Grafika stworzona przy pomocy sztucznej inteligencji (DALL·E, OpenAI)
Grafika stworzona przy pomocy sztucznej inteligencji (DALL·E, OpenAI)
Ja Falski Ja Falski
67
BLOG

Chiński znak firmowy na europejskim krajobrazie

Ja Falski Ja Falski Gospodarka Obserwuj notkę 1
Rekordy rejestracji znaków towarowych w Unii Europejskiej, rosnąca liczba chińskich marek na ulicach miast i dynamiczna ekspansja w motoryzacji, modzie oraz elektronice pokazują jedno: Chiny przestały być jedynie zapleczem produkcyjnym świata. Coraz wyraźniej stają się jego projektantem i konkurentem. Europa wchodzi w nową fazę globalizacji – taką, w której chińskie logo nie jest już wyjątkiem, lecz stałym elementem krajobrazu.

Jeszcze kilkanaście lat temu chińskie marki w Europie funkcjonowały głównie jako przypis do globalizacji: tanie, masowe, często anonimowe. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Chiny nie tylko sprzedają w Europie – one zaznaczają swoją obecność, rejestrują, chronią, planują i inwestują długofalowo. Widać to zarówno w suchych statystykach Europejskiego Urzędu ds. Własności Intelektualnej (EUIPO), jak i na ulicach europejskich miast, gdzie coraz częściej mijamy samochody marek, które jeszcze niedawno brzmiały egzotycznie.


Symbolicznym potwierdzeniem tej zmiany jest rekord, który EUIPO odnotował w ostatnim roku. Do urzędu wpłynęło ponad 327 tysięcy wniosków o rejestrację marek i wzorów wspólnotowych – najwięcej w historii. Wzrost niemal o 8 procent względem poprzedniego roku nie byłby jednak możliwy bez jednego aktora: Chin. To właśnie chińskie podmioty złożyły ponad 31 tysięcy wniosków o rejestrację marek, co stanowi blisko 16 procent całości. Jeszcze wyraźniej widać to w obszarze wzorów przemysłowych, gdzie po raz pierwszy w historii wnioski spoza Unii Europejskiej przeważyły nad tymi składanymi przez firmy europejskie.


Nie jest to jedynie biurokratyczna ciekawostka ani statystyczny rekord do odnotowania w rocznym raporcie. Rejestracja znaku towarowego to akt wiary w przyszłość – sygnał, że dana firma nie pojawia się na rynku przypadkiem, lecz zamierza na nim zostać. Jak zauważa dyrektor EUIPO João Negrão, w czasach globalnej niepewności takie dane świadczą o odporności systemu ochrony własności intelektualnej i o zaufaniu przedsiębiorstw do europejskiego rynku.


To zaufanie widać szczególnie wyraźnie w motoryzacji, która stała się dziś jednym z głównych pól chińskiej ekspansji. Rok 2026 zastaje Europę w momencie, gdy chińskie marki samochodowe przestały być ciekawostką, a stały się realną siłą rynkową. Ich udział w rynku – jeszcze kilka lat temu marginalny – w 2025 roku osiągał w niektórych miesiącach ponad 7 procent, a średnio oscylował wokół 5–6 procent. To tempo wzrostu, którego nie notował żaden inny nowy gracz w historii europejskiej motoryzacji.


Na czele tej zmiany stoi MG, marka o brytyjskim rodowodzie, dziś należąca do chińskiego koncernu SAIC. Dzięki agresywnej polityce cenowej i dobremu wyposażeniu modeli takich jak ZS, HS czy MG4, stała się ona najpopularniejszą „chińską” marką w Europie. Tuż za nią podąża BYD – technologiczny gigant, który w 2025 roku prześcignął Teslę w globalnej sprzedaży samochodów elektrycznych i z rozmachem wszedł na rynek europejski. Budowa fabryk na Węgrzech i w Turcji nie jest przypadkiem – to dowód strategicznego myślenia o Europie jako rynku docelowym, a nie jedynie eksporcie.


Do tego dochodzą Chery z submarkami Omoda i Jaecoo, Leapmotor współpracujący ze Stellantis czy XPeng, który pozycjonuje się jako technologiczne premium. Wspólny mianownik? Dobrze chronione marki, charakterystyczny design i jasna tożsamość – dokładnie to, co wcześniej było domeną producentów europejskich i japońskich.


Motoryzacja nie jest jednak jedynym obszarem, w którym Chiny zaznaczają swoją obecność. Równolegle trwa ofensywa w modzie i elektronice użytkowej. Shein i Temu zmieniły sposób, w jaki młode pokolenie kupuje ubrania, a marki takie jak Xiaomi, Huawei, TCL czy Hisense na trwałe wpisały się w europejski krajobraz technologiczny. W każdym z tych przypadków punktem wyjścia jest to samo: masowa skala, szybkie tempo i konsekwentna ochrona własnych znaków oraz wzorów.


Patrząc na te procesy z dystansu, łatwo zauważyć, że nie mamy do czynienia z chwilową falą, lecz z przesunięciem środka ciężkości w globalnej gospodarce. Chiny nie tylko produkują – one projektują, brandują i budują długoterminową obecność. Europejski rynek, z jego rozbudowanym systemem ochrony własności intelektualnej, stał się naturalną areną tej transformacji.


W 2026 roku pytanie nie brzmi już, czy chińskie marki zadomowią się w Europie, lecz jak głęboko to zrobią. Wszystko wskazuje na to, że ich udział będzie rósł, a granica między „europejskim” a „chińskim” produktem stanie się coraz mniej wyraźna. Znaki towarowe rejestrowane w Alicante i samochody jeżdżące po europejskich drogach opowiadają w gruncie rzeczy tę samą historię – o świecie, w którym centrum innowacji i ambicji przesuwa się na wschód, a Europa musi nauczyć się żyć z nowym, silnym współuczestnikiem swojej gospodarczej przestrzeni.

Ja Falski
O mnie Ja Falski

Geopolityka bez złudzeń Służby · Technologie · Mechanizmy władzy Czytam źródła pierwotne, piszę wnioski. Śledzę ciche wojny wywiadów, operacje hybrydowe i manipulacje. Polska debata publiczna też pod lupą – kto pociąga za sznurki, a kto tylko krzyczy. Sarkazm w cenie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Gospodarka