Jacek Żalek Jacek Żalek
541
BLOG

Warszawskie serce do walki

Jacek Żalek Jacek Żalek Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 7

Można było przewidzieć, że w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego wróci pytanie o sens tego zrywu. Czy trzeba było porywać się na walkę, która z góry wydawała się przegrana? Świadomość dysproporcji sił miało tysiące młodych ludzi, którzy 1 sierpnia 1944 r. ruszyli do walki. Skąd zatem w powstańcach ta wola walki i entuzjazm?

Każda rozmowa o Powstaniu Warszawskim wzbudza we mnie porywy serca powodowane historią mojej rodziny. Moja Mama urodziła się podczas powstania. Babcia była wówczas w mocno zaawansowanej ciąży, a mój Dziadek był przedwojennym sędzią. W powstaniu walczyły siostry Babci, a jedyny Brat był więziony na Pawiaku i zginął rozstrzelany w Palmirach. Babcia często powtarzała o jego heroicznej postawie, o tym, że nie wydał nikogo z członków podziemia.

Pradziadkowie mieli kamienicę na Powiślu, która w wyniku powstańczych działań została całkowicie zniszczona. Niestety wszystkie rodzinne pamiątki pochłonęła zagłada Warszawy. Ocalała jedna rzecz. Zachowała się sukienka, w której Babcia opuszczała Warszawę. Wypędzanych z domu mieszkańców stolicy gromadzono w obozie przejściowym utworzonym na terenie dawnych zakładów kolejowych w Pruszkowie. Z tego obozu dziadka wysłano na roboty przymusowe do Niemiec.

Pamiętam z tych babcinych opowieści jej uznanie, że wśród niemieckich żołnierzy znajdowali się tacy, którzy okazywali potrzebującym Polakom ludzkie odruchy. Wspominała o młodym żołnierzu, który obsługiwał wspomniany obóz w Pruszkowie. A wracając do pytania o sens Powstania Warszawskiego chcę podkreślić, że nigdy nie słyszałem z ust Babci pytania o konieczność ówczesnej walki, czy też słów narzekania na bezsensowną ofiarę tysięcy ludzi. Mimo, że nasza rodzina straciła praktycznie wszystko. Inną rzeczą jest to, że powstanie zapewne i tak by wybuchło, bo usilnie dążyli do tego Sowieci.

SS i Wehrmacht zdecydowało się na bestialskie rozprawienie z Polakami w momencie, gdy klęska III Rzeszy w całej wojnie była już na horyzoncie. Związek Sowiecki był już na progu hitlerowskiego państwa. Nic w tym dziwnego, że Sowieci prowokowali Polaków nazywając Armię Krajową „faszystowskimi tchórzami” i „kolaborantami”. Oddanie Polaków w ręce niemieckiej armii było dla Sowietów wygodne. Tak samo, jak każde straty, które powstańcom uda się zadać Niemcom.

Gdyby powstanie nie wybuchło, Sowietom z łatwością udałoby się przekuć w sukces propagandę o rzekomym kolaborowaniu z Niemcami ze strony AK. W momencie wybuchu powstania dowódcy stojący na czele państwa wiedzieli, że Zachód nie poświęci wszystkiego, aby ratować Polskę. Zryw tysięcy często bardzo młodych mieszkańców stolicy można nazwać ostatnią szansą obudzenia sumienia świata, sprowokowania aliantów do działania. Nie chodziło o jakieś nadzwyczajne działania. Wystarczyło zrobić to, co Zachód mógł uczynić. Wysłać samoloty z bronią, i żywnością, które niestety zbyt późno pojawiły się nad niebem Warszawy. Patriotyzm się dziedziczy, nie da się go kupić, zdobywa się go krwią.

Jacek Żalek - prawnik, rocznik 1973, żonaty, Wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego Zjednoczonej Prawicy, poseł na Sejm RP z województwa podlaskiego. Członek Komisji Ustawodawczej. Pełnomocnik Sejmu RP przed Trybunałem Konstytucyjnym.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Kultura