Historia co jakiś czas pokazuje, że jest silną materią do debaty, a poszczególne wydarzenia historyczne potrafią być osią poważnych sporów i polemik. Trzeba jednak też potrafić oddzielić interpretacje, subiektywne opinie od manipulacji i ahistorycznych bzdur.
Jakiś czas temu, a dokładnie 25 października 2025 r. na platformie X dr. Dominik Kaufner, niemiecki, ale też zarazem polityk prawicowej partii Alternatywa Dla Niemiec (z niem. Alternative für Deutschland, AFD) odpowiedział na wpis Marszałka Krzysztofa Bosaka z Konfederacji dotyczący zbrodni niemieckich z okresu II wojny światowej na polskiej inteligencji. Treść publikacji Kaufnera ma charakter pouczający oraz krytykujący polską narrację historyczną dotyczącej sytuacji politycznej, czy geopolitycznej w okresie międzywojennym. Nikt nie zabrania dr. Kauufnerowi mieć swoich opinii na dane kwestie historyczne, lecz warto byłoby to robić w parze z rzetelnością historyczną i opierać się na faktach oraz źródłach historycznych.
Oto kilka tez (fragmentów wpisu) dr. Kaufnera, z którymi nie da się zgodzić, bo są zmanipulowane, albo wprost nieprawdziwe.
1.„Polska groziła także lub atakowała niemal każdego ze swoich sąsiadów, aby urzeczywistnić swoje naukowo zamaskowane marzenia o wielkiej mocy. W ten sposób Piłsudski zaatakował Związek Radziecki (choć zaproponowano mu nawet granicę z 1772 r.) – chciał podnieść Polskę do poziomu „największych potęg świata“, jak publicznie ogłosił w 1920 r. W pokoju ryskim w 1921 r. Polska otrzymała kilka milionów nowych mieszkańców, z czego tylko niewielką część stanowili Polacy.”
Wojna Polski z Czechosłowacją o Śląsk cieszyński zaczęła się od wkroczenia wojsk czechosłowackich na Śląsk Cieszyński 23 stycznia 1919 r. Podobnie zaczął się konflikt terytorialny Polski z Zachodnioukraińską Republiką Ludową na początku listopada 1918 r. Strona polska była także przygotowania do działań zbrojnych łącznie z planami zajęcia zbrojnego Lwowa, lecz to żołnierze ukraińscy 1 listopada 1918 r. rozpoczęli działania zbrojne we Lwowie, a z 3 na 4 listopada podobne działania zainicjowali w Przemyślu. Totalnym absurdem jest, to co napisał dr. Kaufner w sprawie wojny Polski z Rosją bolszewicką. Zacząć trzeba od tego, że na przełomie lat 1919-1920 nie istniało formalnie państwo o nazwie Związek Radziecki, istniała za to Rosyjska Federacyjna Socjalistyczna Republika Radziecka (RFSRR). Związek Socjalistyczny Republik Radzieckich powołano 30 grudnia 1922 r., jest to data istotna, gdyż została poprzedzona zwycięstwem bolszewików nad Armią „Białych” w rosyjskiej wojnie domowej (październik 1922 r., kiedy armia czerwona zdobyła Władywostok na rosyjskim dalekim wschodzie, aczkolwiek działania wojenne jeszcze miały miejsce na Syberii w 1923 r. i 1924 r.). Totalną bzdurą jest także twierdzenie, że jakakolwiek Rosja, czy to „czerwona”, czy „biała” chciała Polsce oddać terytoria na wschodzie będące częścią terytorium I Rzeczypospolitej (Rzeczpospolitej Obojga Narodów) w 1772 r. Przywódcy „białych” Rosjan w osobach gen. Denikina, gen. Judenicza i adm. Kołczaka chcieli „jednej, wielkiej i niepodzielnej Rosji”. Polska niepodległa była w ich oczach sytuowana w granicach Królestwa Kongresowego, a jeżeli miały nastąpić jakiekolwiek ustępstwa terytorialne na rzecz Polski ze strony „białych”, to miałby one być uzależnione od udzielonej pomocy „białym” ze strony Polski. Rosja sowiecka („czerwona”) 29 sierpnia 1918 r. anulowała tzw. trakty rozbiorowe dotyczące I Rzeczpospolitej, jednak to nie zmienia faktu, że cały czas prowadziła działania ekspansjonistyczne na byłych terenach wschodnich I RP. Po wypowiedzeniu postanowień traktatu brzeskiego 13 listopada 1918 r. sowieci rozpoczęli działania militarne w celu osiągnięcia granicy z Niemcami (Prusy Wschodnie), skąd droga do wsparcia rewolucji w Niemczech byłaby otwarta. Ludowy komisarz do spraw wojny RFSRR Lew Trocki (Lew Dawidowicz Bronstein), 18 listopada 1918 r. oświadczył, że „Droga przez Psków i Wilno prowadzi do bezpośredniego kontaktu z rewolucją w Niemczech”. Dywizje armii czerwonej jako Armia Zachodnia ruszyły 17 listopada 1918 r. 11 grudnia zajęły Mińsk, a na początku stycznia 1919 r. bolszewicy zajęli Wilno, którego broniła polska samoobrona pod dowództwem gen. Władysława Wejtko. Bolszewicy w celu rozpowszechniania rewolucji komunistycznej tworzyli także rządy i republiki sowieckie na zajętych terenach. Jeszcze w Grudniu 1918 r. powstał rząd sowieckiej Litwy. Na początku stycznia 1919 r. bolszewicy powołali do życia białoruską republikę radziecką, jednak po kilku tygodniach część jej włączono do Rosji, a resztą połączono z Litwą, tworząc 27 lutego 1919 r. litewsko-białoruską republikę radziecką. Podobna sytuacja była na ziemiach ukraińskich wchodzących w skład carskiej Rosji. Tam bolszewicy już w trakcie rewolucji październikowej w 1917 r. próbowali przejąć władzę, lecz przewagę miały siły Ukraińskiej Centralnej Rady, organu parlamentarnego utworzonego po rewolucji lutowej w Rosji. Sowiecka Rosja jednak nie miała zamiaru poprzestać na działaniach mających na celu uzyskania kontroli nad Ukrainą. Po ukształtowaniu się Ukraińskiej Republiki Ludowej wojna sowiecko- ukarińska weszła w kolejne fazy. Bolszewicy wchodzili do Kijowa m.in. w lutym 1918 r., skąd zostali jednak wyparci przez wojska niemieckie oraz na początku lutego 1919 r. Jednak latem tego samego roku bolszewicy pod wpływem natarcia wojsk „białych” dowodzonych przez gen. Denikina przeszli do defensywy. Miasto to ponowie weszło pod kontrolę sowietów na przełomie wiosny i lata 1920 r. Ukraińska Republika Sowiecka otrzymała konstytucję wzorowaną na konstytucji Rosji sowieckiej. Bolszewicy w swych działaniach opierali się na idei samostanowienia narodów. Jednak pod tym chwytliwym propagandowo hasłem jawił się cynizm i zakłamanie sowietów, dla których samostanowieniem narodów miała być podległa Moskwie republika sowiecka z komunistycznym ustrojem. Polska po odzyskaniu niepodległości 11 listopada 1918 r. musiała o swoje granice walczyć nie tylko dyplomatycznie, ale też militarnie.
2. „Polska próbowała również wpływać na referenda przeprowadzone po 1919 roku (w pełni świadoma bezbronności Rzeszy Niemieckiej), wykorzystując oddziały terrorystyczne, ale nie udało jej się wygrać ani jednego. Mimo to polski rząd nie uznał wyników referendów na Śląsku i w Prusach Wschodnich (mimo że niektóre z nich uzyskały 97,9% poparcia dla Niemiec!).”
To kolejne manipulacje pseudohistoryczne dr. Kaufnera. Skupmy się na Śląsku, a konkretnie na Górnym Śląsku, gdyż to o teren toczył się spór pomiędzy odrodzoną Polską a Niemcami. Zacząć trzeba od tego, że Śląsk stał się częścią Niemiec wskutek trzech wojen o ten teren wypowiedzianych Austrii przez Prusy Fryderyka II Wielkiego w latach 1740-1742; 1744-1745 i 1756-1763 (Jako element wojny siedmioletniej). Pani dr Marie Gawrecka z Uniwersytetu Śląskiego w Opawie pisała, cyt: „w wyniku wojen śląskich liczba mieszkańców kraju obniżyła się o 115 000 osób, ponad 8000 budynków zostało zupełnie zniszczonych. Skutki wojny dotknęły wszystkie warstwy ludności. Szlachta ze spustoszonymi majątkami była zadłużona. Urzędnicy notowali w 1763 roku mniej niż połowę dochodów w porównaniu z okresem przedwojennym. Kupcy i rzemieślnicy utracili odbiorców. Poddani jeszcze bardziej zubożeli”. Na Śląsku od zawsze zamieszkiwała ludność polskojęzyczna (zwana przez Niemców wasserpolacken), która w okresie rządów pruskich była poddawana procesom germanizacyjnym i asymilacyjnym. Jednak żywioł polski nie został wyeliminowany i kwestia przynależności państwowej Górnego Śląska wróciła po przegranej przez Niemcy I wojny światowej. Kompletną bzdurą jest pisanie o bezbronności Rzeszy Niemieckiej po 1919 r. Otóż Panie Kaufner w latach 1919-1921, kiedy na terenie Górnego Śląska wybuchły trzy powstania wszczęte przez Polaków z Górnego Śląska, Niemcy dysponowali odpowiednimi siłami militarnymi, aby się im przeciwstawić. Przed wejściem na Górny Śląsk aliantów oraz Międzysojuszniczej Komisji Rządzącej i Plebiscytowej na Górnym Śląsku funkcjonowały oddziały Straży Granicznej (Grenzschutz Division), formacje ochotnicze (freikorpsy) oraz regularna armia (reichswera). Co prawda po ukonstytuowaniu się władzy komisji plebiscytowej, grenschutz i reichswera zostały na Górnym Śląsku rozwiązane, to dalej działały uzbrojone formacje ochotnicze i oddziały samoobrony (selbstchutz). Te ostatnie miały na koncie szereg zbrodni dokonanych na Polakach z Górnego Śląska. Oprócz tego normalnie funkcjonował niemieckie policja (Sicherheitspolizei - SIPO). Dodatkowo formacje ochotnicze mogły liczyć na finansowane ze strony niemieckich przemysłowców. Pisanie o bezbronnych Niemcach na terenach plebiscytowych jest dowodem na historyczną ignorancję. W okresie III powstania śląskiego w konflikt były zaangażowane zarówno Niemcy, jak i Polska, chodziło o wsparcie militarne dla stron walczących na Górnym Śląsku.
3. „Z ponad dwóch milionów Niemców na terytoriach przyłączonych do Polski w 1918 roku, do 1923 roku pozostało zaledwie 1,2 miliona. „Na Wschodzie pierwsza faza ludobójstwa rozpoczęła się w 1918 roku, a ostatecznie doprowadziła do zniszczenia Niemiec Wschodnich po 1945 roku” (Stefan Scheil). Tego rodzaju próby ujednolicenia nie były niczym niezwykłym, zwłaszcza w pierwszej połowie XX wieku, i były typowe dla procesu formowania się państw po upadku dawnego zachodniego porządku monarchicznego, zwłaszcza w Europie Środkowej i Wschodniej.
Sugerowanie jakoby migracje Niemców po I wojnie światowej były pierwszym etapem ludobójstwa jest totalnym odlotem. Koniec I wojny światowej to upadek trzech wielkich cesarstw Europie w tym niemieckiego. Na ich gruzach powstało kilka państw. Sytuacja narodowościowa tych państw była taka, że nie były to organizmy jednolite etnicznie. Problem mniejszości narodowych starano się na forum międzynarodowym rozwiązać poprzez odpowiednie akty prawne i traktaty oraz zaplanowane ruchy migracyjne. Polska m.in. podpisała w 1919 r. traktat dotyczący mniejszości narodowych, a jeżeli chodzi o górnośląskich Niemców, pomiędzy Polską a Niemcami w 1922 r. została zwarta w Genewie tzw. konwencja górnośląska regulująca kwestie ochrony mniejszości polskiej i niemieckiej w obydwu państwach. Po 15 latach kwestie sporne miały być rozwiązywane na zasadzie wzajemności. Nikt nie kwestionuje, że relacje polko-niemieckie w II RP były napięte zarówno na gruncie społecznym, jak i politycznym, a spora część Niemców będąca przed 1918 r. we własnym państwie nagle po 1922 r. staje się mniejszością w innym kraju. To też mogło budzić poczucie rozgoryczenia. Niemcy z II Rzeczpospolitej wyjeżdżali do Niemiec. Od grudnia 1918 r. do listopada 1921 r. nastąpił największy exodus Niemców z Pomorza i Wielkopolski do Niemiec. Wówczas do Niemiec wyjechało 730 tys. osób. Do 1925 r. wyjechało jeszcze około 400 tys. osób deklarujących się jako Niemcy. W następnych latach trend imigracyjny wśród Niemców Polsce mocno wyhamował. Spis powszechny z 1931 r. wykazał, iż w Polsce mieszkało 660 tys. Niemców. Niemcy w Polsce mogli liczyć na pomoc państwa niemieckiego m.in. w postaci fundacji niemieckiej (deutsche stiftung). Przykład Górnego Śląska w przedwojennej Polsce pokazuje, że niemieckie instytucji kulturalne, społeczne, religijne oraz partie polityczne mogło normalnie funkcjonować. Od 1931 r. w Województwie śląskim, a później w całej Polsce działa także partia nazistowska - Partia Młodoniemiecka w Polsce (Jungdeutsche Partei in Polen, JDP). W Polskim parlamencie zasiadali niemieccy posłowie i senatorowie. Co ciekawe Niemcy w Polskim senacie posiadali swych przedstawicieli nawet po uchwaleniu konstytucji kwietniowej w 1935 r., która de facto umocniła władzę autorytarną sanacji, byli nimi Erwin Hasbach, oraz Rudolf Wiesner, lider wspominanej już nazistowskiej partii młodoniemieckiej. Był to czas, kiedy w polskim parlamencie nie było już przedstawicieli największej wówczas partii w Polsce – Stronnictwa Narodowego.
4. „Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale inwazja na osłabione w okresie międzywojennym Niemcy była scenariuszem otwarcie dyskutowanym wśród polskich elit, dla którego poparcia wielokrotnie szukano w Wielkiej Brytanii i Francji. 10 sierpnia 1939 roku polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych otwarcie zagroziło Berlinowi atakiem.”
Skoro Niemcy były tak słabe, to czemu jeszcze w okresie polskiego powstania wielkopolskiego na początku 1919 r. opracowali plan „Wojna Pozycyjna” (der Stellungskrieg), którego celem było odbicie Wielkopolski. Potem Niemcy za cel wzięli całe terytorium odrodzonej Polskie, tworząc plan „Wiosenne Słońce” (Frühlingssonne). Jednak ultimatum alianckie (głównie francuskie) spowodowało, zaniechanie tego planu, aczkolwiek strona polska przygotowywała się do scenariusza wojny z Niemcami, przerzucając na zachód szesnaście dywizji. Pisanie o rzekomych groźbach polskiego MSZ-u z sierpnia 1939 r. wobec III Rzeszy jest ahistoryczną groteską, jeżeli spojrzymy na ówczesne działania dyplomacji i władz niemieckich. Już w październiku 1938 r. Minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Ribbentrop w rozmowie z polskim ambasadorem Józefem Lipiskim wysunął propozycję, które z czasem stały się żądaniami odnośnie do korytarza (eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej) z Niemiec przez Polskę do Prus Wschodnich oraz wcielenia Gdańska do Niemiec. Niemieckie „zadośćuczynieniem” miały myć m.in. możliwości zbytu polskich towarów w Gdańsku oraz port. Analizując to pod kątem agresywnej wówczas polityki niemieckiej w Europie, były to obietnice bez pokrycia. Pierwsze pół roku 1939 r. to było powtarzanie żądań niemieckich. W kwietniu 1939 r. Niemcy wypowiedziały układ polsko-niemiecki z 1934 r. W sztabie głównym Wehrmachtu w tamtym czasie już był opracowywany plan wojny z Polską. Już w lipcu zaczęto koncentrować wojska niemieckie blisko granicy z Polską. Prowokacje graniczne strony niemieckiej przybierały na sile, ale Pan dr. Kaufner pisze coś o 10 sierpnia 1939 r., bo tak mu pasuje do jego fałszywej narracji pseudohistorycznej.
5. W 1938 roku Polska zapewniła sobie część Czechosłowacji: po tym, jak polski ambasador uspokoił Hitlera, Polska rozmieściła wojska wzdłuż granicy i zagroziła wojną. Ostatecznie Czechosłowacja uległa, a Polska zajęła zachodnią część regionu cieszyńskiego.
Panie Kaufner zacznijmy do początku. Kryzys wokół Czechosłowacji wywołali Niemcy. Na mocy postanowień konferencji monachijskiej z września 1938 r. Niemcy otrzymały część terytorium Czechosłowacji (Kraj Sudecki). Polityka ustępstw Wielkiej Brytanii i Francji wobec Niemiec niestety nie zatrzymały dalszych roszczeń terytorialnych kanclerza Hitlera, gdyż w marcu 1939 r. Niemcy zajęły resztę Czecho-Słowacji. W tym tekście już pisałem, że wojna polsko-czechosłowacka z 1919 r. zaczęła się od działań zbrojnych wojsk państwa ze stolicą w Pradze. Sprawa terenów zajętych przez Czechosłowację w 1919 r. wróciła po konferencji monachijskiej. W Polsce kwestia zajęcia Zaolzia budzi ożywioną dyskusję, są głosy za i przeciw, ale pod koniec lat 30. bezdyskusyjnie i zdecydowanie większą krzywdę Czecho-Słowacji wyrządziły Niemcy.
6. „Ale nie skończyło się na dyskusjach akademickich. Polscy politycy i publicyści domagali się już znacznych części Niemiec – jak choćby oficer polskiego Sztabu Generalnego (!) Henryk Bagiński, który już w 1927 roku uważał, że w Europie nie będzie pokoju, dopóki Prusy nie zostaną wytępione, a stolica Niemiec nie zostanie przeniesiona z Berlina do Frankfurtu nad Menem, „ponieważ Berlin leży na ziemi słowiańskiej”. Dla niego historyczne granice Polski kończyły się tuż przed Brunszwikiem, a na wschodzie, około 100 km od Moskwy.”
Pułkownik Henryk Bagiński w 1927 r. wydał opracowanie „Zagadnienie Dostępu Polski do Morza”, w którym mocno krytykował pruski militaryzm i imperializm. Z perspektywy nie tyle zwykłego Niemca, co niemieckiego prawicowca też jednak bym się zastanawiał, czy jest sens poddawać ortodoksyjnej krytyce treści antypruskie. Przecież Prusy w samej historii Niemiec nie zawsze odgrywają pozytywnej roli. Wojna z Austrią w 1866 r., likwidacja Związku Niemieckiego tego samego roku do tego podporządkowywanie sobie innych niemieckich krajów, czy wolnych miast. Królestwo Saksonii Przez kilka dekad w XIX w. było w opozycji do działań Prus, czego dowodem choćby było przejście Saksonii na stronę Francji w okresie wojen napoleońskich, czy wsparcie Saksonii dla Austrii w wojnie z Prusami w 1866 r. Wracając do płk. Bagińskiego, to ciężko się dziwić tendencjom antyniemieckim w latach 20. czy na początku lat 30. wśród polskich publicystów, czy wojskowych, jeżeli relacje polsko-niemieckie było napięte i nie była to akurat wina Polski, gdyż od 1925 r. do 1930 (a formalnie do 1934 r.) pomiędzy Polską a Niemcami toczyła się wojna gospodarcza (zwana celną). Tu trzeba przypomnieć, iż to Niemcy rozpoczęły ten konflikt.
