Jadowitym piórem Jadowitym piórem
280
BLOG

Synkretyzm kretynizm

Jadowitym piórem Jadowitym piórem Kultura Obserwuj notkę 0

W synkretyzmie jesteśmy chyba mistrzami świata. No, w każdym razie plasujemy się w ścisłej czołówce. Umiejętność zgrabnego łączenia starego z nowym wysysamy z mlekiem matki, a i uzasadniania kojarzenia największych bzdur uczymy się od przedszkola.

Przykładowo, w średniowieczu odgórnie zadekretowano nowe, konkretnie Mieszko I tak zdecydował. Cóż było robić? Stawiało się więc nowemu Bogu świątynie najczęściej w… miejscu kultu jakiegoś Światowida. W drodze zaś na niedzielną sumę nie zawadziło pokłonić się posągowi Swarożyca. Tak na wszelki wypadek, skoro nie pomoże, to przynajmniej nie zaszkodzi.

Zresztą, choć Kościół wysiudał konkurencyjne pogaństwo już wieki temu, to nadal utrzymuje się w ludzie, współbrzmiąc notabene doskonale z chrześcijaństwem. Komu nie zdarzyło się dostrzec świątobliwej bigotki w moherze, co ujrzawszy kominiarza nerwowo gmera w swoich XXL-barchanach w poszukiwaniu guzika? Albo innej dewoty, która na widok czarnego kocura, żegna się, wzdycha i kyrieelejsonuje wniebogłosy?

Jak Niemcy mają gotyk, a Włosi upodobali sobie renesans, tak polskim stylem narodowym powinien być eklektyzm. Wystarczy spojrzeć na powstające gdziekolwiek w kraju nowe domy, łączące w sobie wszystko, co najbardziej pompatyczne w historii architektury. Prowansalska dachówka, portyk staropolskiego dworku wsparty na kolumnach żywcem wyrwanych świątyni Posejdona, a wszystko oblane różową kostką betonową. Całość dopełnia ogrodzenie w stylu Auschwitz-Birkenau.

W ten właśnie sposób umiejętnie przysposobiliśmy po 1989 r. również Święto Kobiet, uzupełniając je świeżymi nabytkami: Walentynkami, Haloween (aż dziw bierze, że nie zaadoptowaliśmy też Święta Dziękczynienia i rocznicy zburzenia Bastylii). Wprawdzie zmodyfikowaliśmy nieco same obrzędy – goździki zastąpiły tulipany w obowiązkowych celofanach – niemniej tradycyjne przesłanie pozostało.
Polactwo to przecież naród ułanów i dżentelmenów: przepuszczanie kobiet w drzwiach jest równie powszechne, jak obślinianie dziewczęcych dłoni przez podtatusiałych jegomościów.

Drogi Polaku-rodaku, jeśli zatem na co dzień drzemiesz rozwalony na siedzisku w autobusie, podczas gdy obok stoi objuczona siatami matrona – 8 marca ustąp jej miejsca, odsiedzisz w kolejne dni. Jeśli dzień w dzień pasiesz brzuszysko przed szklanym ekranem, kiedy białogłowa uwija się po domu jak mucha w latarce – 8 marca pozbieraj naczynia po obiedzie, niech się baba cieszy. Jeśli twoja połowica nosi wielkie ciemne okulary, bo „zupa była za słona” – 8 marca doceń jej kulinarne rzemiosło, oddasz pojutrze z naddatkiem.

Wszak tradycja zobowiązuje!

 

Przeczytaj dwugłos w: "Szmaterloku"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura