Jadowitym piórem Jadowitym piórem
276
BLOG

Silesia ex machina

Jadowitym piórem Jadowitym piórem Kultura Obserwuj notkę 4

Na internetowej stronie „Industriady” wszystko działa, jak w szwajcarskim zegarku. Skonstruowane z nitowanych arkuszy blachy, liczników, trybików, drutów, lamp diodowych i zaworów miarowo pulsuje poprzemysłowe serce. Rytm uderzeń harmonizuje się z grzechotaniem zębatek, świstem wypuszczanej pary, głuchym stukotem pyrlików i pomniejszych młotków, syknięciami spięć elektrycznych oraz innymi metalicznymi szmerami i zgrzytami.

Wszystko odpicowane na ostatni guzik, odświętne i błyszczące – warto zajrzeć i posłuchać. Industria stała się wszak wizytówką regionu, którego władze, wsparte urzędniczą aparaturą – wykorzystując modę na wszystko co „post” oraz podpatrzone na Zachodzie metody – zdobyć chcą na jej grzbiecie kulturalne szczyty Europy.

Niestety, zarówno witryna, jak i eksportowy produkt Urzędu Marszałkowskiego: „Industriada” – święto promocji szlaku zabytków techniki w województwie śląskim, to tylko skuteczny (wirtualnie) marketing, błyszczące opakowanie – zawierające towar uszkodzony, drugiej kategorii i wątpliwej świeżości. Przykład, w jaki sposób pozbawiona wrażliwości i umiejętności intelektualnej refleksji administracja publiczna sprawia dobre wrażenie zatroskania stanem dziedzictwa kulturowego regionu.

A że to tylko wrażenie i trendy-bełkot, świadczy, że pies z kulawą nogą nie zająknął się np. o infrastrukturze zlikwidowanej przed kilkunastu laty linii kolejowej Brynek-Mikulczyce. Na trasie niszczeją charakterystyczne obiekty międzywojennej architektury niemieckiej: zarastające trawą dworce w Miedarach, Zbrosławicach i Mikulczycach, schowane w lasach i polach ceglane wiadukty.

O faktycznym podejściu władz do dziedzictwa wiele mówi też najświeższa hucpa z kopalnią srebra w tle. Choć zabytkowi (ale przecież nie tylko jemu!) grozi zalanie, Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej zostało z problemem samo, gdyż urzędnicy przerzucają się odpowiedzialnością: kto, kiedy i w jakim zakresie powinien zająć się problemem.

W jakim poważaniu ma tarnogórską kopalnię, pokazał niedawno wicewojewoda Spyra. Na Stowarzyszenie wypiął się też marszałek. Dziwne, bo do pochwalenia się zabytkiem na zewnątrz, chętnych jakoś nigdy nie brakowało – wystarczy przejrzeć wydane na kredowym papierze foldery promocyjne we wszystkich językach świata. W oparciu o podziemia strategie turystyczne budować chciały, zdaje się, również miasto i powiat. Zainteresowany powinien być nadto sąsiedni Bytom, którego dolomity też zagrożone są zalaniem, oraz okoliczne gminy.

Na witrynie „Industriady” eksponowany jest „Licznik pozytywnej energii”. Cokolwiek miałby wskazywać (a czego, na skutek własnego ograniczenia, nie pojmuję), ślicznie wygląda i – rzecz najważniejsza – wpisuje się pustosłowiem w hasło promocyjne województwa: „Śląskie – pozytywna energia”. Jako, że działalność władzy publicznej w zakresie regionalnego dziedzictwa kulturowego generuje jednak także inne skutki, proponowałbym dorzucić na stronę jeszcze ilościomierz napsutej krwi. Formą zbliżony, równie ładny i stylowy.

Kamil Łysik

„Gwarek”, 21.06.2011

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Kultura