7. „To tak, jakby Niemcy odzyskali całą Europę Wschodnią aż do Krymu (a nie tylko niemieckie terytoria wschodnie zajęte w 1945 r.) jako skradzioną ziemię, ponieważ w II i III wieku istniało tam germańskie Imperium Ostrogotów od Wisły przez Ukrainę po Ural (por. Herwig Wolfram: „Goci: od początków do połowy VI wieku. Szkic historycznej etnografii”) – i to, nawiasem mówiąc, na długo przed Słowianami, w przypadku gdy roszczenia terytorialne zawsze może zgłosić najwcześniejszy możliwy do zidentyfikowania właściciel, jak zdają się myśleć liczni polscy komentatorzy tutaj na X.”
Panie dr. Kaufner, a co Goci mają wspólnego ze współczesnymi Niemcami? To, że Goci byli ludem germańskim, nie oznacza, że współczesne Niemcy mogą sobie żonglować ich spuścizną historyczną dla własnych celów. Nie było żadnego osadnictwa gockiego na ziemiach dzisiejszej Republiki Federalnej Niemiec. To jakby Polska sobie uzurpowała jako swoje, związki historyczne ze Słowianami południowym, czyli Serbami, albo Chorwatami. Jeżeli chodzi o dziedzictwo gockie, to nie Niemcy, a np. Hiszpania albo Włochy mają z tym ludem więzy historyczne.
Są we wpisie dr. Kaufnera też sformułowania (dla wielu Polaków słusznie one mają wydźwięk skandaliczny) o Polsce jako „wiecznej ofierze, co niewiele ma wspólnego z rzeczywistością”, albo Niemcach jako „europejskim sąsiedzie, który nie jest Polsce nic winien”. Jednak to by wymagało osobnego tekstu, bo to są właśnie sformułowania niemające związków nie tylko z rzeczywistością, ale też z dostępną wiedzą historyczną, ale jak widać, dr. Kaufner prezentuje nurt niewiedzy i ignorancji historycznej. Podobnie jest choćby w Rosji, gdzie narracja historyczna stara się ile może pomijać najazd ZSRS na Polskę 17 września 1939 r. Dr. Kaufner napisał również, cyt: „możemy razem walczyć o przetrwanie Europy i jej narodów”. Oczywiście, że możemy.
Relacje polsko-niemieckie obecnie wyglądają inaczej niż 80 czy 100 lat temu, Polska i Niemcy są obecnie strategicznymi partnerami handlowymi, oba kraje są w NATO i UE, politycy z Warszawy i Berlina potrafią też współpracować na forum międzynarodowym (dotyczy to też AFD), inaczej też wyglądają stosunki między społeczeństwami obu państw. Jednak to nie może przysłaniać faktu, że są kwestie, gdzie będziemy się różnic, a jeżeli dyskusje historyczne będą wyglądać jak pseudohistoryczne wywody dr. Kaufnera, to te różnice mogą się pogłębiać i potem co? Ktoś z Niemiec za kilkanaście lat napisze, że to wina Polski....? Nie można być biernym w takiej sytuacji.
Wpis dr. Kaufnera: tutaj oraz tutaj
ps. Skrót dr w niemieckim pisze się z kropką na końcu.
Inne tematy w dziale Polityka