji własnego stanowiska (jeśli w ogóle można o nim mówić w tym przypadku) należą do najsłabszych stron tej kandydatury.
Komorowski, jako polityk od niedawna dopiero usiłujący dystansować się od twardej neoliberalnej doktryny (tak bliskiej PO, a zwłaszcza sercu gdańskich liberałów z Tuskiem na czele), nie przekonał chyba nikogo, że serio myśli o konieczności wspierania polskich rodzin, tak, aby Polska mgła uniknąć katastrofy demograficznej. W swym zadufaniu był przekonany, że wystarczy, iż on sam już coś zrobił dla polskiej demografii, skoro jest ojcem piątki dzieci. Fakt, że od dwóch lat trzyma w zamrażarce prorodzinną ustawę p. Kluzik-Rostkowskiej to, oczywiście, dla niego drobiazg bez znaczenia. Ale miejmy nadzieję: że nie dla Wyborców. Przygwożdżony dosłownie przez Jarosława Kaczyńskiego listą swych własnych, antyrodzinnych i antyspołecznych głosowań (m.in. przeciw 80 mln zł na szklankę mleka w szkołach czy też przeciw pomocy materialnej dla studentów) nie zdobył się już na jakąkolwiek ripostę. Dla porządku dodajmy, że dość nieudolnie próbował temu zaradzić  dzień później jego sztab wyborczy.      
Jacek Piasecki
 
 
 
 

polonista z wykształcenia, absolwent polsko-francuskiego MBA, z zawodu redaktor, zainteresowany historią, ale nie tylko, piłsudczyk - jeśli chodzi o stosunek do Rzeczypospolitej, wrażliwy społecznie konserwatysta, nie wierzy, że niewidzialna ręka rynku wszystko załatwi za nas i za państwo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka