0 obserwujących
75 notek
48k odsłon
25 odsłon

Dolina nicości - przyczynek do biografii...

Wykop Skomentuj17
No i przeczytałem. Czy warto było? - na pewno tak. Książka jest ciekawa, wartko napisana, wciąga... Czy jest to książka wybitna? - no nie, wybitnych książek przeczytałem w życiu niewiele. Pod względem ciągu akcji, to jest trochę niejasnych przejść, niepotrzebnych wątków wstawionych - mam wrażenie - tylko po to, żeby były, bo trzeba je było zamieścić. Po przeczytaniu jej nie jestem, że tak powiem "powalony". Po prostu - skończyłem, fajnie było przeczytać, pomyśleć o tym co tam jest, trochę inaczej spojrzeć na pewne rzeczy, zapamiętać... Czy jest to książka ważna? - no to na pewno tak. Każda książka napisana przez osobę z taką biografią jak pan Wildstein jest ważna. Ważna, bo w powiązaniu z osobą autora, z naszą wiedzą o nim, coś nowego wnosi, daje jakieś kolejne spojrzenie na wydarzenia, zachowania ludzi, ich motywacje i na to, co się dzieje teraz. Czym jest ta książka? - na pewno jest to powieść polityczna. Pan Bronisław pokazał w niej część swojej biografii wplatając ją różne wątki naszej najnowszej historii. Są w niej ludzie powiązani w taki, czy inny sposób, z naszą polityką. Głównym tematem jest sprawa współpracy z SB w PRL i tym, jak do tego się podchodzi teraz i co się z tym działo od początku tzw. III RP. W fajny sposób są pokazane motywacje ludzi z jednej czy drugiej strony. Chyba najciekawszym dla mnie fragmentem książki jest "wewnętrzna" opowieść Returna vel Ketmana vel Maleszki opowiadająca o tym w jaki sposób podpisał dokument współpracy z SB, jak potem do tej współpracy podchodził i jak traktował to obecnie. Sądząc po tym, że autor dobrze znał tę osobę, to te opisy wewnętrznych motywacji mogą być całkiem trafne i tym samym bardzo cenne. Czy jest to książka prawdziwa? - hmm, na pewno jest to prawda pana Wildsteina. Nie to, że jakoś chciałbym ją podważać lub dezawuować - po prostu jest to spojrzenie na pewne sprawy z jednej strony. W sumie, w tym wypadku nie widzę w tym nic niewłaściwego - po prostu stwierdzam pewien fakt. Świat w książce jest mocno czarno - biały. Są ludzie władzy, robiący karierę, mający kasę, którzy są zakłamani, fałszywi i uwikłani w różne śmierdzące sprawy - przede wszystkim związane z SB. Tworzą oni swego rodzaju mafię, używając powszechnie ostatnio używanej terminologii - należą oni do tzw. układu. Wygląda na to, jakby wśród nich nie było w książce nikogo normalnego, porządnego - wszyscy są w zmowie, działają tylko na swoją korzyść a inni to dla nich tylko szara, pogardzana i podatna na manipulacje masa... Z resztą, co ja się tu będę o tym rozwodził - terminologia i opis jest obecnie powszechnie znany... Z drugiej strony natomiast są ludzie uczciwi, walczący o prawdę, można powiedzieć - nieskalani złem, ludzie, którzy przez tych pierwszych są bezpardonowo zwalczani, manipulowani, niszczeni. Po przeczytaniu tej książki możnaby dojść do wniosku, że tylko ci ostatni są jedynymi sprawiedliwymi w naszym kraju, że nie ma wśród nich stada ludzi żądnych władzy i kasy dla nich samych, karierowiczów potrafiących zrobić drugiemu każde świństwo żeby tylko postawić na swoim i że nie chcieliby oni opanować świadomości Polaków w takim samym stopniu jak poprzednicy tylko, że w drugą stronę. A to jest, według mnie,całkowitą nieprawdą...
Wykop Skomentuj17
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale