Grafika stworzona przy pomocy sztucznej inteligencji (DALL·E, OpenAI)
Grafika stworzona przy pomocy sztucznej inteligencji (DALL·E, OpenAI)
Ja Falski Ja Falski
123
BLOG

Wątpliwości bez odpowiedzi. Sprawa Włodzimierza Czarzastego

Ja Falski Ja Falski Polityka Obserwuj notkę 3
Gdy ambasador strategicznego sojusznika zrywa kontakty z marszałkiem Sejmu, a w tle pojawiają się pytania o bezpieczeństwo i wschodnie powiązania, sprawa przestaje być wyłącznie wewnętrznym sporem politycznym. Przypadek Włodzimierza Czarzastego pokazuje, jak łatwo brak przejrzystości przeradza się w problem państwowy.

Pewne sprawy w polityce nie wybuchają nagle. One się sączą. Kapią powoli, aż w końcu ktoś zauważa, że podłoga jest mokra, a sufit od dawna przecieka. Tak właśnie wygląda dziś sprawa Włodzimierza Czarzastego – marszałka Sejmu i jednej z najważniejszych osób w państwie.


Nie chodzi nawet o to, czy zarzuty stawiane w mediach są prawdziwe. Chodzi o to, że w państwie aspirującym do miana poważnego takie pytania w ogóle nie powinny wisieć w powietrzu.


Zacznijmy od rzeczy podstawowej. Marszałek Sejmu ma dostęp do informacji ściśle tajnych. I jednocześnie – jak wynika z doniesień medialnych – nie przeszedł pełnej procedury sprawdzającej ABW, bo nigdy nie złożył ankiety bezpieczeństwa. Formalnie wszystko się zgadza: prawo dopuszcza dostęp „z urzędu”. Problem w tym, że prawo to jedno, a zdrowy rozsądek drugie. W czasach wojny za wschodnią granicą i realnych zagrożeń wywiadowczych brak weryfikacji drugiej osoby w państwie brzmi co najmniej niepoważnie.


Gdyby na tym sprawa się kończyła, pewnie przeszłaby bez większego echa. Ale nie kończy się. W mediach pojawiają się informacje o kontaktach z osobami powiązanymi z rosyjskim biznesem i instytucjami finansowymi, w tym ze środowiskami bliskimi Kremlowi. Oczywiście – kontakty nie są przestępstwem. Biznes międzynarodowy istnieje. Problem polega na tym, że w połączeniu z brakiem weryfikacji tworzy się mieszanka, której żadne poważne państwo nie powinno ignorować.


Rząd uspokaja. Służby twierdzą, że nie ma zastrzeżeń. I być może rzeczywiście ich nie ma. Tylko że zaufanie publiczne nie działa na zasadzie „proszę nam wierzyć”. Ono wymaga przejrzystości. A tej tu ewidentnie brakuje.


Do tego dochodzi wątek amerykański. Zerwanie kontaktów przez ambasadora USA z marszałkiem Sejmu to nie jest drobny dyplomatyczny incydent. To sygnał. Niezależnie od tego, czy powodem były ostre wypowiedzi pod adresem Donalda Trumpa, czy coś więcej – takie gesty nie biorą się z emocji, tylko z kalkulacji. A kalkulacja sojusznika zawsze powinna nas interesować.


Na koniec wraca jeszcze stary, dobrze znany temat: uwłaszczenie się na majątku partyjno-państwowym, postkomunistyczne elity, ludzie dawnego systemu. To nie są nowe oskarżenia. Ale fakt, że wciąż wracają, pokazuje coś istotnego – III RP nigdy do końca nie zamknęła tej księgi. A niedomknięte rozdziały lubią się otwierać w najmniej dogodnym momencie.


Nie twierdzę, że Włodzimierz Czarzasty jest winny czegokolwiek. Twierdzę natomiast, że państwo, w którym druga osoba w hierarchii władzy nie rozwiewa takich wątpliwości jednym prostym ruchem, samo wystawia się na kryzys zaufania. Wystarczyłoby przejść procedurę, ujawnić maksimum informacji i uciąć spekulacje.


Skoro jednak tego nie robi, pytania zostają.

I będą wracać.

Bo w polityce cisza rzadko oznacza spokój – częściej oznacza, że ktoś liczy, iż wyborcy zapomną.

Ja Falski
O mnie Ja Falski

Geopolityka bez złudzeń   Służby · Technologie · Władza   Czytam źródła, piszę wnioski.   Śledzę ciche wojny: służby specjalne, operacje hybrydowe, manipulacje informacyjne, directed energy. W polskiej polityce patrzę na to samo – kto naprawdę pociąga za sznurki.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka