Moskwa, 6 lutego 2026 roku, wczesny poranek. W jednym z budynków mieszkalnych przy autostradzie Wołokołamskiej pada kilka strzałów. Ofiarą jest generał porucznik Władimir Aleksiejew, pierwszy zastępca szefa Głównego Zarządu Wywiadu (GRU) – jedna z najważniejszych postaci rosyjskiego aparatu wojskowo-wywiadowczego. Według oficjalnych komunikatów generał zostaje ciężko ranny, trafia na stół operacyjny i przeżywa. Reszta historii zaczyna się rozjeżdżać w zależności od tego, kto ją opowiada.
Co wiemy na pewno
Z dostępnych, choć fragmentarycznych informacji wynika, że napastnik podszył się pod osobę mającą prawo wejść do budynku – dostawcę jedzenia lub pracownika sprzątającego. Oddał co najmniej trzy strzały z pistoletu Makarowa wyposażonego w tłumik. Aleksiejew został trafiony w klatkę piersiową, ramię i nogę. Sprawca zdołał uciec.
Stan generała rosyjskie władze określają dziś jako „poważny, ale stabilny”. Nie opublikowano żadnych nagrań z monitoringu ani zdjęć ze szpitala. W realiach rosyjskich nie jest to niczym nadzwyczajnym, ale w przypadku tak wysokiej rangi urzędnika brak materiałów wizualnych od razu rodzi pytania.
Jeszcze zanim opadł kurz po strzałach, rosyjskie służby bezpieczeństwa – FSB i Komitet Śledczy – wskazały winnego. Według ich wersji zamach miał zostać zorganizowany przez ukraińskie służby specjalne, a jego celem było „zdestabilizowanie sytuacji” i „sabotowanie rozmów pokojowych”.
Sprawcą strzelaniny ma być Lubomir Korba, 65-letni obywatel Rosji, prawdopodobnie pochodzenia ukraińskiego, zatrzymany rzekomo w Dubaju kilka godzin po zamachu i błyskawicznie ekstradowany do Rosji. Jako współwinnych wskazano Wiktora Wasina, powiązanego z FSB i koncernem Rostec, oraz Zinajdę Serebrjakową, która – według rosyjskich władz – uciekła na Ukrainę.
Dziury w oficjalnej wersji. Zachodnie media i komentatorzy zwracają uwagę na kilka elementów, które nie pasują do obrazu „klasycznej operacji wywiadowczej”:
• Wiek domniemanych sprawców – osoby po sześćdziesiątce jako bezpośredni wykonawcy zamachu na jednego z najlepiej chronionych ludzi w Rosji budzą co najmniej zdziwienie.
• Brak dowodów materialnych dostępnych opinii publicznej – nie pokazano nagrań, broni w kontekście śledczym ani wiarygodnej rekonstrukcji zdarzeń.
• Ekspresowe wskazanie Ukrainy – zanim zakończono podstawowe czynności procesowe, narracja polityczna była już gotowa.
Ukraina oficjalnie zaprzecza jakimkolwiek związkom z zamachem. Szef MSZ Andrij Sybiha zasugerował, że sprawa może mieć związek z wewnętrznymi konfliktami w rosyjskim aparacie władzy, przypominając o długim cieniu wydarzeń z 2023 roku i buncie Jewgienija Prigożyna.
Kolejny akt wojny w cieniu? Zamach na Aleksiejewa nie jest odosobnionym przypadkiem. Od 2022 roku obserwujemy serię ataków, podejrzanych zgonów i „incydentów” z udziałem wysokich rangą rosyjskich wojskowych i urzędników bezpieczeństwa. Przypadek generała Igora Kiriłłowa z 2024 roku pokazuje, że granica między wojną zewnętrzną a walką frakcyjną wewnątrz rosyjskiego systemu bywa coraz bardziej rozmyta.
Dlatego pytanie „kto strzelał?” może być dziś mniej istotne niż pytanie „kto na tym zyskuje?”. Kreml otrzymuje pretekst do zaostrzenia retoryki wobec Ukrainy i Zachodu. Jednocześnie zamach wysyła sygnał do elit: nawet najwyższe stanowiska nie gwarantują bezpieczeństwa.
Najbardziej wymowne w tej sprawie nie są oskarżenia, lecz braki: brak niezależnej weryfikacji, brak transparentności, brak dowodów. W rosyjskiej rzeczywistości informacyjnej to właśnie cisza bywa najgłośniejszym komunikatem.
Czy był to akt terroru inspirowany z zewnątrz? Czy element rozgrywek wewnątrz rosyjskich służb? A może jedno i drugie naraz? Na te pytania dziś nie ma odpowiedzi. Są tylko narracje – i każda z nich mówi więcej o swoich autorach niż o samym zamachu.
⸻
Źródła informacji
• Rosyjskie źródła oficjalne: komunikaty FSB i Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej, depesze agencji TASS, oświadczenia rosyjskiego Ministerstwa Obrony.
• Zachodnie media: BBC, CNN, The Guardian, The Washington Post, Deutsche Welle, Radio Free Europe/Radio Liberty, Euronews, Novaya Gazeta (wydanie emigracyjne).
• Media społecznościowe (X/Twitter): wpisy dziennikarzy i analityków OSINT, m.in. Christo Grozeva oraz kont specjalizujących się w monitorowaniu rosyjskich służb i wojny informacyjnej.
Sprawa pozostaje rozwojowa, a większość dostępnych informacji pochodzi ze stron bezpośrednio zainteresowanych narzuceniem własnej interpretacji wydarzeń. Ostrożność w ocenach nie jest tu przejawem relatywizmu, lecz elementarną higieną analizy.





Komentarze
Pokaż komentarze (5)