9 obserwujących
137 notek
179k odsłon
953 odsłony

Czy damy radę wygrać wojnę o naszą historię i przyszłość?

Wykop Skomentuj49

Parę miesięcy temu ukazała się książka "Dalej jest noc" pod redakcją Jana Grabowskiego. Książka wywołała wiele kontrowersji i pojawiły się też polemiki, czy po prostu krytyka ze strony naukowców zatrudnionych w IPN. Rozmowa historyków, to jednak tylko rozmowa historyków. Na prawdę ciekawie zaczyna się robić, jak przyjrzymy się pozwowi jaki został niedawno złożony przeciw Babarze Engelking i Janowi Grabowskiemu. Chodzi o pozew 94-letniej Filomeny Leszczyńskiej, wspieranej przez RDI Macieja Świrskiego. Pani Filomena złożyła pozew, w obronie dobrego imienia swojego wuja Edwarda Malinowskiego, sołtysa wsi Malinowo z czasów II WŚ.


W książce możemy przeczytać, że "...jest on współwinny śmierci kilkudziesięciu Żydów, którzy ukrywali się w lesie i zostali wydani Niemcom...". Pojawia się też informacja, że Edward Malinowski ograbił Esterę Grogicką, która się u niego ukrywała. Na potwierdzenie tych tez, w książce pojawia się cytat z zeznań Estery Grogickiej, które zostały złożone, podczas procesu Edwarda Malinowskigo,  który został mu wytoczony na podstawie oskarżeń osób, z którymi był wcześniej w konflikcie. Z zeznań Estery Grogickiej, Barbara Engelking usunęła fragment  "mimo, że byłam bez grosza". Cały fragment brzmi "Parę dobrych tygodni ukrywałam się w stodole u Malinowskiego i on mnie karmił, mimo, że byłam bez grosza". Widać wyraźnie, że te parę słów po prostu nie pasowało do tezy. W książce pominięte zostały zeznania innych Żydów, oraz  mieszkańców wioski, którzy zeznali na korzyść Malinowskiego i w którzy mówili, że Żydów wydał miejscowy leśniczy, który potem został zabity przez żydowskich partyzantów.


Na tym małym przykładzie widać wyraźnie, że nie mówimy tylko o błędach. Nie ma tutaj mowy o pomyłce. Jak to jest możliwe, że ktoś robi coś takiego? Jak można tak grubymi nićmi szyć swoją "narrację"? Wygląda to tak jakby ktoś był pod ogromną presją. Presją swojej wizji? Oczekiwań i wymagań? Presji tezy, lub po prostu presji zadania? Wygląda to jak kłamstwo, którego się dopuszcza, zakrywając rękoma oczy jak dziecko z nadzieją, że może nikt nie zauważy. Nie chcę iść dalej, ale to w zasadzie nie ma wielkiego znaczenia. Nie ma gdyż widać wyraźnie, że cała ta praca miała pokazać jedno. Miała pokazać to o czym od lat mówił Jan Grabowski. Polacy zabili kilkaset tyś Żydów tuż po wojnie. Historyczna warstwa miała się wpisać w szerszą. Historyczna część w postaci książki, wpisuje się w działania polityczne ostatnich lat.



Postarajmy się jednak spojrzeć na państwo Izrael z zewnątrz. Z perspektywy USA i ich nauki o historii II WŚ. Z ich perspektywy podczas II WŚ z Europy, ze swoich domów i swoich państw, zostali wyrzuceni obywatele narodowości żydowskiej. Zostali wymordowani, zostali ograbieni przez Europę. Nie tylko przez Niemców. Żydzi uciekali z Polski, z Rosji i z innych miejsc Europy. Antysemityzm miał miejsce nie tylko w Niemczech, ale w całej Europie. Także po wojnie. Zagłada miała miejsce głównie na terytorium Polski, więc Polska jest naturalnym, kolejnym do osądzenia kandydatem. Teraz dokonuje się sąd, żeby w przyszłości można narzucić oficjalnie winę, a potem zażądać zadość uczynienia. Czemu Izrael ma wszystko budować sam, skoro to inni Żydów okradli? Czemu to USA ma dotować istnienie tego państwa, skoro winni grzechów wobec jego obywateli są inni? Między innymi my. Niemcy przez dekady swoje zapłacili i powiedzieli dość. Tym bardziej, że nie zależy im na parasolu polityczno-militarnym sojuszu USA-reszta. A im większy grzech i wina, tym większe obowiązki. Tak to moim zdaniem wygląda z perspektywy USA/IL. USA potrzebują pieniędzy na swoją politykę, a my pod ich parasolem chcemy się rozpaczliwie schronić. Czemu w takim razie nie mielibyśmy się sojuszowi "opłacić"? W to wszystko wciągnąć można by także Rosję, której na rękę byłoby rozgrywanie tej sprawy i wkładanie kija w szprychy jedności sojuszu USA-IL-PL. Trzeba pamiętać co byli winni Niemcy Izraelowi. Byli winni bezpieczeństwo i sukces. Nie pieniądze. Na pieniądze to zostało przełożone, ale nie tylko. Byli współodpowiedzialni za to, żeby Izraelowi się udało. Swoje zapłacili przez dekady. A co my zapłaciliśmy? Czy my też jesteśmy z moralnej perspektywy USA/ IL coś winni Izraelowi? No właśnie jesteśmy uświadamiani, że tak.


Teraz wróćmy do prof Grabowskiego. Jest to prof z uczelni kanadyjskiej. Jest to nie tylko bezpieczne miejsce jeśli chodzi o tego typu kontrowersyjne działania z naszej perspektywy. Jest to także miejsce dające szansę na pewnego rodzaju splendor. W USA i Kanadzie Holokaust nie jest religią, jak w Izraelu, ale nie wiele im brakuje. Prof Grabowski ściśle współpracuje z prof Grossem i pod swoje skrzydła przyjmują coraz to bardziej różnorodne towarzystwo. Jest w nim także Pan bodajże z Rwandy? Myślę, że to nie jest przypadek, że buduje się międzynarodowe środowisko wszelakich "ekspertów". Nie są to historycy. Są to ludzie reprezentujący różne dziedziny. Jednocześnie liderzy owego środowiska mówią po Polsku i w naszym kraju mają współpracowników, ale też zwolenników. GW ostatnio napisała, że Pan Gross to arcy-Polak. Mają dostęp do wszelkich źródeł i mogą z nimi zrobić co tylko chcą. Co widać po książce "Dalej jest noc". Nikt z zagranicznych recenzentów nie zna przecież Polskiego i nie sprawdzi czy wszystko ma ręce i nogi. Mogą to zrobić jednak historycy w Polsce. Jak więc przez owo środowisko są traktowani? Prof Grabowski niedawno napisał w Haretz artykuł, w którym pyta jednego z izraelskich historyków jak śmie współpracować z IPN? Chodzi o współpracę przy powstawaniu muzeum Getta. Prof Grabowski odmawia jakiejkolwiek dyskusji z IPN i gdzie może tam oczernia i oskarża historyków z instytutu o bycie "historyczną policją". Tak wycina się jedynego rywala, który jest władny podważać to co Grabowski stara się na zachód kolportować. Grabowski miał misję? Może zadanie? Chciał na gruncie historycznym udowodnić teży publicystyczne. Chciał to pokazać na podstawie twardych danych i wygląda tak, jakby mu się to nie udało. Nie udało i stąd różnego rodzaju manipulację, a co za tym idzie zaciekłą walka z jedynymi, którzy są władni ową porażkę pokazać.


Prof Grabowski przy okazji publikacji "Dalej jest noc" rozpowszechnił liczbę 200 tyś zamordowanych przez Polaków Żydów, już po zakończeniu II WŚ. Ciekawe, że w książce żadne tego rodzaju liczby się nie pojawiły. Co więcej. Jego współpracownicy się z nim nie zgadzają, a on podkreślał, że nie jest to teza książki, tylko jego własna. Jego jako eksperta od tej kwestii. Poopowiadał tak parę tygodni i pod wpływem krytyki zaczął się ze swoich słów wycofywać. Pokazuje to jednak z  kim mamy do czynienia, a przecież to co powiedział, już zaistniało w świadomości ludzi zachodu. Czy jest możliwe, że Pan Grabowski jest przez kogoś inspirowany, lub nawet instruowany? Mam wrażenie, że tak i cała sprawa owej książki i działalności Pana Grabowskiego i gangu jaki sobie założył, to część dużo większej i szerszej akcji, o której pewnie jeszcze parę razy będziemy mieli okazję usłyszeć. Dla mnie to wygląd tak, jakby Pan Grabowski został zachęcony do udowodnienia swoich tez natury publicystycznej, do których z pewnością był zawczasu przekonany. W praniu sprawa okazała się trudniejsza i bardziej nie jasna niż zakładano i stąd mamy wspomniany pozew i inne wątpliwości natury naukowej. Stąd mamy też "bajkę o 200 tyś". Może moje zarzuty idą za daleko, ale jak można być powściągliwym, po zapoznaniu się z tym co zrobiła Pani Engelking?

Wykop Skomentuj49
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka