Gdy podczas kolejnych pielgrzymek papieskich tłumy wiwatowały: „zostań z nami”, nikt nie traktował tej emocjonalnej prośby, jak… groźby. Bo nikt zapewne nie przypuszczał, że zmaterializuje się akurat w ten osobliwy sposób i na dodatek tak powszechnie.
Co tu dużo gadać, Jan Paweł II – choć częściowo mimowolnie – został z nami. Dziś w ponad 600 miejscowościach w całym kraju straszą Jego pomniki, popiersia i inne figury, z których spogląda na przechodniów często nie tylko niepodobny do siebie, ale wręcz groteskowy, banalny, tandetny, żałosny.
Jak – dajmy na to – zamyślony osiłek ze Świebodzic, który w istocie bardziej przypomina bajkowego Shreka niż głowę Kościoła powszechnego. Albo wigierski biały klaun, który – gdyby nie wyobrażenie herbowe z cingulum – mógłby równie dobrze uchodzić za XIV Dalajlamę.
Nietrudno się domyślić, że pomnikom często towarzyszą też inne symbole, zwłaszcza narodowe – pompatyczne w formie swego przekazu. Szczytowym osiągnięciem tego typu twórczości jest –zlokalizowany w Wiśniczu – słynny „papież z ptakiem”, czyli orłem w koronie. Wstyd pisać, ale Ojcu Świętemu w pontyfikalnym stroju i z pastorałem w dłoni orla głowa na uniesionej szyi drapieżnie „wyrasta” wprost z… podbrzusza.
Całość czyni wrażenie – powiedzmy oględnie – jednorazowe. Bo, choć targają widzem konwulsje spazmatycznego chichotu, nie wiadomo nawet, czy z takiego papieża wypada śmiać się w ogóle, czy pozostaje już tylko zalać się łzami rozpaczy.
Niczym epidemia, janopawłowa pomnikomania rozlała się bowiem po Polsce na przełomie stuleci, by z jeszcze większą mocą eksplodować zaraz po śmierci papieża. Zdaje się jednak, że bardziej niż zjawiskiem religijnym, czy – uchowaj Boże – artystycznym, jest przede wszystkim fenomenem społecznym.
Bo też ile mają wspólnego ze sztuką pomniki hurtowo produkowane przez „specjalizujących się w papieżach” rzemieślników? Śmiem twierdzić, że tyle samo, co i sam materiał – tworzywo. Najtańszego Wojtyłę z żywicy lub plastiku można zamówić już za nieco ponad 4 tys. zł. Jeśli więc tylko zapotrzebowanie utrzyma się na odpowiednim poziomie, można śmiało przypuszczać, że wkrótce zastępy importowanych z Chin – polimerowych Janów Pawłów zaleją nasze miasta.
Estetyki nie ma w nich za grosz, sacrum – tyle, co kot napłakał. Ale, jak grzyby po deszczu, wciąż rosną nowe figury. Wszak… Jan Paweł II wielkim Polakiem był. I żeby zagłuszyć sumienie, postawimy mu następny plastikowy pomnik.
Papież, kiedy poproszono go w 1997 r. o odsłonięcie monumentu w Wadowicach,machnął podobno ręką, pociągnął za sznurek, odwrócił się na pięcie i przeszedł do kolejnego punktu programu.
Postawiłem sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu (Horacy).
Kamil Łysik



Komentarze
Pokaż komentarze (7)