Jacek Żalek Jacek Żalek
424
BLOG

Kwiatuszek za pomysł, chmurka za wykonanie

Jacek Żalek Jacek Żalek Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 3

Istotą znowelizowanej ustawy oświatowej było obniżenie wieku szkolnego. W 2012 r. wszystkie sześciolatki pójdą do pierwszej klasy. Obecnie poszły tylko te, których rodzice się na to zdecydowali, a szkoła była w stanie je pomieścić. Oprócz tego w bieżącym roku pojawił się obowiązek przygotowania przedszkolnego dla pięciolatków. Warto przypomnieć, iż w ubiegłym roku szkolnym do przedszkola chodziło co drugie pięcioletnie dziecko w Polsce.

Zachodzące zmiany w edukacji wzbudzają gorące emocje. Pomysły ministerstwa edukacji znalazły sobie grono zagorzałych krytyków, którzy nie zawsze pamiętają, że rzeczywistość nie jest jednowymiarowa. Zapominają o tym również entuzjaści zmian i obniżenia wieku szkolnego. MEN można pochwalić za pomysł, ale trzeba się głębiej zastanowić nad sposobem i możliwościami jego realizowania. To normalne, że chcemy wprowadzać w nasz system edukacyjny pomysły sprowadzone na zachodzie Europy. Trzeba jednak najpierw sprawdzić, czy nasza rzeczywistość szkolna jest gotowa na te pomysły i czy na pewno za nimi nadąża.

Na reformy trzeba czasu

Według raportu „Eurydice” o stanie oświaty przedszkolnej w 30 państwach Europy ogłoszonego w 2009 r. przez Komisję Europejską, w Polsce z wychowania przedszkolnego korzysta jedynie 38 proc. czterolatków i tylko 29,7 proc. trzylatków. To o ponad połowę mniej, niż wynosi średnia w Europie. Natomiast według danych MEN wskaźnik upowszechnienia wychowania przedszkolnego dzieci w wieku 3-5 lat wynosi obecnie ponad 64 proc. Zdaniem autorów europejskiego raportu, brak dostępu do edukacji przedszkolnej polskich dzieci wynika w dużej mierze z ubóstwa rodzin wychowujących dzieci w wieku przedszkolnym. Polska jest krajem o najwyższym odsetku ubogich rodzin wśród 30 porównywanych w raporcie krajów europejskich.

W Polsce co czwarte dziecko w wieku 0-5 lat wychowuje się w rodzinie żyjącej na granicy ubóstwa. Co oznacza ta diagnoza? Dla rzeczywistego wyrównania szans edukacyjnych i życiowych tych dzieci konieczne jest odtworzenie bazy ogólnodostępnych przedszkoli, objętych oświatową częścią subwencji ogólnej. Na odtworzenie takiej sieci potrzeba czasu. Tak skomplikowanej reformy nie można ot tak przeprowadzić.

Autorzy raportu powtarzają to, co wskazują badania oraz eksperci z psychologii i pedagogiki. Wysoka jakość edukacji przedszkolnej zapewnia wszystkim dzieciom dobry start do uczenia się przez całe życie, zmniejsza przepaść edukacyjną między dziećmi z biednych rodzin, a tymi które mają zapewnione dobre warunki materialne. Nie zmniejszymy przepaści edukacyjnej na siłę lokując nasze maluchy w przedszkolach i zwiększając nasze wskaźniki celując, by dorównać tym europejskim.

Zmniejszymy tę przepaść, jeśli przygotujemy wszystkim maluchom odpowiednie miejsce do edukacji. Po prostu zagwarantujemy im to, czego potrzebują do rozwoju. I to jest moim zdaniem największy błąd tej reformy. Zamiast stwarzać rodzicom i dzieciom możliwości, projekt narzuca rozwiązania. To niedopuszczalne. Jeśli urzędnik wie lepiej od rodziców i chce im coś narzucać, to znaczy, że ma mentalność z poprzedniej epoki. To nie rzeczywistość musi się dostosować do reformy, ale reforma ma wpłynąć na zmianę rzeczywistości. W przeciwnym razie cenę za wprowadzenie tej reformy będą płacić dzieci. A przecież to niedopuszczalne.

Warto podkreślić, co autorzy raportu stwierdzili dalej: „W większości krajów objętych analizą zapewnienie miejsca w przedszkolu dla każdego dziecka, przy jednoczesnym zapewnieniu wysokiej jakości edukacji i opieki, wymagałoby znacznego wzrostu nakładów finansowych ze środków publicznych. Nawet w sytuacji kryzysu gospodarczego wydaje się, że jest to inwestycja godna rozważenia.” Wydaje mi się, że to zdanie oddaje istotę problemu, jaki mamy z omawianą reformą. Stoimy przed gigantyczną inwestycją. Jeśli w Polsce – o czym za chwilę – zniszczona został w latach 90. sieć przedszkoli, to na jej odbudowanie trzeba i pieniędzy i czasu. Nie da się odwrócić sytuacji i zmienić rzeczywistości z dnia na dzień.

Europejski peryskop

Powszechne prawo do edukacji przedszkolnej i opieki zapewniają dziś takie państwa UE jak Dania, Finlandia, Szwecja, Hiszpania i Słowenia. Przykładowo, w Hiszpanii przedszkole jest nieobowiązkowe i przeznaczone dla dzieci w wieku 3-6 lat. Do pierwszej klasy przedszkolnej (3-4 rok życia) uczęszcza jedynie 10 proc. całego rocznika, ale kolejny szczebel (4-6 rok życia) cieszy się już 90 proc. popularnością. Jeśli chodzi o system finansowania, to 60 proc. przedszkoli finansowane jest z puli państwowej, natomiast 40 proc. utrzymuje sektor prywatny.

Biorąc sytuację z innego regionu, w Finlandii wychowanie przedszkolne obejmuje dzieci od 3 do 6 lat. Programowe i organizacyjne funkcjonowanie placówek przedszkolnych podlega Ministerstwu Spraw Społecznych i Zdrowia. Chociaż w wyjątkowych sytuacjach (na przykład słabo zaludnione regiony kraju) kształcenie sześciolatków może odbywać się za zgodą Ministerstwa Oświaty w ramach szkoły ogólnokształcącej.

W Europie możemy zaobserwować znaczną różnorodność przedszkoli. Obok przedszkoli zapewniających opiekę dzieci w pełnym wymiarze godzin w ciągu całego roku istnieją przedszkola pracujące sezonowo, wyłącznie przedpołudniowych godzinach itp. Dodatkowo, obok przedszkoli państwowych występują przedszkola prywatne, np. wyznaniowe, prowadzone przez zakłady pracy dla dzieci swoich pracowników i inne. Wszystkie on jednak muszą spełniać określone normy. Na przykład muszą dysponować odpowiednimi urządzeniami sanitarnymi, rekreacyjnymi oraz wyposażeniem i pomocami dydaktycznymi, nie obejmować zbyt dużej liczby dzieci itp.

Dobrze pamiętam, że gdy 31 lat temu pierwszy raz w życiu szedłem do szkoły, zastałem tam klasy ponad 30-osobowe. I był to normalnością w trakcie mojej dalszej edukacji. Dziś, po tylu latach przychodzą do mnie rodzice i sygnalizują ten sam problem. Zbieg okoliczności sprawił, że dziecko jednego z rodziców pójdzie do tej samej szkoły, do której i ja uczęszczałem. Pamiętam problem przepełnionych klas, ponieważ moje nazwisko zaczynające się na literę "ż" zawsze znajdowało się na ostatnim, trzydziestym którymś miejscu w dzienniku szkolnym. Dlatego wprowadzając tego typu reformy należy uwzględnić głosy samorządów, nauczycieli i przede wszystkim rodziców.

Jeśli nie udaje się stworzyć dobrych warunków dla siedmiolatków i starszych dzieci, to co dopiero mówić o sześciolatkach. Z perspektywy województw, w których duża część mieszkańców pochodzi z terenów słabo zurbanizowanych jest jeszcze inny problem. Rodzice sygnalizują, że nie do końca rozwiązana został kwestia dowozu dzieci do szkół. I znowu, skoro mamy problemy z załatwieniem tej sprawy w przypadku siedmiolatków i starszych, to w pełni podzielam wątpliwości rodziców, że uda się to zrobić w stosunku do młodszych dzieci.

Różnorodność cechuje również treść i metody wychowania przedszkolnego. Zmieniają się one stosownie do wieku dzieci. Podstawową formę tego wychowania stanowi zabawa, stopniowo uzupełniana elementami uczenia się i pracy. Tak organizowane wychowanie przedszkolne ma zapewnić dzieciom wszechstronny rozwój fizyczny, umysłowy, społeczno-moralny i estetyczny, przyczyniając się zarazem do ukształtowania uczuć i woli.

Szczególnie ważnym zadaniem przedszkola eksponowanym w ostatnich latach przez władze oświatowe wielu krajów, jest ujawnianie i usuwanie różnorakich defektów w rozwoju fizycznym i umysłowym dzieci. Zadanie to uważa się za istotny czynnik w wyrównywaniu startu szkolnego dzieci wywodzących się z rodzin robotniczych i chłopskich, wręcz rozstrzygający o dalszej drodze szkolnej tych dzieci. Jak widać na przedszkolach spoczywa ogromna odpowiedzialność za ten skarb, jakim dla każdego narodu są dzieci.

Aby podołać tym zadaniom placówki muszą być naprawdę odpowiednio przygotowane. Najpierw infrastruktura przedszkolna, a potem zmiany związane z upowszechnianiem edukacji przedszkolnej. To tak, jakbym kupił wykończone mieszkanie, odebrał klucze, zebrał rodzinę i przewiózł tam cały swój dobytek, a po dotarciu na miejsce okazało się, że zamiast gotowego mieszkania mamy plac budowy. Chcąc upowszechniać edukację przedszkolną musimy jako państwo mieć odpowiednią liczbę miejsc na odpowiednio wysokim poziomie.

Gdzie podział się lider

Polska jeszcze kilkanaście lat temu była liderem w upowszechnieniu nauczania przedszkolnego w Europie. Aktualnie jak już wspomniałem Polska ma w tym względzie jeden z najniższych wskaźników wśród krajów Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) i UE. Operacja na przedszkolach dokonała się w roku 1991. Państwo zrzuciło dużą część odpowiedzialności za oświatę na władze lokalne, które kierowały się przede wszystkim rachunkiem ekonomicznym i własnym budżetem.

Wtedy przedszkola zaczęły znikać z mapy Polski. Od tego czasu samorządy zdecydowały się zamknąć ponad 5 tys. placówek tego typu w całym kraju na 12 tys. funkcjonujących. Zdaniem samorządowców, gminy nie są w stanie zapewnić edukacji dla wszystkich pięciolatków. Jak wynika z wypowiedzi przedstawicieli Związku Gmin Wiejskich najlepszym rozwiązaniem byłoby objęcie przedszkoli subwencją oświatową.

Argumentem na „tak” dla entuzjastów zmian jest fakt, że w większości krajów na świecie sześciolatki już się uczą. „Czy nasze dzieci są gorsze od rówieśników z innych krajów?” – pytają zwolennicy obniżenia wieku szkolnego. Z kolei krytycy reformy edukacji wytykają MEN, że resort zamiast „utrwalić dobre tendencje w nauczaniu i odtworzyć sieć przedszkoli w całej Polsce, degraduje je do roli placówek stricte opiekuńczych”. Najgorzej, że prawda, jak zwykle w takich przypadkach sytuuje się pośrodku. Ale tutaj nie ma miejsca na jałowe spory. Rzecz idzie o naszych najmłodszych, nie tylko o ich przyszłość, ale i o przyszłość naszego państwa.

Jacek Żalek - prawnik, rocznik 1973, żonaty, Wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego Zjednoczonej Prawicy, poseł na Sejm RP z województwa podlaskiego. Członek Komisji Ustawodawczej. Pełnomocnik Sejmu RP przed Trybunałem Konstytucyjnym.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Technologie