Masz już dość swojej starej? Po całych dniach warczy i charczy, a nocami chrapaniem swym spać nie daje? Z byle powodu pojękuje, posłuszeństwa odmawia, na złość uporczywie robi? Nie zwlekaj – wymień ją na nowszy model, a zużyty oddaj… przedsiębiorstwu zajmującemu się przetwarzaniem odpadów.
A co, jeśli stara, hmm – by tak rzec, niemałych jest gabarytów? – zapyta któryś. Spokój (nomen omen) grabarza, firma z nie takimi wielorybskami miała już do czynienia. Albowiem dysponuje odpowiednim sprzętem oraz bardzo wysoko wykwalifikowaną kadrą. I to wszystko za tak marne pieniądze? – pan Mietek wprost nie może uwierzyć w swoje szczęście oraz w rozwój usług utylizacyjnych.
I w tym momencie autor reklamy (bo to o niej mowa) jakże „yntelygentnie” puszcza oko do odbiorcy. Wszak to tylko gra słowami i skojarzeniami. Nie chodzi bynajmniej o ropuchę, znaczy się małżonkę najpulchniejszą, lecz o starą lodówkę, pralkę tudzież inne urządzenie, z którymi tarnogórski Remondis poradzi sobie z palcem…, tzn. palca jednego kiwnięciem.
Takie to kozaki są z naszych dzielnych chłopaków, a – jak widać na załączonym obrazku – nie w ciemię bite, jednakowoż bystre, a jakże dowcipne. Najpewniej Remondis przemyślne metody naboru personelu stosuje, wyrafinowany i nowomodny „hjuman rezurs”.
Bo, panocku, nie tylko krzepa się dziś liczy, ale i błyskotliwość, polot, finezja. – Chcesz u nas robić, to odwróć pan sylaby w zdaniu: „mała generała paczka”. Hahaha – już rży za stołem dostojna komisja egzaminacyjna, aż szklanice pobrzdękują. – Świetnie, brawo! – a jak pan sobie poradzisz z: „pradziadek przy saniach”? – Hehehe – consilium zanosi się gromkim rechotem. – Oj będzie z pana „elytarny” pracownik, oj będzie!
Wpatrując się w jakże subtelną humoreskę z reklamy Remondisa, zastanawiam się, gdzie firma rekrutuje swoich specjalistów od PR-u. Czyżby pochodzili z tej samej stajni, co wylany z pracy przed dwoma tygodniami rzecznik Ministerstwa Edukacji Narodowej? Dla przypomnienia: chodzi o rzecznika, który brylował przed studentami skutecznymi sposobami robienia dziennikarzy w bambuko, przedstawiania wykresów w taki sposób, aby zawsze wypadały korzystnie, unikania odpowiedzi na niewygodne pytania i takimi tam hokus-pokus.
Przy okazji jeszcze warto rozejrzeć się wokół w poszukiwaniu głośnych zazwyczaj tropicieli seksizmu w życiu publicznym. Gdzie podziały się te feministki nasze umiłowane, wolnomyśliciele, bojownicy o wolność i tolerancję, piewcy równouprawnienia, akolici postępu? Czyżby wraz z komisją tarzali się ze śmiechu po podłodze?
Pełny dwugłos w "Szmaterloku"



Komentarze
Pokaż komentarze